Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Egmont. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Egmont. Pokaż wszystkie posty

sobota, 8 czerwca 2013

grafika
Tytuł: Nowy Przywódca
Autor: 
Wydawca: Egmont
Ilość stron: 560

Pamiętacie pierwszy tom serii Świat po Wybuchu (RECENZJA)? Na szczęście nie musiałam długo czekać i już jestem po lekturze tomu drugiego. Teraz pewnie już tak dobrze nie będzie i z kolejnym wydaniem będę musiała się wstrzymać, no ale nie o tym mowa ;)


W świecie, w którym nic nie jest takie samo jak Przedtem naprawdę wiele się dzieje. Nasi bohaterowie nadal walczą o przetrwanie: ich przygoda nie dobiegła jeszcze końca. Pressia i Bradwell próbują jak najwięcej dowiedzieć się o przeszłości i przyszłości zarazem. Posiadają czarną skrzynkę, która skrywa tajemnice i klucz do zwycięstwa. Wskazówki zaprowadzą ich tam, gdzie nigdy nie sądziliby, że mogą dotrzeć. Partrige i Lyda zazwyczaj trzymani się przez matki w odosobnieniu. Spotykają się jednak, by sporządzić plany wnętrza Kopuły. Wszystko idzie jednak nie po ich myśli i już wkrótce Partrige wraca pod Kopułę i w dużej mierze od niego będzie zależało, jak potoczy się życie wszystkich bohaterów. Jednak utrata pamięci w niczym mu nie pomoże...


Drugi tom kontynuuje wydarzenia z tomu pierwszego i nadal mamy okazję poznawać bliżej, znanych nam już bohaterów. Książka skonstruowana jest tak samo jak jej poprzedniczka. Każdy z bohaterów ma swoje rozdziały, w których opowiada historię ze swojego punktu widzenia. Bardzo lubię książki napisane właśnie w ten sposób, ponieważ pozwalają one ujrzeć nam kompleksowy obraz historii, poznać myśli i uczucia wszystkich bohaterów a także lepiej im się przyjrzeć.

Właśnie dzięki takiemu ułożeniu treści, bardzo fascynuje mnie postać El Capitana i Helmuda, którzy w tym tomie odgrywają sporą rolę. Fantastyczna kreacja postaci, która nie odniosłaby takiego skutku i mogłaby przejść bez echa, gdyby historia pisana była z punktu widzenia tylko jednego bohatera. Dzięki temu, że poznajemy również ich wersję wydarzeń można zauważyć jak złożona jest postać braci. Helmud okazuje się być kimś więcej niż tylko bezużytecznym wrakiem człowieka na plecach swojego jeszcze sprawnego brata.

Bałam się tego tomu. Pierwsza część nie rzuciła mnie na kolana, ale postanowiłam dać szansę autorce i sprawdzić, co przyszykowała dla czytelników tym razem. Tom liczy sobie prawie 600 stron i nie chciałam się z nim męczyć. Muszę jednak przyznać, że jestem miło zaskoczona, bo "Nowy Przywódca" podobał mi się o wiele bardziej niż "Nowa Ziemia". Nie będzie to może moja ulubiona seria, ale nadal uważam, że warto po nią sięgnąć i zapoznać się ze światem, który mógłby być naszym, który zdecydowanie nie jest przerysowany, ale przedstawia wszystko to, co rzeczywiście mogłoby się wydarzyć.


Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Egmont!

sobota, 11 maja 2013

grafika
Tytuł: Odmieniec
Autor: Philippa Gregory
Wydawca: Egmont
Ilość stron: 288

Philippa Gregory jest znana przede wszystkim dzięki swoim powieściom historycznym. Osobom, które ją czytują nie trzeba przedstawiać tytułów takich jak "Kochanice króla", "Władczyni rzek" czy "Wieczna księżniczka". Ja niestety nie miałam dotychczas okazji sięgnąć po żaden tytuł spod pióra autorki, głównie z tego względu, że nie do końca interesują mnie powieści historyczne a nie chciałam odkładać z tego powodu jej książek na półkę, bo myślę, że na to nie zasługują. Pierwszy tom Zakonu Ciemności sama nie wiem dlaczego bardzo mnie do siebie przekonał i jak tylko wyszedł jako zapowiedź, zapragnęłam go przeczytać.


Autorka opowiada nam przede wszystkim historię Luci. Nastolatka, który bardzo wcześnie wstąpił do zakonu, jednak po jakimś czasie został z niego wyrzucony. Luca ma bowiem pewien talent. Postrzega świat inaczej niż każdy inny człowiek i dostrzega szczegóły tak, gdzie inni ich nie widzą. Bardzo lubi liczby, przez które właśnie musiał pożegnać się z zakonem. Pewnego dnia przychodzą po niego ludzie w kapturach i prowadzą do duchowego przywódcy zakonu, który mianuje go inkwizytorem. Luca wyrusza na poszukiwanie strachu i grzechu. Świat chrześcijaństwa stoi na rozstaju i już wkrótce może nastąpić dla niego koniec świata. I tutaj zaczyna się zadanie Luci, by ten koniec świata powstrzymać.

Równorzędną postacią okazuje się też być Izolda. Dziewczyna w wieku siedemnastu lat traci ojca i zostaje postawiona przed wyborem: albo poślubi mężczyznę wybranego przez ojca, albo pójdzie do zakonu i zostanie jego ksienią. Dziewczyna wybiera zakon i razem ze swoją przyjaciółką przenosi się za jego mury. Niestety za murami zakonu dzieją się dziwne rzeczy, których przyczyny wszyscy doszukują się w nowej ksieni. Zmuszona jest wezwać inkwizytora, by ten rozwiązał zagadkę stygmatów, lunatykowania i wizji sióstr. 


Przede wszystkim warto zwrócić uwagę na przepiękną okładkę. Wiem, że nie ocenia się książki po okładce, ale w tym wypadku ciężko o niej nie wspomnieć, skoro to ona zwróciła moją uwagę. Zanim zaczęłam ją czytać, troszkę bałam się, że zachwycająca okładka będzie zawierać w sobie marny tekst, na szczęście jednak, nic takiego ie miało miejsca i zarówno oprawę jak i historię można oceniać naprawdę wysoko.

