Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Znak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Znak. Pokaż wszystkie posty
piątek, 21 czerwca 2013

Tytuł: Jutro, kiedy zaczęła się wojna
Autor: John MarsdenWydawca: ZnakIlość stron: 272
"Nie ma już żadnych zasad"
"Jutro", to fenomen. Bestseller na międzynarodową skalę. Seria otrzymała wiele nagród nie tylko w Australii, ale też w Stanach Zjednoczonych, Szwecji i Niemczech. Po takiej zapowiedzi po prostu musiałam sięgnąć po ten tytuł. Koło takiej publikacji nie można przejść obojętnie. Te wszystkie ochy i achy sprawiły, że postawiłam tej książce poprzeczkę naprawdę wysoko...
Ellie wraz z grupą przyjaciół wybrała się na kilka dni do Piekła. Nie, nie do miejsca dla ludzi potępionych. Piekło to miejsce w górach, które jest po prostu słabo dostępne. Wielkim sukcesem było dostanie się do tego miejsca, bo przez całe ich życie Piekło to była miejscowa legenda. Nikt nie wiedział co ich spotka, co zobaczą i dokąd dojdą. Okazało się, że Piekło to całkiem przyjemne miejsce, w którym fantastycznie spędzili czas. Było tak dobrze, że nikt nie chciał wracać.
Niestety sielanka nie może trwać wiecznie. Kiedyś trzeba było wrócić do rzeczywistości. Nikt jednak nie spodziewał się, że zastanie rzeczywistość całkowicie inną, niż opuścił kilka dni wcześniej! Dopiero ten powrót, był powrotem do piekła. Martwe zwierzęta, puste domy, brak ludzi a w centrum miasteczka wojskowi. Ani Ellie, ani żaden z jej przyjaciół nie spodziewał się takiego obrotu wydarzeń.
Na wolności zostało ich niewielu, a żeby zapamiętać przez co przeszli i jak wygląda prawdziwe piekło, postanowili wszystko spisać. Do tego właśnie celu wyznaczyli Ellie, która jest główną narratorką i wprowadza nas w świat, w którym "stare zasady już nie obowiązują".
Przypomniałam sobie, jak dawno temu - miałam wrażenie, że minęły całe wieki - myślałam o Piekle i o tym, że tylko ludzie mogli mu nadać taką nazwę. Tylko ludzie wiedzieli, czym jest piekło, byli znawcami w tej dziedzinie.
Wojna i polityka to nie są łatwe tematy. Ludzie zazwyczaj nie sięgają po książki o takiej tematyce, ponieważ jest ona po prostu trudna. Trzeba przyznać, że John Marsden zręcznie wplótł żołnierzy i najazd na kraj w książkę dla młodzieży. Nie sprawia to, że książka jest trudniejsza w odbiorze. Wręcz przeciwnie, sprawia to, że książka na swój sposób jest wyjątkowa i ludzie chętnie po nią sięgają.
Wśród stron książki znajdziemy wolę walki o przetrwanie i zacieśniające się więzi między ludźmi w podobnej sytuacji. W chwilach zagrożenia życia zbliżamy się do osób, które normalnie działają nam na nerwy. Tak jest też tutaj. Grupa nastolatków jest zdana sama na siebie i żeby przeżyć, muszą przestać myśleć w sposób, w jaki myśleli wcześniej. Teraz ich życie zależy od każdego kroku, który wykonają, więc muszą być niezwykle ostrożni!
Mimo tych wszystkich pozytywnych słów muszę przyznać, że książka mnie rozczarowała. Liczyłam na to, że będę ją czytać z wypiekami na twarzy, ale niestety się zawiodłam. Przez pół książki nic się nie działo, dopiero pod koniec trochę się rozkręciła, ale nie zachwyciła mnie na tyle, żeby odbiło się to na całości. Niestety, ale podczas tej lektury się nudziłam i nie raz i nie dwa miałam ochotę ją odłożyć na bok. Wytrwałam jednak do końca, ale jest znikoma szansa, że sięgnę po kontynuację. Być może po tych zachwalaniach na okładce postawiłam jej poprzeczkę zbyt wysoko. Książka nie jest zła, ale jak na światowy bestseller, liczyłam na bardziej porywającą lekturę.
