Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kamil Bednarek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kamil Bednarek. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 września 2012

grafika
Tytuł: Szanuj
Autor: Star Guard Muffin 
Ilość piosenek: 13

Myślę, że Kamil Bednarek i jego zespół Star Guard Muffin nie są Wam obcy.  Dwa lata temu było o nich bardzo głośno za sprawą Kamila, który wystąpił w „Mam talent” i wypromował siebie - jako wokalistę i pasjonata  reggae.  Krótko po finale, w którym Kamil zajął drugie miejsce, wraz z zespołem wydali płytę, o której marzyli od długiego czasu. Znalazło się na niej 13 piosenek:  11 piosenek autorskich oraz dwa covery:  „I” Kurta Nilsena oaz „Tears In Heaven” Erica Claptona.


Najpopularniejszą piosenką z płyty a zarazem pierwszym singlem, przy którym przez długi czas "bujali się" wszyscy fani był „Dancehall Queen”. Pamiętacie to niekończące się śpiewanie "Kręci, kręci każdego dziś onieśmiela..."?  Teksty piosenek nie są może jakoś szczególnie oryginalne, ale bywało gorzej. Część z nich niesie przesłanie, więc warto przesłuchać. Mimo wszystko, trzeba przyznać, że przy utworach z płyty można się naprawdę dobrze bawić.

Po "Mam talent" i wydaniu krążka w internecie zawrzało. Dziewczyny zachwycały się jaki to Kamil jest rewelacyjny (oczywiście mówiąc o wyglądzie a nie o tym jak śpiewa), chociaż nie powiem, że zdarzały się i takie, które rzeczywiście patrzyły na niego jak na artystę. Panowie podzielili się zdaniem: jedni mieszali go z błotem, uważając że tak szybko jak zdobył sławę, tak szybko ona przeminie a dziewczyny szybko o zespole zapomną, inni uważali, że chłopak ma coś w sobie i śpiewa całkiem na rzeczy a inni po prostu czekali co z tego wszystkiego wyniknie.

Co by się o Bednarku i jego (aktualnie zawieszonym) zespole nie mówiło, trzeba przyznać, że nieźle zamieszali i zarazili miłością do reggae dużą rzeszę polskiej publiczności. Styl, który każdy z nas zna, ale nie każdy go słucha. Pokazali, że każdy może w tym stylu znaleźć coś dla siebie. Ja może największą fanką zespołu nie jestem, ale dzięki ich płycie dobrze było odświeżyć sobie miłość do tego rodzaju muzyki i poszukać głębiej wśród korzeni polskiego reggae.





Myślałam o tym, żeby i o płytach co jakiś czas tutaj wspominać. Tematem przewodnim oczywiście zostaną książki, ale nie samymi książkami człowiek żyje ;) Od czasu do czasu wspominam Wam o filmach, więc może i płyty by Was zainteresowały? Jestem ciekawa co o tym sądzicie ;)