Co mi się bardzo spodobało to kreacja postaci. Każdy z nich ma w sobie coś wyjątkowego, każda postać wnosi coś od siebie do lektury. Ani razu nie miałam wrażenie, że ktoś znalazł się w niej bez powodu. Każda postać ma swoje miejsce i każda żyje swoim życiem. Postaci są tak fantastycznie nakreślone, że po zakończeniu lektury, jesteśmy wstanie wyobrazić sobie, co dzieje się z nimi dalej i jakimi ścieżkami każdy się udał. A co najważniejsze, nawet te drugoplanowe odkrywają ogromne role i sprawiają, że je uwielbiamy.

Książkę bardzo serdecznie polecam każdemu zainteresowanemu. Już od pierwszej strony porwała mnie do roku 1453 i sprawiła, że pokochałam tę historię i tę autorkę. Z niecierpliwością będę wyczekiwać kolejnego tomu, który mam nadzieję, że również będzie tak wciągający jak pierwszy! Nie wiem jeszcze, czy sięgnę po inne tytuły autorki, ale teraz na pewno jestem bardziej ku temu skłonna niż przed lekturą "Odmieńca".


Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Egmont!

środa, 1 maja 2013

grafika
Tytuł: Strażnicy historii. Circus Maximus
Autor: Damian Dibben
Wydawca: Egmont
Ilość stron: 332

 "Circus Maximus" jest drugim tomem serii "Strażnicy historii" napisanej przez Damiana Dibbena. Autor po raz kolejny zabiera nas w świat podróży w czasie, historii i pasjonujących przygód. Nie zabraknie sukcesów i porażek, ocalonych i zamordowanych no i oczywiście czeka nas ogromna wola walki o dobro historii.

Strażnikom historii grozi śmiertelne niebezpieczeństwo. Atomium, dzięki któremu podróżują w czasie, jest naprawdę niewiele a w dodatku przez Jake'a stracili kolejną porcję. Chłopak próbuje się zreflektować zgłaszając się do kolejnej misji. Jest problem ze strażnikami, ponieważ miejscem, do którego trzeba się udać jest Rzym 27 roku naszej ery i nie każdy jest wstanie przenieść się tak daleko w przeszłość. Jake zdaje test śpiewająco i przenosi się do starożytności na ratunek historii, gdyż Agata Zeldt planuje przejąć kontrolę nad legionami rzymskimi i zawładnąć całym światem.


Przy tej książce nie można nie wspomnieć o fantastycznym sposobie, w jaki została przedstawiona historia. Damian Dibben ma naturalny dar dzięki któremu potrafi w naprawdę fascynujący sposób przedstawić kolejne wydarzenia przeszłości. Dla wielu osób są one nudne jak flaki z olejem i uważają oni, że nie ma sensu się o nich uczyć czy czytać, ale w tym wypadku jest to po prostu przyjemność. Ciekawostki, które warto znać są tak zgrabnie wplecione w całość, że przy czytaniu nie zwracamy nawet uwagi, że w ten sposób się też uczymy. O ile szkolne lata przebiegałyby przyjemniej, gdyby historia uczona była właśnie w taki bezbolesny sposób ;)

Na uwagę zasługuje również kreacja Jake'a. Nie jest on tylko odważnym bohaterem, który robi wszystko, czego się od niego oczekuje, bohaterem, który nie ma żadnych słabości i jest kolejną niepokonaną postacią. Damian Dibben pokazał nam, że można stworzyć bohatera, w którym pokłada się duże nadzieje, ale który jest również ludzki, popełnia błędy i nie zawsze wszystko idzie po jego myśli. To jest duży plus powieści, bo ile można czytać o trzynasto- czy czternastolatkach, którzy są niepokonani i dokonują niemożliwego.

Serdecznie polecam drugi tom "Strażników historii" wszystkim tym, których urzekła historia walki o dobro przeszłości. Jestem pewna, że i drugi tom przypadnie Wam do gustu, bo i mnie się bardzo podobał a może i bardziej niż jego poprzednik. Tym, którzy nie mieli okazji zapoznać się jeszcze z historią zachęcam do sięgnięcia po "Nadciąga burza" (RECENZJA).


Za książkę dziękuję serdecznie Wydawnictwu Egmont!


poniedziałek, 15 kwietnia 2013

grafika Tytuł: Look
Autor: Sophia Bennett
Wydawca: Egmont
Ilość stron: 360

To druga już książka z nowej serii wydawnictwa Egmont: "niebieskie migdały". Kolejny tytuł, który mówi o przyjaźni, pierwszej miłości, codziennych problemach... i szczypcie marzeń. Tym razem jednak historia jest całkowicie inna. 


Pewnego dnia, Ted wraz z siostrą wybierają się zarobić trochę pieniędzy. W tym celu grają na ulicy na instrumentach. Ted zostaje zauważona przez pewnego fotografa, który zaprasza ją do jednej z agencji modelek. Dziewczyna niestety nie wierzy w jego zapewnienia, ponieważ każdy zawsze się z niej wyśmiewał i mając przed oczami jej siostrę - chodzącą piękność - nie ma szans, żeby zauważył właśnie ją, dziewczynę z nogami jak patyki i gniazdem na głowie. 

Przez zbieg okoliczności dziewczyny odkrywają, że Ted została zaproszona do jednej z najlepszych agencji modelek w Londynie. Świat zawodowego modelingu stoi przed nią otworem, ale życie prywatne nie układa jej się tak, jakby sobie tego życzyła. Jej siostra ciężko choruje i walczy o życie, chłopak do którego wzdycha, w ogóle jej nie zauważa a rodzice nie do końca popierają jej decyzje. Ted będzie musiała wybierać w jakim świecie chce żyć i kogo utrzymać przy swoim boku, żeby być naprawdę szczęśliwą.


Po raz kolejny zostałam zaskoczona. Książka opowiadająca o przygodzie modelki, która walczy o swoją karierę i lepszą przyszłość. Czego można się spodziewać? Płytkiej historii o płytkiej dziewczynie, dla której najważniejsze są ubrania, makijaż i pieniądze. Nawet nie wiecie jaki wykwitł mi uśmiech na twarzy, gdy okazało się, że tak bardzo się pomyliłam! Książka tak naprawdę opowiada o przyjaźni, miłości, walce o własną osobowość i pewność siebie, walce o to, by być wreszcie szczęśliwą i przy okazji uszczęśliwić wszystkich wokół a to wszystko przemieszane z całkiem realnymi problemami, które mogą spotkać każdego z nas, chociażby rakiem i chemioterapią, które prowadzą do strachu o naszych najbliższych, strachu że nie zdążymy się z nimi pożegnać.