sobota, 26 stycznia 2013

Tytuł: Ludzie na walizkach
Autor: Szymon HołowniaWydawca: ZnakIlość stron: 152
Już od jakiegoś czasu miałam ochotę sięgnąć po książkę Szymona Hołowni, ale zawsze coś stawało mi na drodze. Nigdy nie nadarzyła się szczególna okazja, ale pamiętałam o nich. Jakiś czas temu udało mi się wymienić książkę właśnie na "Ludzi na walizkach" i na własnej skórze mogłam sprawdzić, czy twórczość prowadzącego Mam Talent jest dla mnie, czy lepiej sobie odpuścić ;)
"Ludzie na walizkach" to zbiór rozmów przeprowadzonych podczas programu prowadzonego przez Szymona. Są to osoby, które dotknęła choroba bezpośrednio, bądź chore były ich dzieci czy bliscy, bądź osoby, które starają się te choroby zwalczać. Są to ludzie, których "wypadek albo los doprowadziły na granicę życia i śmierci." Szymon Hołownia próbuje się dowiedzieć jak doświadczenia, które ich spotkały wpłynęły na ich życie. Czy z miejsca, w którym zostali postawieni, patrzy się na wszystko inaczej, czy dostrzega się inne rzeczy niż w sytuacji niezagrażającej nikomu.
Najważniejszym pytaniem było to, dotyczące wiary. Niełatwo jest wierzyć i wytrwać w wierze, kiedy grunt usuwa nam się spod nóg. Dla osób, które nie doświadczyły cierpienia, wiara istnieje bądź nie. Jest silniejsza bądź słabsza. U osób, które go doświadczyły jest to sprawdzian ich wiary. Próba przetrwania. To, co im się przytrafiło mogło spotkać każdego innego. Spotkało jednak ich. Z lektury tej książki, dowiemy się, jak ludzie postawieni na krawędzi radzą sobie z życiem i jak próbują wybrnąć z sytuacji, która teoretycznie wyjścia nie ma.
"Wśród bohaterów książki znaleźli się nie tylko pacjenci i ludzie chorzy, ale również ich najbliżsi oraz lekarze zmagający się na co dzień w życiu zawodowym z ludzkim bólem. O dramatycznych wyborach, z jakimi przyszło im się zmierzyć, opowiadają jednak bez ckliwości, za to z ogromnym dystansem i mądrością."
"Ludzie na walizkach" mną wstrząsnęła. Spodziewałam się trudnej lektury, ale mimo wszystko zostałam zaskoczona. Jestem osobą, która nie przeżyła na razie żadnej życiowej tragedii, świat mi się nie zawalił. W porównaniu do ludzi przedstawionych w książce, czasami czułam się, jak osoba zamknięta w bańce mydlanej, która zupełnie inaczej patrzy na rzeczywistość, dla której świat jest cudownym miejscem a w rzeczywistości jest pełen ludzkich tragedii. Z jednej strony tak jest, z drugiej to kolej życia.
Jak najbardziej polecam tę książkę! Odradzam ją jednak osobom szczególnie wrażliwym na ludzki los i biorącym wszystko do siebie. Warto mieć trzeźwy pogląd na rzeczywistość i od czasu do czasu uświadomić sobie, że świat nie zawsze jest tak cudownym miejscem jak nam się wydaje, ale nie można też popadać w skrajności i załamywać się tylko dlatego, że uświadomimy sobie, że podobne historie mogą dotknąć również nas. Bądźmy świadomi tego, co może nas spotkać, ale żyjmy normalnie, ciesząc się każdym dniem!
sobota, 18 sierpnia 2012
Autor: Eric-Emmanuel SchmittWydawca: ZnakIlość stron: 464
Jakiś czas temu zajrzałam do biblioteki i ujrzałam na półce tą pozycję. Nie mogłam się powstrzymać i zabrałam ją ze sobą do domu. Wcześniej przeczytane książki Pana Schmitta bardzo mi się spodobały - no może poza "Kiki van Beethoven" - więc postanowiłam zaufać mu po raz kolejny.