Przy zamawianiu tej książki bałam się trochę, że będzie ona wyglądać podobnie do "Zemsty" Sharon Osbourne (link), czyli dwóch sióstr, walczących o własną karierę kosztem najbliższej rodziny. To była już druga, również radosna pomyłka. Książki absolutnie na siebie nie nachodzą i nawet nie traktują o tych samych problemach, co naprawdę mnie ucieszyło.

Książkę jak najbardziej polecam każdemu. Chociaż może się tak wydawać, zdecydowanie nie jest to kolejna płytka historia, która nic nie wniesie do naszego życia. Wręcz przeciwnie, uważam że warto ją przeczytać. Dużym jej plusem jest cena, czyli całe 19,99zł. Oprócz wyprzedaży bardzo ciężko znaleźć książki w tej cenie a co dopiero mówić o książkach, po które naprawdę warto sięgnąć ;)


Za książkę dziękuję serdecznie Wydawnictwu Egmont!


sobota, 13 kwietnia 2013

grafika Tytuł: Królestwo łabędzi
Autor: Zoe Marriott
Wydawca: Egmont
Ilość stron: 264

No i kolejna książka z serii "Poza czasem" za mną! Czyż ta okładka nie jest przepiękna? Mnie po prostu zaczarowała i jeszcze zanim zaczęłam czytać, już odczuwałam klimat tej książki. Ale przechodząc do rzeczy...


Główną bohaterką jest Aleksandra. Razem z braćmi są potomkami pary królewskiej. Wiodą beztroskie życie na dworze, przy czym dziewczynka uczy się od swojej matki sztuki magii. Niestety ojciec tego nie pochwala, więc matka z córką muszą ukrywać swoje lekcje. Niestety w Królestwie zaczyna działać zła moc. Najpierw okrutna bestia zabija królową a następnie wkrada się w łaski króla, który powtórnie się żeni. Bestia rzuca czar na wszystkich poddanych i na cały dwór, przez co nie zauważają jej prawdziwego oblicza a to, które sama im narzuciła. W bardzo krótkim czasie zbiera więc grono wiernych popleczników.

Królewscy potomkowie odporni są na czary rzucane przez bestię, więc widzą co się dzieje i próbują temu zapobiec. Niestety nie wszystko idzie po ich myśli i Aleksandra zostaje wywieziona do Midlandu, natomiast jej bracia rzekomo zostali wygnani z Królestwa. Tylko Aleksandra może ocalić swój kraj i braci przed zgubnym końcem. Na szczęście nie jest sama - władcy Midlandu jej w tym pomogą!


Muszę przyznać, że "Królestwo łabędzi" bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło. Sama nie wiedziałam czego się spodziewać - szczególnie, że autorka wzorowała się na baśni „Dzikie łabędzie” Hansa Christiana Andersena, ale wyszło jej to bardzo fajnie i po prostu spędziłam bardzo przyjemnie czas podczas czytania tej książki. Cała fabuła przemyślana od początku do końca, wszystko zostało wyjaśnione, nie ma żadnych niedomówień - jestem jak najbardziej na tak!

Denerwowało mnie tylko czasami rozwiązywanie problemów przez Aleksandrę. Często okazywało się, że znajdowała odpowiedzi na dręczące ją pytania od tak, bez żadnych problemów, po prostu wiedziała co robić. Rozumiem, że książka przepełniona jest magią i większość z tych rozwiązań była po prostu magiczna, ale mimo wszystko chciałabym zrozumieć sposób, w jaki bohaterka wysuwała wnioski i skąd wiedziała co w danej sytuacji robić.

Poza tym jednym minusikiem, jestem bardzo zadowolona z możliwości przeczytania tej książki. Serdecznie ją polecam każdemu, kto uwielbia baśnie, magię i pięknie opowiedziane historie. Myślę, że książka przypadnie Wam do gustu ;)


Za książkę dziękuję serdecznie Wydawnictwu Egmont!

sobota, 6 kwietnia 2013

grafika
Tytuł: Pocztówka z Toronto
Autor: Dariusz Rekosz
Wydawca: Egmont
Ilość stron: 144 
RECENZJA PRZEDPREMIEROWA - 10.04 

Monika mieszka w małym mieście i jest uczennicą gimnazjum. Nie potrafi sobie poradzić psychicznie po śmierci taty, który zmarł trzy lata wcześniej. Ma znajomych i przyjaciółkę, ale mimo wszystko stwarza dystans. Wraz z mamą ledwie wiąże koniec z końcem. W tym samym czasie do jej klasy dołącza przystojny Dominik, który przyjechał z Warszawy. Na rzecz chłopaka traci swoją najbliższą przyjaciółkę, której wiedzie się coraz lepiej. Zbieg wielu okoliczności sprawia, że Monika nie ufa Dominikowi i przeczuwa kłopoty. Okazuje się, że chłopak zamieszany jest w nielegalne interesy, w które wciągnął jej przyjaciółkę. Monika musi stawić czoło przeciwnościom losu, by znów wyjść na prostą!

Ostatnio udaje mi się pisać dłuższe opinie wyrażające moje emocje w stosunku do danej pozycji. Już przy czytaniu "Pocztówki z Toronto" i zaraz po jej skończeniu wiedziałam, że ta akurat będzie bardzo krótka. Książeczka ma zaledwie 144 strony, więc nie będę Wam wstawiać przydługich opisów i nie wiadomo co na jej temat pisać. Jest to po prostu fajnie napisana historia z morałem, która tyczy się problemów, o których było głośno całkiem niedawno - zaledwie rok może dwa temu.
Autor nie szczyci się może fantastycznym stylem, ale ma bardzo lekkie pióro dzięki któremu historia na pewno do każdego przemówi. Jej dużym plusem jest cena - kosztuje mniej niż 10zł. Głównym 'targetem' książki na pewno jest młodzież gimnazjalna, ale mając prawie dwadzieścia lat, bawiłam się przy niej równie dobrze i po raz kolejny przekonałam się, że pieniądze chociaż są ważne, nie są najważniejsze! Liczy się miłość i wsparcie naszych najbliższych a reszta na pewno jakoś się ułoży ;) Myślę, że nie zawsze o tym pamiętamy (szczególnie mając 13-15 lat), więc ta książka w przystępny sposób przypomni nam o tym!


Za książkę dziękuję serdecznie wydawnictwu Egmont!


piątek, 29 marca 2013

grafika
Tytuł: Strażnicy historii. Nadciąga burza
Autor: Damian Dibben
Wydawca: Egmont
Ilość stron: 328

The Observer podsumowało tę książkę w jednym zdaniu: "Następca Harry'ego Pottera". Jako że na Harrym się wychowałam i uwielbiam tę serię, postanowiłam sprawdzić, co przyszykował dla nas Damian Dibben i czy rzeczywiście "Strażnicy historii" to taka świetna książka.


Pewnego dnia Jake Djones zostaje porwany prosto z ulicy. Nikt mu nic nie mówi, więc chłopak nie wie co go czeka. A czeka go naprawdę wiele... Na jego barki spada tyle rzeczy na raz, że nie każdy by sobie z tym poradził. Przede wszystkim jego rodzice zaginęli. Po zaginięciu jego brata ponownie wstąpili do straży historii, o której Jake nic nie wiedział. Oboje są tajnymi agentami, którzy chronią historię przed złoczyńcami.

Do Tajnych Służb Straży Historii dołącza również Jake. Ma zamiar odnaleźć i uratować rodziców. W tym celu przenosi się z Londynu XXI wieku do XIX-wiecznej Francji. Trafia do Punktu Zero, czyli głównej siedziby straży historii. Poznaje tam innych agentów i przez swoją własną głupotę dołącza do szalenie niebezpiecznej misji przeciwko niebezpiecznemu Zeldt'owi, który ma zamiar zniszczyć świat.


Już od jakiegoś czasu fascynował mnie ten tytuł, ale absolutnie nie miałam pojęcia czego się po nim spodziewać. Często bywa tak, że ludzie koloryzują i wynoszą na piedestał całkiem przeciętne książki nadając im różne tytuły. W tym przypadku przyrównano książkę do Harrego Pottera, czego bardzo się obawiałam, ponieważ to właśnie Harry sprawił, że czytanie zaczęłam odbierać jako przyjemność a nie przykry przymus.

Damian Dibben stworzył całkiem niebanalną historię. Jego wielką pasją jest historia starożytna, z której zapewne pojawiły się pomysły do napisania tej serii. Muszę przyznać, że historia nigdy nie była moim konikiem i nigdy za nią nie przepadałam. Nie miałam głowy do dat i wydarzeń, ale jestem pewna, że gdyby historia była przedstawiana w sposób, w jaki pisze o niej Dibben z wielkim zapałem chodziłabym na kolejne wykłady. Pewnie nie tylko ja. Zapewne zdecydowanie większe grono ludzi byłoby zainteresowane historią i byłoby wstanie płynnie przechodzić między kolejnymi wydarzeniami, łącząc je w całość.

Oprócz tego, że wątki historyczne zostały świetnie wplecione w historię, spodobał mi się również wątek podróży w czasie. Uwielbiam książki, w których ten motyw występuje, więc z tą również nie mogło być inaczej. Przyjemnie opisana, zrozumiała, wciągająca książka, którą szybko się czyta. Autor pokazuje jak ważna jest miłość, przyjaźń, odwaga i ryzyko. Dzięki tym wartościom jesteśmy wstanie naprawdę daleko zajść i wiele osiągnąć.

Czy porównałabym więc "Strażników historii" do "Harrego Pottera"? Raczej nie. Nie chodzi o to, że książka jest zła, bo nie jest. Bardzo mi się podobała, spędziłam z nią miło czas, mam ochotę przeczytać kontynuację i naprawdę świetnie bawiłam się odkrywając kolejne tajemnice przeszłości, ale nie nazwałabym tej książki następcą serii, która podbiła moje serce od pierwszych stron, która na zawsze zostanie w moim sercu i zawsze będę do niej chętnie wracać. Zarówno w formie książki jak i filmu. Jeżeli więc lubicie książki łączące historię, podróże w czasie i tajemnice, sięgajcie czym prędzej po "Strażników historii", ale nie nastawiajcie się na historię, która rozłoży na łopatki wszystko co czytaliście wcześniej. Chociaż może i dla kogoś będzie to odkrycie roku ;)


Za książkę dziękuję serdecznie Wydawnictwu Egmont!



poniedziałek, 11 marca 2013

grafika
Tytuł: Fałszywy Książę
Autor: Jennifer A. Nielsen
Wydawca: Egmont
Ilość stron: 392

CZTEREJ CHŁOPCY. JEDEN ZDRADZIECKI PLAN. CAŁE KRÓLESTWO DO ZDOBYCIA.

Losy Carthy'i wiszą na włosku. Rodzina królewska została zamordowana w nieznanych okolicznościach a ich śmierć jest na razie zatajona. Gdy wszystko wyjdzie na jaw wybuchnie wojna domowa. Aby do tego nie doszło, Conner, postanawia posadzić na tronie mistyfikatora, który będzie udawał dawno zaginionego księcia. Żeby tego dokonać poszukuje chłopców w sierocińcach.

Jednym z nich jest czternastoletni Sage. To z jego punktu widzenia poznajemy całą historię. Chłopak jest samowystarczalny, nieposłuszny i nie ufa Connerowi, aczkolwiek wie, że to jego jedyna okazja by przeżyć. Konkurenci są utalentowani i się nie poddają. Chłopakowi nie będzie łatwo, szczególnie że nie pozostawia po sobie zbyt dobrego wrażenia.