Ponownie mamy do czynienia z opowiadaniami. Tym razem poznajemy trzy kobiety. Anne - uciekła z przed ołtarza, gdyż obcowanie z przyrodą było dla niej ważniejsze. Jest dziecinnie naiwna a przy tym niesamowicie inteligentna. Mimo braku wykształcenia kroczy obraną przez siebie ścieżką ku "Bogu" i jest bliżej niego niż ktokolwiek inny. Hanne - nieszczęśliwa w małżeństwie, walczy z presją posiadania dziecka, uzależniona od kupowania szklanych kul millefiori, z biegiem czasu coraz bardziej pochłania ją nowa metoda leczenia: psychoanaliza. Anny - współczesna gwiazda Hollywood, którą jest od wielu lat. Uzależniona od imprez do rana, wszelkiego rodzaju używek i seksu z każdym napotkanym mężczyzną. Po jednej z szalonych imprez trafia do szpitala, w którym poznaje Ethana, który od teraz ma zamiar być na każde jej życzenie.
Wszystkie bohaterki różni nie tylko sytuacja w jakiej się znalazły, ale też czasy w których żyją. Pozornie nie powiązane ze sobą, tak naprawdę mają te same problemy i marzenia. Chcą się wydostać ze świata, w którym się znalazły i dążyć do spełnienia własnych marzeń. Każda z nich chce pozostawić za sobą to, co stworzył dla nich los i postawić na własne marzenia, nawet jeżeli dla innych okazałoby się to łamaniem konwenansów.
Książka pochłonęła mnie całkowicie. Kreacje bohaterów po raz kolejny mnie zachwyciły i utwierdziłam się w przekonaniu, że warto sięgać po dzieła Schmitta. Nie są to tylko puste strony, które zapewniają przyjemnie spędzony czas, ale autor przekazuje nam wiele uniwersalnych wartości, a także skłania do refleksji nad własnym życiem - czy aby na pewno kroczymy tą właściwą ścieżką? Może powinniśmy coś zmienić? Może warto posłuchać swojego serce i wbrew wszystkim znakom na niebie i ziemi obrać tą wymarzoną drogę?!
czwartek, 21 czerwca 2012

Autor: Eric-Emmanuel SchmittWydawca: ZnakIlość stron: 152
Po dwóch świetnych pozycjach Pana Schmitta skusiłam się na kolejną. Piękna okładka, ciekawy tytuł no i płyta w środku, której okazało się, że jednak nie miałam - egzemplarz z biblioteki. Nic tylko usiąść w fotelu z kubkiem ciepłej herbaty i zatopić się w słowach.
Jest to kolejna pozycja, w której znajdziemy opowiadania. Tym razem tylko dwa. W pierwszym poznajemy tytułową Kiki, która mieszka w domu spokojnej starości. Pewnego dnia kupuje maskę Beethovena i od tego czasu wszystko się zmienia, wszytko kręci się wokół maski - dzięki niej wracają wszystkie wspomnienia. Drugie opowiadanie pt. "Kiedy pomyślę, że Beethoven umarł, a tylu kretynów żyje" to historia związku pisarza z Beethovenem. Dowiadujemy się jakie mieli ze sobą relacje już od młodości autora i jak one na niego wpłynęły.
Niestety, ale ta książka Schmitta nie przypadła mi do gustu. O ile poprzednie czytałam z zapartym tchem, nie mogąc się od nich oderwać, z tą się męczyłam. Moim zdaniem pierwsze opowiadanie jest ciekawsze niż drugie, ale mimo wszystko książka jako całość nie spodobała mi się. Myślę jednak, że do wielu osób może ona trafić, szczególnie jeżeli są fanami Schmitta bądź fanami Beethovena. Na moje odczucia w stosunku do książki mogła też wpłynął znikoma znajomość twórczości Beethovena, przez co nie potrafiłam się wczuć w sytuację bohaterów.