Książka bardzo przyjemnie mnie zaskoczyła. Nie wiedziałam czego się spodziewać i mimo dość pozytywnych recenzji, bałam się, że fabuła kompletnie mnie nie porwie. Nie wiecie nawet jak bardzo cieszę się, że popełniłam błąd! "Fałszywego księcia" przeczytałam błyskawicznie. Nawet przeczytałam to złe określenie, ja ją połknęłam  w całości. Ale czego się spodziewać po fajnym pomyśle, który został fajnie przedstawiony. Lekkie pióro autorki, które nie jest jednak infantylne sprawia, że od książki nie można się oderwać.

Bardzo podobała mi się różnorodność w charakterach bohaterów. Każdy z nich dał z siebie coś wyjątkowego, coś co sprawiało, że go lubiłam, bądź nienawidziłam. Żaden bohater nie mylił mi się z innym, ponieważ każdy miał tak wyrazistą osobowość, że było to po prostu niemożliwe. Autorka spisała się na medal, ponieważ ożywiła każdą postać i całe ich otoczenie w taki sposób, że miałam wrażenie, że jestem wśród chłopców i również walczę o koronę.

Autorka dużą uwagę poświęciła nauce chłopców. Dobrze wiemy, że królem nie może zostać byle kto. Chłopcy więc uczyli się czytać, pisać, jeździć konno, walczyć. Oprócz tego niezwykle istotna była nauka zachowania przy stole czy w towarzystwie. To wszystko plus ukazanie struktury społecznej w królestwie Carthy'i sprawiło, że historia ta wydawała się niezwykle realna!

Co tu dużo mówić! Książka jest zdecydowanie warta uwagi, czyta się niesamowicie szybko, wciąga czytelnika już od pierwszej strony i nie wypuszcza aż do ostatniej. Non stop na jaw wychodzą kolejne tajemnice, które bardziej lub mniej zaskakują. Mimo, że samo zakończenie jest w miarę przewidywalne i nie można powiedzieć, że zaskakuje tak bardzo, że szczęka opada do samej ziemi, nie czuję, żebym straciła czas na tę lekturę. Z niecierpliwością czekam na kontynuację, która mam nadzieję, że ukaże się bardzo szybko!


Za książkę dziękuję serdecznie Wydawnictwu Egmont!


czwartek, 7 marca 2013

grafika
Tytuł: Nowa Ziemia
Autor: Julianna Baggott
Wydawca: Egmont
Ilość stron: 472

Ostatnimi czasy, dość często mówiło się na temat końca świata. Rok 2012 miał okazać się zagładą dla tego, co znamy i kochamy. Tak się jednak nie stało! A co, jeżeli jednak coś by się wydarzyło? Jeżeli nad naszą planetą pojawiłoby się białe, oślepiające światło, które pochłonęłoby wszystko i wszystkich. Przeżyliby tylko nieliczni: Zmutowani na świecie, który uległ całkowitej zmianie i Czyści, którzy ukryli się wewnątrz Kopuły...

W powieści Julianny Baggott, właśnie taka sytuacja miała miejsce. Pojawiły się eksplozje, które zrównały wszystko z ziemią. Bomby miały pewne właściwości, które sprawiły, że ludzie, którzy przeżyli, połączyli się z tym, co było w pobliżu. Niektórzy z odłamkami szkła czy betonu, inni ze zwierzętami czy zabawkami a jeszcze inni z innymi ludźmi. W ten sposób powstały całkowicie różne gatunki "ludzi": Pyły, Grupony czy Bestie. Autorka skupiła się jednak na przygodach kilku bohaterów, których przeżycia są spisywane oddzielnie w osobnych rozdziałach, jednak wszystkie historie składają się w jedną.

Pressia ocalała i mieszka w gruzach razem z dziadkiem i z innymi zmutowanymi. Poznaje tam Bradwella, który mimo, iż wydaje się twardym samotnikiem, zaczyna pomagać dziewczynie. Partrige miał wielkie szczęście, ponieważ trafił do Kopuły, gdzie mieszka od czasu Wybuchu. Pewnego dnia, decyduje się ją opuścić. Nieświadomie, w swoją ucieczkę wplątuje Lydę, dziewczynę która zaczyna darzyć go coraz głębszym uczuciem. Jest też El Capitan. Został na zawsze połączony ze swoim bratem Helmudem i na rozkazy Ingershipa zarządza OPR. Losy wszystkich bohaterów się ze sobą przeplatają i każdy z nich wnosi od siebie coś innego.


Julianna Baggott stworzyła świat, o którym nawet nie śniliśmy. Co prawda wielu z nas zapewne zastanawiało się nad końcem świata, ale podejrzewam, że nikt, albo naprawdę niewielu mogłoby pomyśleć o takim biegu wydarzeń. Muszą przyznać, że pomysł naprawdę mnie zaskoczył. Nigdy nie pomyślałabym, że po takiej tragedii mogłabym jeszcze żyć a co dopiero w taki sposób. Chociaż nie wiem czy można to nazwać życiem, myślę że lepszym określeniem byłaby wegetacja. W końcu jak inaczej nazwać brak perspektyw, marzeń, celów. Owszem, można je sobie narzucić, ale skoro na Ziemi już nic nie zostało a na każdym kroku czai się niebezpieczeństwo, istnieje małe prawdopodobieństwo, że nasze marzenia się spełnią.

Niestety zawiodła mnie trochę pierwsza połowa książki. Nie wiem w sumie na co liczyłam, ale początek dłużył się niesamowicie. Miałam wrażenie, że przeczytałam trzydzieści stron a okazywało się, że były to zaledwie trzy. Nie mówię, że treść była zła, bo nie była. Po prostu dla mnie troszkę za bardzo się wszystko ciągnęło. W przeciwieństwie do drugiej połowy, którą przeczytałam raz dwa. Więcej akcji, więcej nadziei na lepsze jutro, większe zdecydowanie Pressi i cel, który utrzymywał wszystkich przy życiu!

Mimo, że książka mnie troszkę zawiodła, cieszę się że ją przeczytałam. Warto czasem sięgnąć po książki, które opowiadają o katastrofach i uświadomić sobie jak wiele mamy i docenić to wszystko. Książka wspaniale ukazuje radość z drobnych rzeczy, z których cieszą się bohaterowie. Sami często nie potrafimy docenić gestów innych ludzi, nawet tych o ogromnym znaczeniu. Ostatnio ukazał się drugi tom, który podobno jest o wiele lepszy od tomu pierwszego, więc z niecierpliwością wyczekuję go w Polsce. Związałam się z bohaterami "Nowej Ziemi" i naprawdę jestem ciekawa, jak wybrną z sytuacji, w której się znaleźli i co ich jeszcze czeka!


Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Egmont!!


sobota, 2 marca 2013

grafika
Tytuł: Insygnia. Wojny światów
Autor: S.J. Kincaid
Wydawca: Egmont
Ilość stron: 472

Świat podczas III Wojny Światowej. Zasobami rządzą dwie wielkie korporacje. To nie jest już wojna między państwami, która niesie za sobą tysiące poległych, jest to wojna między korporacjami o to, która z nich będzie wiodącą. Dlaczego nikt przy tym nie ucierpiał? W świecie wykreowanym przez S.J. Kincaid korporacje reprezentowane przez sprzymierzone państwa, biorą udział w wojnie pozaziemskiej.

Głównym bohaterem jest Tom Raines, który chciałby być kimś, kto ma znaczenie, kto osiągnie coś w życiu i ludzie go za to szanują. Życie nie stawia niestety przed nim wielu okazji, głównie z powodu ojca. Ojciec Toma jest hazardzistą, w dodatku często pijanym. Gdy przegrywa wszystkie pieniądze, Tom musi zatroszczyć się o to, żeby mieli gdzie przenocować. Chłopak powinien brać udział w zajęciach szkolnych w wirtualnej rzeczywistości, jednak tam również nie czuje się akceptowany.

Wszystko zmienia się pewnego dnia, gdy Tom ma dość pijanego ojca i swojego życia i idzie zagrać w grę. Zauważa go generał, który proponuje mu zostanie kadetem w Wieży Pentagonu - elitarnej akademii wojskowej. Istnieje szansa, iż Tom, pewnego dnia, jeżeli przetrwa i się wykaże, będzie mógł zostać członkiem Sił Układu Słonecznego, który jest przedstawicielem korporacji Amerykańskiej i walczy przeciwko koalicji ruso-chińskiej.


Jakimś cudem, nigdy wcześniej, nie stanęła na mojej drodze książka z gatunku science-fiction. Co nieco słyszałam, ale nigdy nie doświadczyłam. Pierwszą okazały się właśnie "Insygnia". Ciężko powiedzieć, czy są one najlepszym wyborem dla osoby niezaznajomionej z tym gatunkiem, jednak jeżeli chodzi o mnie, Pani Kincaid jak najbardziej przekonała mnie do tego gatunku!

Najbardziej bałam się, że już sam początek tak bardzo nie przypadnie mi do gustu, że całkowicie zniechęci mnie do przeczytania całości. Całe szczęście, że nie miałam racji. "Insygnia" od razu podbiły moje serce i nie potrafiłam się oderwać od tej historii. Książka całkowicie mnie pochłonęła i sprawiła, że z każdą kolejną stroną miałam ochotę na więcej.

Na duży plus zasługuje równomierne skupienie się autorki na wielu różnych aspektach. Skupiła się zarówno na niskiej samoocenie Toma, która stopniowo ulegała zmianie, na przyjaźniach, których od zawsze chłopak pragnął, ale nigdy nie mógł zdobyć, na uczuciach, które rozwijały się w sercu Toma. Była fascynacja, miłość, zauroczenie, ale była również niepohamowana niczym nienawiść. Poza tym fantastyczne opisy Wieży Pentagonu, treningów, zajęć, walk i stosunków między poszczególnymi ludźmi. Na każdym kroku miałam wrażenie, że to ja jestem Tomem i odczuwam to wszystko co on. Ani razu nie miałam problemu z wyobrażeniem sobie jak wygląda i działa dane miejsce czy rzecz, zawsze odczucie było takie same - "jakie to wszystko wydaje się realne".

"Insygnia" stały się jedną z moich ulubionych książek, w dodatku zachęciłam do przeczytania ich tatę, któremu również książka się spodobała. Z niecierpliwością będę wyczekiwać kolejnego tomu, który niestety nie jest jeszcze nawet napisany. Ciężko mi powiedzieć, czy i Wam spodoba się książka, bo podejrzewam, że może a nie musi. Jest to dość specyficzny gatunek, który zazwyczaj po prostu lubi się bądź nie. Ja książką jestem naprawdę zachwycona!


Za możliwość zapoznania się ze światem w czasie III Wojny Światowej dziękuję Wydawnictwu Egmont!

niedziela, 2 grudnia 2012

grafika
Tytuł: Magiczna Gondola
Autor: Eva Völler
Wydawca: Egmont
Ilość stron: 464

Współczesna dziewczyna. Przystojny młodzieniec.
Czerwona gondola. Klimatyczna Wenecja.
Historia poza czasem.


Ostatnio wydawnictwo Egmont zarzuciło nas nowymi tytułami w serii poza czasem. Wśród nich znalazła się również "Magiczna Gondola", która wyszła spod pióra Pani Evy Völler, któr już jako dziecko lubiła wymyślać historie. W dorosłym życiu zarabiała  na utrzymanie jako sędzia, później zaś jako adwokatka. Jest znawczynią Wenecji. "Magiczna Gondola" to jej pierwsza powieść dla młodzieży. 

Anna, siedemnastolatka, pochodzi z Niemiec i wraz z rodzicami spędza wakacje w Wenecji. Sądziła, że będzie to lepiej spędzony czas niż ten, który spędziłaby w domu. Na miejscu poznaje chłopaka, Matthiasa, który również przyjechał do Wenecji z rodzicami. Mimo, że niechętnie, Anna spędza z nim popołudnie. W czasie ich spaceru zauważają czerwoną gondolę. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie istniał zakaz malowania gondoli na inne kolory niż czarny. Niedługo potem, Anna i Matt są świadkami dziwnej bójki. Spojrzenia dziewczyny i tajemniczego chłopaka o niezwykle niebieskich oczach krzyżują się i u Anny odzywa się instynkt, który karze jej uciekać. Nie tylko znad kanału, przy którym siedzi, ale też z Włoch. Dziewczyna ostatecznie go ignoruje.

Niedługo potem, Anna wraz z rodzicami ogląda paradę historycznych łodzi. Przez tłum zaczyna przepychać się wcześniej wspomniany chłopak o niebieskich oczach i dziewczyna wpada do wody. Szybko jednak Sebastiano ją ratuje, wciągając na pokład czerwonej gondoli. Anna jest mu wdzięczna za uratowanie życia, ale po raz kolejny odzywa się jej instynkt. Nim się orientuje, powietrze zaczyna drżeć, słychać trzask i dziewczyna traci przytomność...

Niezaprzeczalnym walorem książki jest osadzenie akcji i cały pomysł na jej napisanie. Dzięki temu, że Pani Eva jest znawczynią Wenecji, całość była niesamowicie realna. Nie raz i nie dwa miałam wrażenie, że to ja jestem Anną i to ja wędruję po uliczkach miasta podziwiając walory architektury. Zawsze fascynowało mnie to miasto, ale niestety dotychczas nie miałam możliwości go odwiedzić. Lektura "Magicznej Gondoli" pozwoliła poczuć mi jego klimat chociaż troszeczkę.

Kolejną zaletą są bohaterowie książki. Każdy inny, każdy wyjątkowy. Nie ma dwóch takich samych postaci, każda ma w sobie coś, za co można ją polubić, znienawidzić, bądź żywić do niej oba te uczucia. Każda postać miała swoje miejsce i nie wyobrażam sobie tej książki bez żadnej z nich. To nie byłoby to samo. Plusem było również wprowadzenie blokady. Nie chcę zdradzać za dużo, żeby nie popsuć zabawy osobom, które dopiero sięgną po książkę, ale Ci co czytali będą wiedzieć o co dokładnie mi chodzi ;)

Minusy? Jeżeli chodzi o mnie, nie znalazłam ich zbyt wiele. Jedyna rzecz, która troszkę mi przeszkadzała to wątek miłosny. Nie mam nic przeciwko nim, jestem jak najbardziej za, ale przez prawie całą książkę nic się nie działo a na koniec okazało się, że wytworzyła się wielka miłość pomiędzy bohaterami. Moim zdaniem, Pani Eva mogłaby poświęcić tej części książki troszkę więcej uwagi. 

Mimo tego jednego minusiku jestem jak najbardziej za! Tak naprawdę przy ogólnej ocenie książki ta jedna wada po prostu ginie. "Magiczna gondola" to naprawdę fantastyczna powieść, która trafia na listę moich bestsellerów! Wiem, że na pewno jeszcze do niej wrócę, bo naprawdę dobrze się bawiłam podczas jej czytania! Mam nadzieję, że będą kolejne tomy, ponieważ z wielką przyjemnością będę śledzić kolejne losy Anny.


Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Egmont




sobota, 24 listopada 2012

grafika
Tytuł: Gorączka 1
Autor: Dee Shulman
Wydawca: Egmont
Ilość stron: 430 
RECENZJA PRZEDPREMIEROWA - 28.11

Ona i on, odlegli w czasie, bliscy duchem,
uratować świat mogą tylko razem. 


Ewa, zbuntowana, niepokorna dziewczyna. Dwa razy została wydalona ze szkoły. Jej przyszłość wisi na włosku i zaczyna to sobie właśnie uświadamiać. Nie czuje się jednak dobrze wśród rówieśników. Ucieka w świat komputerów i włamuje się w różne miejsca. To daje jej poczucie kontroli. Postanawia sama zadbać o swoją przyszłość i startuje do szkoły St. Magdalene's.  Jest to placówka dla geniuszy. Trzeba zdać szereg testów i przejść rozmowę kwalifikacyjną, by się do niej dostać. Ewie się to udaje i otrzymuje również stypendium. Po jednych z zajęć w laboratorium, zostaje sama z głową pełną pytań i niepewności a także fiolkami pełnymi nieznanych wirusów. W ciągu jednej chwili nieuwagi Ewa zostaje zaatakowana przez nieznany jej wirus, który doprowadza do jej śmierci. Na szczęście po kilku minutach wraca do życia, ale nikt nie wie co jej się stało. Ewa zdana jest na własne poszukiwania...

Sethos Leontis, Seth, nieustraszony i niepokonany gladiator, żyjący w II wieku naszej ery. W czasie jego ostatniej walki zostaje dotkliwie zraniony. Jego uwagę odwróciła przepiękna Liwia, w której zakochał się od pierwszego wejrzenia. Rana okazuje się bardzo trudna do uleczenia. Kiedy Seth dochodzi do zdrowia, Liwia zostaje wydana za mąż. Niestety ani Seth ani Liwia nie mogą się z tym pogodzić i potajemnie się spotykają. W niedługim czasie Seth budzi się obok swojego przyjaciela. Nie są już w tym samym miejscu, ich rany cielesne się zagoiły i okazują się nieśmiertelni. Od tej pory głowę Setha zaprzątają poszukiwania Liwii a później odkrycie którego dokonał.

Ścieżki Setha i Ewy w pewnym momencie się przecinają. Mimo, że jeszcze tego nie wiedzą, poszukują odpowiedzi na te same pytania. Są sobie zarówno niesamowicie bliscy jak i niesamowicie odlegli. Łączy ich niezrozumiała dla Ewy więź i z biegiem czasu Seth staje się wszystkim, czego dziewczyna pragnie, mimo że usilnie stara się do tego nie doprowadzić.


Miłość, przyjaźń, pożądanie, zazdrość, zdrada, romans, chęć zyskania wiedzy, to wszystko i jeszcze więcej możemy znaleźć w Gorączce. Niesamowita książka, która nie tylko przedstawia trudne życie nastolatki, podróż w czasie, związki między ludźmi, ale też różne dziedziny nauki. Często nie skupiamy swojej uwagi na mikrobiologii, chemii, fizyce, historii i przeróżnych dziedzinach, które często już samymi nazwami przerażają a jednak nam towarzyszą każdego dnia i odgrywają wielką rolę. W tej książce znajdziemy namiastkę ich wszystkich, ale nie... nie bójcie się! Nie będzie trudnych, niezrozumiałych definicji i wykładów z czegoś, co Was nie interesuje! Po prostu książka zawiera w sobie wiele ciekawych zagadnień, których zazwyczaj nie znajdziemy w tego typu pozycjach, w których możemy przeczytać jedynie o miłości dziewczyny i chłopaka, ich problemach w byciu razem i o niczym poza tym.