Niestety, ale ta książka Schmitta nie przypadła mi do gustu. O ile poprzednie czytałam z zapartym tchem, nie mogąc się od nich oderwać, z tą się męczyłam. Moim zdaniem pierwsze opowiadanie jest ciekawsze niż drugie, ale mimo wszystko książka jako całość nie spodobała mi się. Myślę jednak, że do wielu osób może ona trafić, szczególnie jeżeli są fanami Schmitta bądź fanami Beethovena. Na moje odczucia w stosunku do książki mogła też wpłynął znikoma znajomość twórczości Beethovena, przez co nie potrafiłam się wczuć w sytuację bohaterów.
sobota, 9 czerwca 2012

Tytuł: Trucicielka
Autor: Eric-Emmanuel SchmittWydawca: ZnakIlość stron: 240
Rodzaj zaburzeń lękowych, wyrażający się występowaniem irracjonalnych myśli i impulsów, którym towarzyszy przekonanie o ich niedorzeczności i chęć uwolnienia się od nich. To według definicji wikipedii jest obsesja. Dlaczego o tym wspominam? To obsesja jest głównym wątkiem książki Schmitta. Autor ukazuje jak łatwo jedna myśl może zawładnąć życiem człowieka i nim kierować. Obsesja towarzyszy wszystkim przedstawionym w tej pozycji bohaterom. Marie, która oskarżona została o zabicie swoich trzech mężów, Gregowi, który dowiaduje się o śmierci jednej ze swoich córek, Axelowi, który pragnie zemsty oraz Henriemu, mężowi Catherine, prezydentowi Francji.
Autor rewelacyjnie ukazuje nam losy wszystkich bohaterów, przedstawia ich życie, żebyśmy wiedzieli jak ono wygląda oraz problem, z którym każdy z bohaterów się zmaga. Problem, który wywołuje myśl, która kiełkuje, krąży w ich głowach, która rośnie i zadomawia się w ich głowach i nie daje spokoju. Myśl, która po czasie włada ich ciałem.
Na uwagę zasługuje na pewno okładka książki. Przyznam, że kobieta na okładce przyciągnęła mnie hipnotyzujących spojrzeniem z czego bardzo się cieszę, bo było warto. Muszę też wspomnieć, że książka otrzymała najważniejszą francuską nagrodę literacką Le Prix Goncourt de la Nouvelle 2010. I ostatnia rzecz, która mi się spodobała, to pamiętnik autora zamieszczony na końcu książki. Dowiadujemy się z niego o kulisach powstawania opowiadań - naprawdę ciekawy dodatek.
Na uwagę zasługuje na pewno okładka książki. Przyznam, że kobieta na okładce przyciągnęła mnie hipnotyzujących spojrzeniem z czego bardzo się cieszę, bo było warto. Muszę też wspomnieć, że książka otrzymała najważniejszą francuską nagrodę literacką Le Prix Goncourt de la Nouvelle 2010. I ostatnia rzecz, która mi się spodobała, to pamiętnik autora zamieszczony na końcu książki. Dowiadujemy się z niego o kulisach powstawania opowiadań - naprawdę ciekawy dodatek.
środa, 30 maja 2012

Tytuł: Odette i inne historie miłosne
Autor: Eric-Emmanuel Schmitt
Wydawca: Znak
Ilość stron: 148
Ta książka to w rzeczywistości zbiór ośmiu opowiadań - ośmiu historii miłosnych. Bohaterki są zróżnicowane: od bosej księżniczki przez kochankę, aż po miliarderkę. Historie te niosą przesłania, możemy z nich wyciągnąć prawdy uniwersalne, o których często zapominamy na co dzień. Schmitt fantastycznie przedstawił kobiety, które po prostu poszukują szczęścia lub o nie walczą.

Éric-Emmanuel Schmitt to francuski dramaturg, eseista i powieściopisarz, z wykształcenia filozof. Mieszka w Brukseli.
Swoją pierwszą powieść napisał w wieku 11 lat.
Na świecie jest znany głównie jako twórca teatralny. Pierwszym krokiem do sławy była sztuka Don Juan on Trial wystawiona w 1991 i następnie wspierana przez Royal Shakespeare Company.
Następnym osiągnięciem stała się sztuka Enigma Variations, uznawana za najbardziej popularną pracę Schmitta na świecie.
W ciągu zaledwie dekady stał się jednym z najpoczytniejszych francuskojęzycznych autorów na świecie. Jego książki tłumaczone są na 35 języków, a sztuki wystawiane w ponad czterdziestu krajach. Książki Schmitta w większości bazują na sztukach teatralnych o tych samych tytułach.
To moje pierwsze spotkanie z twórczością tego Pana i zapewne nie ostatnie. Na początku sceptycznie podeszłam do faktu, że książka została wydana w formie opowiadań, na szczęście nie odrzuciłam jej z tego powodu i trafiła do kolejki. Pochłonęłam ją bardzo szybko, zresztą 148 stron to niewiele, ale potrafi niesamowicie wciągnąć.
Książka ma w sobie urok, autor zahipnotyzował mnie podczas jej czytania i sprawił, że chciałam więcej i więcej. Posługuje się on dość prostym językiem, ale mimo wszystko nie mogłam się od lektury oderwać. Każda kolejna historia ciekawiła mnie coraz bardziej. To co zasługuje na uznanie to wczucie się autora w postać. Nie sądziłam, że jakikolwiek mężczyzna, potrafi tak świetnie opisać kobietę, jej nastrój, uczucia - Panu Schmittowi to się jak najbardziej udało.
A na koniec chciałabym Wam jeszcze przedstawić mój ulubiony fragment książki, który bardzo mnie rozśmieszył i utwierdził w przekonaniu, że dobrze trafiłam sięgając po tą pozycję:
Książka ma w sobie urok, autor zahipnotyzował mnie podczas jej czytania i sprawił, że chciałam więcej i więcej. Posługuje się on dość prostym językiem, ale mimo wszystko nie mogłam się od lektury oderwać. Każda kolejna historia ciekawiła mnie coraz bardziej. To co zasługuje na uznanie to wczucie się autora w postać. Nie sądziłam, że jakikolwiek mężczyzna, potrafi tak świetnie opisać kobietę, jej nastrój, uczucia - Panu Schmittowi to się jak najbardziej udało.
A na koniec chciałabym Wam jeszcze przedstawić mój ulubiony fragment książki, który bardzo mnie rozśmieszył i utwierdził w przekonaniu, że dobrze trafiłam sięgając po tą pozycję:
"Rok po ślubie, o którym mówiła: "najpiękniejszy dzień w moim życiu", wydała na świat dziecko. Kiedy wzięła je do rąk, uznała, że jest brzydkie i flakowate - Antoine tymczasem dał mu na imię Maxime i mówił do niego "moja miłości". Zmusiła się, by go naśladować i od tego pory nieznośny, wrzeszczący kawał sikającego i srającego mięsa, który rozerwał przedtem jej wnętrzności, stał się na kilka lat przedmiotem najczulszej troski Helene."
wtorek, 15 maja 2012

Tytuł: Biała jak mleko, czerwona jak krew
Autor: Alessandro D'Avenia
Wydawca: Znak
Ilość stron: 312
Na pierwszy rzut oka jest to historia jakich wiele. Leo zakochuje się po raz pierwszy i robi wszystko dla tej miłości. Leo jest młodym chłopakiem, który nie boi się wyrazić swojego zdania. Wszystko co go otacza porównuje do kolorów. Miłość jest czerwona a czerwony to jego ulubiony kolor. Najgorsza jest biel. Jeżeli coś jest białe to znaczy, że jest smutne i puste.
Współczesne Love Story. Historia pierwszej miłościAle miłość to coś innego. Miłość nie daje spokoju. Miłość jest bezsenna. Miłość obdarza siłą. Miłość jest szybka. Miłość jest jutrem. Miłość to tsunami. Miłość jest czerwona jak krew.
Historia stworzona przez włoskiego pisarza jest niezwykle poruszająca. Ukazuje ona świat widziany okiem zakochanego nastolatka, który teoretycznie dla swojej miłości jest gotowy poświęcić wszystko, a jednak w kluczowym momencie nie zdaje sprawdzianu stworzonego przez życie. Ucieka od problemu! Zaczyna sam siebie nienawidzić i nie rozumie swojego zachowania. Po czasie jednak wraca, próbuje naprawić to, co zepsuł los, co zepsuł on sam i nadal kocha. Kocha taką miłością, którą każdy chciałby otrzymać. A jednak coś jest nie tak i dopiero jego ukochana Beatrice uświadamia mu, kiedy tak naprawdę świecą mu się oczy!
Pomimo faktu, że to Leo jest tutaj zarówno głównym bohaterem jak i narratorem, inne postaci odgrywają równie ważną rolę. Jego przyjaciółka, z którą jest tak blisko jak z siostrą, ksiądz a nawet nauczyciel filozofii - tzw. Naiwniak. Każda z tych postaci jest inna, każda wnosi inne wartości zarówno do naszego życia jak i życia Leo.
Tej historii na pewno nigdy nie zapomnę, po prostu się nie da! Nie raz i nie dwa z wielką przyjemnością będę do niej wracać. Nie bez powodu podczas czytania płynęły mi łzy po policzkach i ludzie w autobusie dziwnie się na mnie patrzyli ;) Cieszę się, że skusiłam się na tę pozycję i wypożyczyłam ją z biblioteki, bo zapewniła mi fantastyczne chwile i uświadomiła wiele ważnych rzeczy. Myślę, że każdy znajdzie w niej coś co go poruszy i każdy wyniesie z niej coś dla siebie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Odwiedzam
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
Post o niczym11 miesięcy temu
-
-
-
-
-
Premiery czerwiec 20242 lata temu
-
What Part Of The Body Does Libra Rule2 lata temu
-
-
-
-
-
-
-
"Córki smoka" William Andrews3 lata temu
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
Common uses of Testosterone5 lat temu
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
168. Szeptacz6 lat temu
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
Depresja poporodowa.7 lat temu
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
188. Dar Julii8 lat temu
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
Pyrkon9 lat temu
-
-
-
-
Windows - berdaya9 lat temu
-
-
-
-
Wielkie zmiany9 lat temu
-
-
-
-
-
-
-
-
-
Wielki powrót9 lat temu
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
koniec kamykowej czytelni10 lat temu
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
148. O czytaniu "Opętania"10 lat temu
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
M.M.P.R. (2014)10 lat temu
-
-
-
-
-
-
-
Informacja11 lat temu
-
recenzje sehat alami 23081511 lat temu
-
-
-
Zmiana adresu!!11 lat temu
-
-
-
-
-
-
To już jest koniec...11 lat temu
-
Przeniesienie11 lat temu
-
-
-
-
-
-
-
-
-
Zapraszam!11 lat temu
-
-
-
-
Save me - niemy krzyk Raskolnikowa11 lat temu
-
-
-
-
JUŻ MNIE TU NIE MA!11 lat temu
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
Nowy post!11 lat temu
-
-
-
Niezgodna11 lat temu
-
Archives11 lat temu
-
-
-
-
-
NEW PAGE11 lat temu
-
-
-
-
Dziś czytam:12 lat temu
-
-
-
-
-
-
"MISSja Survival" - Libba Bray12 lat temu
-
-
-
-
-
-
Przez burze ognia12 lat temu
-
-
العاب فلاش ماهر12 lat temu
-
-
-
Best Professional Camera Equipment12 lat temu
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
Zainteresowanych, zapraszam !12 lat temu
-
"Mroczny sekret", Libba Bray12 lat temu
-
SPRZEDAM12 lat temu
-
-
-
-
-
-
-
Zgadnij jakiego języka się uczę!12 lat temu
-
-
-
-
-
-
-
LiteraTura, Wrocław 201313 lat temu
-
[045] Córka Krwawych13 lat temu
-
-
-
-
-
-
-
Zawieszenie13 lat temu
-
-
Informacje =)13 lat temu
-
Przeprowadzka13 lat temu
-
-
-
Rewolucja według Ailis13 lat temu
-
-
-
-
-
recenzje-panny-nikt13 lat temu
-
oneboxtwobox13 lat temu
-
-
Suzanne Collins "W pierścieniu ognia"13 lat temu
-
-
-
-
-
-
-
-
-
Jestem, żyję, uwielbiam14 lat temu
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-