Minusy oczywiście też są. Brakowało mi skupienia się na wirusie, nad którym pracuje Ewa. Nie wiadomo skąd się wziął, jak powstał skoro działał już setki lat wstecz i dlaczego działa tak a nie inaczej. Brakowało mi też wyjaśnienia podróży w czasie. Jak ona działa, czy są jakieś konsekwencje itd. oraz relacji Liwia-Ewa. Jakim cudem dziewczyny są do siebie tak podobne i Ewa zachowała wspomnienia Liwii. Minusem było również tempo akcji. Po jakimś czasie miałam dość początku książki, za bardzo się ciągnął, a kiedy zaczęła się właściwa akcja, nie wiem kiedy, książka się skończyła. Mam takie wrażenie, że wszystko wydarzyło się za szybko w stosunku do początku książki i wprowadzenia w życie bohaterów.

Na szczęście szykuje się kontynuacja, więc liczę, że dowiemy się więcej, że tajemnice zostaną przed nami odkryte, że autorka skupi się na fragmentach, które powinny być szerzej opowiedziane i wyjaśnione! Na pewno sięgnę po drugi tom, bo książka zakończyła się w taki sposób, że wydarzyć może się tak naprawdę wszystko!


Za możliwość zapoznania się z historią Ewy i Setha, dziękuję bardzo Wydawnictwu Egmont

niedziela, 4 listopada 2012

grafika
Tytuł: Saga księżycowa. Cinder
Autor: Marissa Meyer
Wydawca: Egmont
Ilość stron: 440

"Czytanie Cinder to wielka frajda. Znana historia w kompletnie nieznanym otoczeniu, do tego wspaniała, inteligentna, wygadana, mocna bohaterka. Czysta przyjemność. Czekam na tom drugi z niecierpliwością"


Bookshelves of Doom


Świat po IV wojnie światowej. Hałaśliwy Nowy  Pekin i jego mieszkańcy: ludzie, cyborgi i androidy. Wszyscy zarówno razem jak i przeciwko sobie. Cały świat walczy z zarazą letumosis, która roznosi się w mgnieniu oka i zabija coraz więcej ludzi i cyborgów na całej kuli ziemskiej. Zjednoczone Królestwo, Republika Amerykańska, Federacja Europejska, Unia Afrykańska - nikt nie potrafi wynaleźć antidotum i pozbyć się problemu. Zaraza nie ominęła również cesarza Rikana, który wchodzi w kolejne stadia choroby.

Gdzieś, w środku całego tego zamieszania, żyje sobie Cinder Linh, cyborg będący mechanikiem. Jeszcze jako dziecko przeszła operację, przez co jej noga i ręka są metalowe a przy okazji ma zdolność rozpoznawania kłamstw. Mieszka z prawną opiekunką i jej dwoma córkami. Jedną z nich naprawdę kocha i mogłaby zrobić dla niej wszystko. Najbliższą przyjaciółką Cinder jest Iko, która jest po prostu odpowiednio zaprogramowanym androidem. Pewnego dnia, na targ, na którym znajduje się stoisko Cinder, przychodzi książę Kai, następca cesarza, z zamiarem naprawienia swojego androida. I tak właśnie zaczyna się nasza bajka o księciu i cyborgu, którzy chcieliby żyć długo i szczęśliwie, ale...

Niestety, zawsze jest jakieś ale... Tak, książka opiera się na bardzo dobrze znanej każdemu baśni o Kopciuszku (z angielskiego: Cindrella), ale podobieństw wcale nie jest aż tak wiele, jakby mogło się wydawać. Cinder jako cyborg, jest po prostu obywatelem drugiej kategorii. W dodatku, po odkryciu swojej przeszłości, wie że nie ma żadnego sposobu na szczęśliwe zakończenie z księciem, w którym zakochuje się coraz bardziej. Dziewczyna, która dotychczas była tylko szarą myszką i pomagała ludziom w ich problemach z technologią, nagle staje w samym centrum międzygalaktycznej walki pomiędzy Ziemią a Księżycem. Książę Kai kontra bezlitosna królowa Luny. 


Muszę przyznać, że książka ma ogromną liczbę plusów. Zaczynając od samej historii, którą tak naprawdę już znamy z baśni z dzieciństwa, przez kreacje bohaterów, aż po całą technologię. Ciężko mi stwierdzić, czy roboty i nowoczesne technologie to częsty temat w książkach, bo w moim przypadku pojawił się po raz pierwszy, ale naprawdę załapał i zachwycił. Na pewno będę szukać innych tytułów z podobnymi wątkami, bo bardzo mi się to spodobało. Czytając, zastanawiałam się, czy to właśnie w tym kierunku pójdzie nasz świat i czy rzeczywiście za ileś tam lat moje prawnuki będą żyć w taki sposób. Niezmiernie mnie to zafascynowało.

Co do kreacji bohaterów. Każdy ma swoje miejsce. Jest Cinder, która pozornie dla świata nic nie znaczy, jest książę, do którego wzdychają miliony dziewczyn i za jakiś czas, podziwiać będą miliony poddanych, jest Adri, prawna opiekunka czy zwyczajniej po prostu macocha i są wszelkiego rodzaju roboty, wokół których obraca się życie w przyszłości. Wszystko jest tak barwne i porywające, że nie potrafiłam oderwać się od tej lektury. Na szczęście nie musiałam robić tego zbyt często i w przeciągu dwóch dni skończyłam pierwszą księgę.

Serdecznie polecam tę powieść każdemu! Nie można się przy niej nudzić. Każdy znajdzie w niej coś dla siebie, coś co go pochłonie i sprawi, że nie będziecie mógł się od tej lektury oderwać. Dużym jej atutem jest miejsce akcji czyli Nowy Pekin. Akcja książek tego typu zazwyczaj ma miejsce w USA ewentualnie w Europie, pierwszy raz spotykam się z tak orientalnym kierunkiem, co mnie naprawdę zaskoczyło. Z czystym sercem ją polecam i muszę przyznać, że premierom tej jesieni stawia poprzeczkę naprawdę wysoko!


Za możliwość zapoznania się z Cinder serdecznie dziękuję Wydawnictwu Egmont: