Pokazywanie postów oznaczonych etykietą egzemplarz recenzencki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą egzemplarz recenzencki. Pokaż wszystkie posty

środa, 19 czerwca 2013


grafika
Tytuł: Larista
Autor: 
Wydawca: Zielona Sowa
Ilość stron:  384


Prawdziwa miłość. Co to właściwie znaczy? Jak taką spotkać, gdzie szukać, skąd wiedzieć, że to właśnie ona? Wiele nastolatek jej szuka, chociaż właściwie nie wie jak. Taka sama jest Larysa. W wieku swoich osiemnastych urodzin wypowiada życzenie, które ma na celu przywołanie jej jedynego. I wtedy właśnie jej życie zaczyna się zmieniać.

Larysa wkrótce po swoich urodzinach poznaje Gabriela i Daniela. Oboje przystojni, tajemniczy i fascynujący. Dziewczyna chce ich lepiej poznać, ale nie wie w co się wplątuje. Oboje mają swoje tajemnice, które ostateczne ujrzą światło dzienne i Larysa będzie musiała walczyć o to, by przetrwać. Czy jej wiara w prawdziwą miłość zwycięży...?


Książka jakich wiele. Dwóch facetów i dziewczyna. Żeby doprecyzować: dwóch nadnaturalnych facetów i zwyczajna dziewczyna, no prawie zwyczajna, ale ciii... nikt jeszcze nic nie wie. Czy naprawdę nie można wymyślić już nic nowego? Czy naprawdę każda nastolatka marzy o tym, by czytać o trójkątach miłosnych? Albo ja się robię już stara i przestają mnie te historie bawić, albo rzeczywiście jest już ich spory przesyt. Chociaż z drugiej strony to tak nie do końca mowa w tej książce o trójkącie. To, co ratuje tę historię i sprawia, że człowiek nie rzuca jej w kąt chcąc dowiedzieć się co będzie dalej to fakt, że faceci wcale nie walczą ze sobą o względy dziewczyny i nie traktują jej jak nagrody w zapasach. Walczą ze sobą, ale o jej zgubę bądź ratunek. Kolejnym ogromnym plusem jest brak wampirów i wilkołaków, których tutaj nie ujrzymy. Lubię o nich czytać, ale ile można przerabiać to samo, tylko napisane przez innego autora, w inny sposób.

Bohaterowie tak naprawdę nie wyróżniają się niczym, co powaliłoby mnie na kolana. Główna bohaterka jest po prostu bez wyrazu. Jej ogromnym marzeniem jest spotkać miłość jej życia i kocha malować. Tyle zapamiętałam po całej książce. Nic, co wzbudziłoby we mnie jakiś sentyment. O wiele bardziej podobała mi się jej przyjaciółka, która troszkę bardziej przypominała mi realną postać. Dziewczyna zakochana od paru lat w przyjacielu, boi się powiedzieć mu prawdę i czeka na jego krok. Twardo stąpa po ziemi, ale ma luźne podejście do wielu rzeczy. Biorąc pod uwagę facetów zarysowanych w książce to podobało mi się, że są tak różni, że mają wspólną historię, która jednak nie zmieniła ich miękkie kluchy użalające się nad tym, że ta sama dziewczyna stanęła na ich drodze.

Podsumowując, moim zdaniem książka jest bardzo przeciętna. Ratują ją retrospekcje i nawiązania do Guardianów i Tentatorów. Gdyby nie one, pewnie miałabym ochotę rzucić ją w kąt. Początek książki też raczej nie zachęca, ponieważ wszystko strasznie się ciągnie. Dopiero gdzieś od połowy akcja nabiera tempa i pozwala wczuć się w historię, nastrój i momentami nawet z wypiekami na twarzy obserwować posunięcia bohaterów. Czy polecam? Jeżeli lubicie takie historie i macie wolny wieczór, czemu nie, ale szczerze mówiąc czytałam o wiele więcej ciekawszych książek, które lepiej zajęły mi czas, m.in. "Rebelianta" również wydanego niedawno nakładem Zielonej Sowy.


Za książkę dziękuję serdecznie wydawnictwu Zielona Sowa!


sobota, 15 czerwca 2013


grafika
Tytuł: Wilczy trop
Autor: 
Wydawca: Fabryka Słów
Ilość stron:  440


Kto chciałby mieć towarzyszkę, która kastruje cię przez cały czas samą obecnością? Zamienia dominującego wilka w uległego? Nie, to nie mogłoby tak działać bez przerwy.


Fabryka Słów zaszczyciła nas nową książką spod pióra Patrici Briggs. Tym razem nie jest to jednak kolejny tom serii o Mercedes Thompson. Tym razem wydawnictwo serwuje nam pierwszy tom serii Alfa i Omega o wdzięcznym tytule "Wilczy trop". Od razu mówię, że nie porównuję w mojej opinii tego tytułu do poprzedniej serii, ponieważ nie miałam jeszcze przyjemności jej czytać. Jest to mój debiut z tą autorką, więc moja opinia jest całkowicie niezależna i tyczy się tylko i wyłącznie tej publikacji.

Anna Latham była zwykłą dziewczyną dopóki nie poznała Justina. Chłopak był uroczy, szarmancki, ale nie wyjawił dziewczynie całej prawdy. Pewnego wieczoru przemienił ją w wilkołaka. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie złamał reguł. Nie wolno przemieniać człowieka wbrew jego woli. Musi on podjąć świadomą decyzję i wiedzieć na co się decyduje. Od tego czasu rozpoczęło się piekło. Anna była wielokrotnie poniżana i gwałcona. Znalazła się na szarym końcu stada, nieważna i nie mająca nic do powiedzenia. Oprócz towarzyszki Alfy, była jedyną kobietą w stadzie, więc wszyscy zainteresowali mogli wykorzystywać jej ciało. Pewnego dnia wszystko się zmieniło...

Anna zdecydowała się skontaktować z Branem, czyli przywódcą wszystkich wilkołaków w Ameryce Północnej. Jej doniesienie było na tyle poważne, że Alfa wysłał swojego syna, Charlesa, aby ten zrobił rozeznanie i zajął się sprawą. Nikt nie sądził jednak, że między Anną a Charlesem tak szybko zaiskrzy i wilkołak stanie w jej obronie. Dziewczyna przenosi się z nim do Aspen Creek w Montanie, gdzie czeka na nią jeszcze więcej wyzwań...


Ostatnio, coraz częściej na moją półkę trafiają książki z gatunku Urban Fantasy. Zanim zaczęłam blogować, nie wiedziałam nawet, że taki gatunek istnieje, ale muszę przyznać, że z każdą przeczytaną książką jestem nim coraz bardziej zafascynowana. Patricia Briggs stworzyła świat wilkołaków, który jest poukładany, ma swoje zasady i hierarchie. Każdy bohater przytoczony w książce, nawet ten, który pojawia się tylko raz, ma swoje miejsce i zadanie. Nie ma chyba bohatera, który pojawiłby się bez przyczyny. Autorka od A do Z ułożyła sobie plan, którego jak najbardziej się trzymała. Sprawia to, że w książce nie ma żadnych niedomówień, wiemy dlaczego jest tak a nie inaczej i dlaczego postępowanie bohaterów było takie a nie inne.

Jedyna rzecz, która czasem mi przeszkadzała to relacja Anny i Charlesa. Były fragmenty, w których troszeczkę się gubiłam. Absolutnie rozumiem zamysł autorki i rozumiem pewne zachowania z powodu przejść obu bohaterów, ale były takie fragmenty, kiedy nie mogłam pojąć zachowania Anny. Dziewczyna jest bardzo nieufna co jak najbardziej się zgadza biorąc pod uwagę jej życie z poprzednim stadem, ale jest moment, kiedy zaczyna ufać Charlesowi, zaczyna się otwierać i nagle cofa się dwadzieścia kroków w tył, jakby w ogóle go nie znała - i tak kilkakrotnie. Kilka razy jej zachowaniem kierowała siostra wilczyca, bądź jej brak, ale były takie fragmenty, które mieszały mi w głowie i sprawiały, że nie mogłam dojść do ładu z tym, co akurat czuje Anna, w jakim stopniu ufa partnerowi i czy przypadkiem zaraz nie ucieknie z krzykiem.

Mimo tej jednej skazy, która dosłownie na kilku stronach przeszkadzała mi w odbiorze lektury, jestem zachwycona pierwszym tomem serii Alfa i Omega. Patricia Briggs wykonała kawał świetnej roboty i stworzyła fantastyczny świat z fantastycznymi bohaterami, których pokochałam od razu. Mam ogromną nadzieję, że wydawnictwo wkrótce zdecyduje się na wydanie kolejnego tomu a ja tymczasem będę nadrabiać zaległości z poprzednią serią autorki, która czeka już na mojej półce i dzięki "Wilczemu tropowi" zdecydowanie szybciej doczeka się przeczytania!


czwartek, 13 czerwca 2013

grafika
Tytuł: Legenda. Rebeliant
Autor: 
Wydawca: Zielona Sowa
Ilość stron:  304

Day ma piętnaście lat. Urodził się w slumsach i jest najbardziej poszukiwanym przestępcą Republiki. Nikt nie wie jak chłopak wygląda, ponieważ na każdym kolejnym zdjęciu prezentuje się inaczej. Republika nie potrafi się pogodzić z tym, że w dobie zaawansowanych technologii, jest ktoś, kto nadal potrafi wyprowadzić ich w pole. Okazuje się jednak, że Day nie jest wcielonym złem, za jakiego mają go ludzie...


June również ma piętnaście lat, jednak jest historia jest całkowicie inna. Urodziła się w elitarnej rodzinie, w jednej z najbogatszych dzielnic. Dziewczyna jest geniuszem wojskowym: jako jedyna podczas Próby uzyskała maksymalny wynik. Bardzo oddana ojczyźnie, szczególnie po stracie brata. Jej największym celem staje się odnalezienie Daya i unicestwienie go...


Marie Lu stworzyła świat, w którym Republika walczy ze swymi sąsiadami, Koloniami. Stworzyła świat, w którym mieszkańcy Republiki są zamknięci jak w mydlanej bańce i podaje się im do wiadomości tylko strzępki informacji. Te najważniejsze są tak zatajone, że nawet osoby biorące udział w projektach, nie mają pojęcia o tym, co się dzieje. Republika walczy z epidemią, która zbiera śmiertelne żniwa, jednak nikt nie wie, jak tak naprawdę wygląda sytuacja. Republika nazwała Daya największym przestępcą, podczas gdy sama nie jest niewinna.

Po raz kolejny mamy do czynienia z historią pisaną z punktu widzenia dwójki bohaterów: Daya i June. Jak już wspominałam, uwielbiam tego typu zabiegi. Szczególnie kiedy tzw. dobro zmierza się ze złem. Tak naprawdę w tym układzie nikt nie jest dobry i nikt nie jest zły, ale przez pryzmat zaistniałych sytuacji, każde z nich może oskarżać tą drugą osobę. Dzięki zabiegowi z jakiego skorzystała Marie Lu, możemy zobaczyć co dzieje się z jednym i z drugim bohaterem. Możemy poznać ich myśli i emocje. Właśnie dzięki takiej możliwości, książka jest pełna akcji i napięcia, bez niej, nie wywarłaby tak dużego wrażenia.

Debiut Marie Lu w postaci dystopijnej powieści jest strzałem w dziesiątkę. Autorka wykonała kawał świetnej roboty. Książka jest lekka i przyjemna, czyta się ją niesamowicie szybko, w dodatku z wypiekami na twarzy. Przez cały czas zastanawiałam się, w jakim kierunku potoczy się historia i co z niej wyniknie. Uważam, że książka zasługuje na uwagę i naprawdę warto po nią sięgnąć, jeżeli lubi się ten gatunek literacki. Ja bawiłam się świetnie i już nie mogę doczekać się kolejnego tomu, który mam nadzieję, że będzie jeszcze lepszy!


Za egzemplarz dziękuję serdecznie wydawnictwu Zielona Sowa!

sobota, 8 czerwca 2013

grafika
Tytuł: Nowy Przywódca
Autor: 
Wydawca: Egmont
Ilość stron: 560

Pamiętacie pierwszy tom serii Świat po Wybuchu (RECENZJA)? Na szczęście nie musiałam długo czekać i już jestem po lekturze tomu drugiego. Teraz pewnie już tak dobrze nie będzie i z kolejnym wydaniem będę musiała się wstrzymać, no ale nie o tym mowa ;)


W świecie, w którym nic nie jest takie samo jak Przedtem naprawdę wiele się dzieje. Nasi bohaterowie nadal walczą o przetrwanie: ich przygoda nie dobiegła jeszcze końca. Pressia i Bradwell próbują jak najwięcej dowiedzieć się o przeszłości i przyszłości zarazem. Posiadają czarną skrzynkę, która skrywa tajemnice i klucz do zwycięstwa. Wskazówki zaprowadzą ich tam, gdzie nigdy nie sądziliby, że mogą dotrzeć. Partrige i Lyda zazwyczaj trzymani się przez matki w odosobnieniu. Spotykają się jednak, by sporządzić plany wnętrza Kopuły. Wszystko idzie jednak nie po ich myśli i już wkrótce Partrige wraca pod Kopułę i w dużej mierze od niego będzie zależało, jak potoczy się życie wszystkich bohaterów. Jednak utrata pamięci w niczym mu nie pomoże...


Drugi tom kontynuuje wydarzenia z tomu pierwszego i nadal mamy okazję poznawać bliżej, znanych nam już bohaterów. Książka skonstruowana jest tak samo jak jej poprzedniczka. Każdy z bohaterów ma swoje rozdziały, w których opowiada historię ze swojego punktu widzenia. Bardzo lubię książki napisane właśnie w ten sposób, ponieważ pozwalają one ujrzeć nam kompleksowy obraz historii, poznać myśli i uczucia wszystkich bohaterów a także lepiej im się przyjrzeć.

Właśnie dzięki takiemu ułożeniu treści, bardzo fascynuje mnie postać El Capitana i Helmuda, którzy w tym tomie odgrywają sporą rolę. Fantastyczna kreacja postaci, która nie odniosłaby takiego skutku i mogłaby przejść bez echa, gdyby historia pisana była z punktu widzenia tylko jednego bohatera. Dzięki temu, że poznajemy również ich wersję wydarzeń można zauważyć jak złożona jest postać braci. Helmud okazuje się być kimś więcej niż tylko bezużytecznym wrakiem człowieka na plecach swojego jeszcze sprawnego brata.

Bałam się tego tomu. Pierwsza część nie rzuciła mnie na kolana, ale postanowiłam dać szansę autorce i sprawdzić, co przyszykowała dla czytelników tym razem. Tom liczy sobie prawie 600 stron i nie chciałam się z nim męczyć. Muszę jednak przyznać, że jestem miło zaskoczona, bo "Nowy Przywódca" podobał mi się o wiele bardziej niż "Nowa Ziemia". Nie będzie to może moja ulubiona seria, ale nadal uważam, że warto po nią sięgnąć i zapoznać się ze światem, który mógłby być naszym, który zdecydowanie nie jest przerysowany, ale przedstawia wszystko to, co rzeczywiście mogłoby się wydarzyć.


Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Egmont!

sobota, 25 maja 2013


grafika
Tytuł: Hobbit z Objaśnieniami
Autor: John R. R. Tolkien, Douglas A. Anderson
Wydawca: Bukowy Las
Ilość stron: 456

Myślę, że Tolkiena nie muszę nikomu przedstawiać. Podejrzewam, że nie każdy czytał, aczkolwiek każdemu o uszy się obiło, przynajmniej powinno. W każdym razie tak było ze mną. Już jako dzieciak robiłam podejście do Hobbita, nawet dwa razy, ale niestety się nie udało. Z tym tytuem dałam sobie ostatnią szansę i stwierdziłam, że jeżeli nie tym razem, to chyba nigdy!


"Hobbit z objaśnieniami" przywędrował do mnie od wydawnictwa Bukowy Las i był moim światełkiem w tunelu, ostatnią nadzieją na przygodę z twórczością Tolkiena. Wydanie to, to nie tylko treść Hobbita, ale jak widnieje w tytule, także objaśnienia. Każda strona podzielona jest na dwie kolumny. Jedna z kolumn to historia zapisana przez John'a Tolkien'a, drugą z kolumn wypełniają objaśnienia tekstu przygotowane przez Douglasa A. Andersona. Przyznam, że początkowo obawiałam się takiego podziału, sądząc że całość może okazać się mało czytelna i jedna kolumna będzie przeszkadzać drugiej, ale na szczęście nic takiego nie miało miejsca. Treść książki treścią a objaśnienia objaśnieniami.

Muszę przyznać, że objaśnienia całkowicie mnie zaskoczyły. Nie tyczą się one tylko i wyłącznie treści książki, chociaż jest ich zdecydowana większość. Nawiązują również do historii życia Tolkiena, rodziny, wydawców a także tła pisania książki. Można się z nich naprawdę wiele dowiedzieć i stworzyć sobie kompleksowy obraz etapów powstawania "Hobbita" a także "Władcy pierścieni". W tym kompleksowym wydaniu znajdziemy również ilustracje, którymi opatrzony był Hobbit w kolejnych latach w różnych wersjach językowych. Myślę, że jest to nie lada gratka dla fanów książki. W środku znajduje się również wkładka zdjęciowa z ilustracjami stworzonymi przez samego autora. 

Co tutaj dużo mówić "Hobbit z objaśnieniami" to naprawdę przepiękne wydanie. Nie dość, że zachwyca swoją okładką to zachwyca również wnętrzem. Każdy fan powinien mieć tę publikację na swojej półce. Cena za książkę jest co prawda dość wysoka i zdaję sobie sprawę, że niektórych może odstraszać, ale uważam, że warto przeznaczyć troszkę więcej funduszy i zakupić akurat to wydanie. Dzięki niemu byłam wstanie nareszcie ukończyć Hobbita i w całości zapoznać się z tą klasyczną już lekturą ;)



Za możliwość nadrobienia zaległości, poznania Hobbita, krasnoludów, Gandalfa, niesamowitych krain no i całego tła powstawania książki dziękuję serdecznie wydawnictwu Bukowy Las!

wtorek, 14 maja 2013

grafika
Tytuł: Niemcy
Autor: Michael Ivory
Wydawca: G+J
Ilość stron: 400

Niemcy, kraj zza naszej zachodniej granicy. Ile tak naprawdę o nim wiemy? Niby każdy coś tam wie, a przynajmniej powinien wiedzieć: stolicę, nazwisko Pani Kanclerz, przynajmniej kilka Landów, drużynę piłkarską, w której grają Polacy, Oktoberfest i kilka innych rzeczy. Każdy zapewne będzie miał inne skojarzenia, każdy pomyśli o czymś innym, jednak nie można zaprzeczyć, że Niemcy są niezwykle fascynującym i burzliwym krajem. Od kiedy tylko mamy możliwość wyjazdu tam do pracy, Niemcy stały się drugą Irlandią, ale nadal wielu z nas nosi w sobie historyczną barierę przez pryzmat której patrzymy na tej kraj. Czy sprawiedliwie? Nie mnie to oceniać! Jestem osobą urodzoną w '93 i mnie bezpośrednio żadne działania naszych sąsiadów nie dotknęły, więc osobiście nie chowam żadnej urazy i z ogromną ciekawością sięgnęłam po ten przewodnik. Szczególnie, że szykuje mi się wyjazd do Niemiec, więc z jeszcze większą ochotą sięgnęłam po tę publikację.


Michael Ivory stworzył przewodnik, który tak naprawdę w pigułce ukazuje nam Niemcy. Dlaczego w pigułce? W publikacji oprócz historii Niemiec i wszelkich porad praktycznych, znajdziemy również szczegółowy opis wszystkich landów z podziałem na najważniejsze miasta. Na początku każdego kolejnego rozdziału (czyli kolejnego landu, o którym możemy przeczytać) znajdują się szczegółowe mapki z miastami, drogami samochodowymi i zaznaczonymi ważniejszymi atrakcjami. W przewodniku znajdziemy również wiele tras spacerów, czy wycieczek samochodowych. Całość opatrzona jest wieloma barwnymi zdjęciami, które tylko zachęcają, by udać się w dane miejsce i zobaczyć te wszystkie wspaniałości na żywo.


W Niemczech jeszcze nie byłam, więc ciężko mi stwierdzić, czy książka jest w 100% poprawna, czy wszystkie zawarte w niej informacje są prawdziwe, ale ufam wydawnictwu, które przez lata zasłużyło sobie na mój szacunek i wierzę, że przewodnik pod względem informacji jest tak samo fantastycznie przygotowany jak i jego oprawa wizualna. W każdym razie pomógł mi w zaznajomieniu się z krajem zza naszej zachodniej granicy i dzięki niemu mogłam poznać troszkę bliżej miejsca, do których sama się wybiorę i już niedługo zobaczę na własne oczy! Serdecznie polecam wszystkim zainteresowanym ;)


Za możliwość odbycia tej podróży dziękuję serdecznie wydawnictwu G+J!

sobota, 11 maja 2013

grafika
Tytuł: Odmieniec
Autor: Philippa Gregory
Wydawca: Egmont
Ilość stron: 288

Philippa Gregory jest znana przede wszystkim dzięki swoim powieściom historycznym. Osobom, które ją czytują nie trzeba przedstawiać tytułów takich jak "Kochanice króla", "Władczyni rzek" czy "Wieczna księżniczka". Ja niestety nie miałam dotychczas okazji sięgnąć po żaden tytuł spod pióra autorki, głównie z tego względu, że nie do końca interesują mnie powieści historyczne a nie chciałam odkładać z tego powodu jej książek na półkę, bo myślę, że na to nie zasługują. Pierwszy tom Zakonu Ciemności sama nie wiem dlaczego bardzo mnie do siebie przekonał i jak tylko wyszedł jako zapowiedź, zapragnęłam go przeczytać.


Autorka opowiada nam przede wszystkim historię Luci. Nastolatka, który bardzo wcześnie wstąpił do zakonu, jednak po jakimś czasie został z niego wyrzucony. Luca ma bowiem pewien talent. Postrzega świat inaczej niż każdy inny człowiek i dostrzega szczegóły tak, gdzie inni ich nie widzą. Bardzo lubi liczby, przez które właśnie musiał pożegnać się z zakonem. Pewnego dnia przychodzą po niego ludzie w kapturach i prowadzą do duchowego przywódcy zakonu, który mianuje go inkwizytorem. Luca wyrusza na poszukiwanie strachu i grzechu. Świat chrześcijaństwa stoi na rozstaju i już wkrótce może nastąpić dla niego koniec świata. I tutaj zaczyna się zadanie Luci, by ten koniec świata powstrzymać.

Równorzędną postacią okazuje się też być Izolda. Dziewczyna w wieku siedemnastu lat traci ojca i zostaje postawiona przed wyborem: albo poślubi mężczyznę wybranego przez ojca, albo pójdzie do zakonu i zostanie jego ksienią. Dziewczyna wybiera zakon i razem ze swoją przyjaciółką przenosi się za jego mury. Niestety za murami zakonu dzieją się dziwne rzeczy, których przyczyny wszyscy doszukują się w nowej ksieni. Zmuszona jest wezwać inkwizytora, by ten rozwiązał zagadkę stygmatów, lunatykowania i wizji sióstr. 


Przede wszystkim warto zwrócić uwagę na przepiękną okładkę. Wiem, że nie ocenia się książki po okładce, ale w tym wypadku ciężko o niej nie wspomnieć, skoro to ona zwróciła moją uwagę. Zanim zaczęłam ją czytać, troszkę bałam się, że zachwycająca okładka będzie zawierać w sobie marny tekst, na szczęście jednak, nic takiego ie miało miejsca i zarówno oprawę jak i historię można oceniać naprawdę wysoko.

Co mi się bardzo spodobało to kreacja postaci. Każdy z nich ma w sobie coś wyjątkowego, każda postać wnosi coś od siebie do lektury. Ani razu nie miałam wrażenie, że ktoś znalazł się w niej bez powodu. Każda postać ma swoje miejsce i każda żyje swoim życiem. Postaci są tak fantastycznie nakreślone, że po zakończeniu lektury, jesteśmy wstanie wyobrazić sobie, co dzieje się z nimi dalej i jakimi ścieżkami każdy się udał. A co najważniejsze, nawet te drugoplanowe odkrywają ogromne role i sprawiają, że je uwielbiamy.

Książkę bardzo serdecznie polecam każdemu zainteresowanemu. Już od pierwszej strony porwała mnie do roku 1453 i sprawiła, że pokochałam tę historię i tę autorkę. Z niecierpliwością będę wyczekiwać kolejnego tomu, który mam nadzieję, że również będzie tak wciągający jak pierwszy! Nie wiem jeszcze, czy sięgnę po inne tytuły autorki, ale teraz na pewno jestem bardziej ku temu skłonna niż przed lekturą "Odmieńca".


Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Egmont!

poniedziałek, 6 maja 2013

grafika
Tytuł: Złomiarz
Autor: Paolo Bacigalupi
Wydawca: MAG
Ilość stron: 360

Więzy krwi to nic. Liczą się sami ludzie. Jeśli stoją za tobą, a ty za nimi, to być może można to nazwać rodziną. Wszystko inne to tylko kłamstwo i mydlenie oczu.


Nailer jest Złomiarzem. Na wybrzeżu Zatoki Meksykańskiej pracuje w lekkiej ekipie, która zajmuje się wydobywaniem z wraków miedzianych kabli. Nadchodzi sztorm, więc ekipa musi pracować ponad normę, by mieć podczas niego zajęcie. Nie wszystko jednak idzie po ich myśli i już wkrótce większość mieszkańców traci dach nad głową. Poza tym Nailer ma na pieńku z ojcem, który jest pijakiem i lubi wciągnąć co nieco. Chłopak z dnia na dzień próbuje po prostu przeżyć, bo pewnego dnia ojciec po prostu może go zatłuc na śmierć.

Nita należy do "lalusiowatych", czyli ludzi bogatych, którzy mają samochody, statki i żyją w dużych domach, gdzie na każde zawołanie czeka służba. Nie musi pracować a pieniędzy i tak ma pod dostatkiem. Zrządzeniem losu jako jedynej z załogi udaje jej się przeżyć sztorm i ujść z życiem. Droga Nailera i Nity (dwójki Szczęściarzy) krzyżuje się właśnie na tym rozbitym statku. Jedno pomaga drugiemu ujść z życiem i odnaleźć drogę do upragnionej wolności.


- Ciężko pracowałem, żeby do tego dojść
- Ale i tak urodził się pan jako laluś - stwierdził Nailer. - Matka Pimy pracuje tysiąc razy ciężej od pana i nigdy nie będzie żyć tak dobrze, jak pan na tym swoim statku. - Wzruszył ramionami. - Jak to nie jest urodzenie się w czepku, to ja nie wiem.
Kapitan już miał zamiar odpowiedzieć, ale tylko kiwnął głową.
- Dla Ciebie to chyba nawet nasz pech jest szczęściem.


Paolo Bacigalupi po raz kolejny stworzył świat, w którym ukazuje życie w różnych warstwach społecznych. Od robotnika aż po ludzi, którzy zarządzają fortuną. Od złomiarza, dla którego jeden dodatkowy banknot jest jak największa fortuna świata po człowieka, który banknoty mógłby rozdawać na prawo i lewo i ledwie by to odczuł. Autor przedstawił fascynujący świat, który nie jest tak do końca wyimaginowany, bo nawet teraz, w naszych czasach można znaleźć ludzi, którzy imają się każdego zadania, byleby zarobić na cokolwiek do jedzenia i ludzi, którzy mają tyle pieniędzy, że tego całkowicie nie doceniają. Dlatego tak bardzo spodobał mi się cytat, który wstawiłam powyżej.

Spodobała mi się również postać głównego bohatera. Nastoletni chłopak, który cudem uchodzi z życiem - i to dwa razy w krótkim czasie! Zaprawiony w pracy, wie jak poradzić sobie w codziennym życiu, wie jak przetrwać. Nie potrafi czytać ani pisać a mimo wszystko daje sobie radę. Nagle znajduje się w wirze intryg, ale jak to zwykle bywa, szczęście jest po jego stronie! Naprawdę ciekawa i barwna postać, którą bardzo polubiłam. Szczególnie jego rozterki kiedy na jego drodze stoi jego własne dobro i dobro drugiej osoby. Myśli tak jak został wychowany i podświadomie wybiera własne dobro, ale do głosu zawsze dochodzi też jego rozum, który stawia dobro innych na równi z własnym.

"Złomiarz", czego kompletnie się po nim nie spodziewałam, podobał mi się o wiele bardziej niż "Nakręcana dziewczyna". Jest to fantastyczna historia o przyjaźni, miłości, lojalności, walce o przetrwanie i co najważniejsze, wątek miłosny nie jest tutaj wątkiem dominującym, chociaż w minimalnym stopniu się pojawia. Stanowi on jednak dodatek do powieści a na pierwszy plan wychodzi reszta wymienionych wcześniej wartości. Dlatego właśnie serdecznie polecam ten tytuł.


Za "Złomiarza" dziękuję serdecznie wydawnictwu MAG! :)

środa, 1 maja 2013

grafika
Tytuł: Strażnicy historii. Circus Maximus
Autor: Damian Dibben
Wydawca: Egmont
Ilość stron: 332

 "Circus Maximus" jest drugim tomem serii "Strażnicy historii" napisanej przez Damiana Dibbena. Autor po raz kolejny zabiera nas w świat podróży w czasie, historii i pasjonujących przygód. Nie zabraknie sukcesów i porażek, ocalonych i zamordowanych no i oczywiście czeka nas ogromna wola walki o dobro historii.

Strażnikom historii grozi śmiertelne niebezpieczeństwo. Atomium, dzięki któremu podróżują w czasie, jest naprawdę niewiele a w dodatku przez Jake'a stracili kolejną porcję. Chłopak próbuje się zreflektować zgłaszając się do kolejnej misji. Jest problem ze strażnikami, ponieważ miejscem, do którego trzeba się udać jest Rzym 27 roku naszej ery i nie każdy jest wstanie przenieść się tak daleko w przeszłość. Jake zdaje test śpiewająco i przenosi się do starożytności na ratunek historii, gdyż Agata Zeldt planuje przejąć kontrolę nad legionami rzymskimi i zawładnąć całym światem.


Przy tej książce nie można nie wspomnieć o fantastycznym sposobie, w jaki została przedstawiona historia. Damian Dibben ma naturalny dar dzięki któremu potrafi w naprawdę fascynujący sposób przedstawić kolejne wydarzenia przeszłości. Dla wielu osób są one nudne jak flaki z olejem i uważają oni, że nie ma sensu się o nich uczyć czy czytać, ale w tym wypadku jest to po prostu przyjemność. Ciekawostki, które warto znać są tak zgrabnie wplecione w całość, że przy czytaniu nie zwracamy nawet uwagi, że w ten sposób się też uczymy. O ile szkolne lata przebiegałyby przyjemniej, gdyby historia uczona była właśnie w taki bezbolesny sposób ;)

Na uwagę zasługuje również kreacja Jake'a. Nie jest on tylko odważnym bohaterem, który robi wszystko, czego się od niego oczekuje, bohaterem, który nie ma żadnych słabości i jest kolejną niepokonaną postacią. Damian Dibben pokazał nam, że można stworzyć bohatera, w którym pokłada się duże nadzieje, ale który jest również ludzki, popełnia błędy i nie zawsze wszystko idzie po jego myśli. To jest duży plus powieści, bo ile można czytać o trzynasto- czy czternastolatkach, którzy są niepokonani i dokonują niemożliwego.

Serdecznie polecam drugi tom "Strażników historii" wszystkim tym, których urzekła historia walki o dobro przeszłości. Jestem pewna, że i drugi tom przypadnie Wam do gustu, bo i mnie się bardzo podobał a może i bardziej niż jego poprzednik. Tym, którzy nie mieli okazji zapoznać się jeszcze z historią zachęcam do sięgnięcia po "Nadciąga burza" (RECENZJA).


Za książkę dziękuję serdecznie Wydawnictwu Egmont!


sobota, 27 kwietnia 2013

grafika Tytuł: Przez burze ognia
Autor: Veronica Rossi
Wydawca: Otwarte
Ilość stron: 368

Aria jest mieszkanką Reverie, czyli kopuły, która zapewnia bezpieczeństwo jej mieszkańcom. Technologia w niej jest bardzo rozwinięta. Osadnicy mają możliwość wędrowania po wirtualnych światach bez jakichkolwiek ograniczeń - potrzebują tylko specjalną nakładkę na oko,Wizjer. Jej matka jest szanowanym pracownikiem laboratorium i w ramach badań została przeniesiona do Bliss, innej kopuły, ale kontakt z nią się urwał. Aria próbuje znaleźć matkę i dowiedzieć się, co tak naprawdę wydarzyło się w Bliss.

Perry czyli Peregrine jest Wykluczonym. Oznacza to tyle, że nie ma możliwości komfortowego życia w kopule. Jeżeli chce przeżyć kolejny dzień, musi o niego zawalczyć. Dla niego sfery, czyli wirtualne światy nie istnieją. Dla niego istnieje walka o pożywienie, plemienne wojny, burze eterowe, kanibale i dobro bratanka. Perry ma wyjątkowe umiejętności i tylko dzięki nim przeżył do tej pory. Niestety czasy robią się coraz cięższe: brakuje pożywienia, burze eterowe przybierają na sile i częstotliwości a bratanek Peregrina, Talon, został porwany przez osadników.


Sięgając po "Przez burze ognia" bałam się powtórki z rozrywki. Kojarzycie książkę "Nowa Ziemia" (RECENZJA)? No właśnie... ludzie zamknięci w kopule kontra Ci, którzy przetrwali i żyją na zewnątrz. Mówi Wam to coś? Czytając opis na okładce książki Veronici Rossi miałam wrażenie, jakbym już znała tę historię i nie musiała jej czytać. No, ale ciekawość ludzka nie zna granic i to ona sprawiła, że jednak dałam szansę, by historia sama się wybroniła i pokazała, że to jednak nie jest to samo. 

No i co z tego wyszło? Muszę przyznać, że książki i są i nie są takie same. Jest kopuła, są Ci którzy zostali zamknięci i otrzymali szansę na nowe, lepsze życie i są też Ci, którzy zostali na zewnątrz i muszą walczyć o przeżycie. Jest też jakiś rodzaj współpracy między oba światami, bo i w jednej książce i w drugiej taka sytuacja miała miejsce. Jest też oczywiście romans między ocalonym a wykluczonym, no bo co to by była za książka, gdyby nie rozwinął się żaden wątek romantyczny, z tym, że w Nowej Ziemi ocalony został chłopak, u Pani Rossi jest to Aria. Muszę przyznać, że książka ma zdecydowanie więcej podobieństw niż różnic i to działa na jej niekorzyść, ponieważ duża grupa czytelników, w tym i ja jako pierwszą przeczytała "Nową Ziemię".

"Przez burze ognia" ma duży potencjał i może wyjść z tego naprawdę fajna trylogia. Niestety książka mnie nie porwała, być może przez to, że w jakiś sposób znałam już tę historię a może sama w sobie nie jest tak rewelacyjna jak myślałam, że będzie. Przez te wszystkie pozytywne recenzje, poprzeczkę miała ustawioną dość wysoko i niestety nie sprostała moim wyobrażeniom. Sam początek po prostu mnie znudził, dopiero gdzieś około setnej strony rozwinęła się jakaś akcja, która rzeczywiście mnie porwała i miałam ochotę czytać dalej, ale nie była ona wystarczająca, by powalić mnie na kolana. Za każdym razem, kiedy miałam nadzieję, że pojawi się coś nowego, świeżego, coś co mnie zaskoczy, okazywało się, że jednak nie i akcja podąża śladem tego, co już znam. Tak więc, jeżeli nie czytaliście jeszcze "Nowej Ziemi", "Przez burze ognia" pewnie Wam się spodoba i stwierdzicie, że jest to coś nowego, chociaż akcja jest łatwa do przewidzenia, ale jeżeli mieliście już okazję czytać tamtą książkę, nastawcie się na taką małą powtórkę z rozrywki, bo książki są do siebie naprawdę podobne.


Za możliwość przeczytania "Przez burze ognia" dziękuję serdecznie wydawnictwu Otwarte!

wtorek, 23 kwietnia 2013

grafika Tytuł: Poznaj miasta w 48h
Autor: Praca zbiorowa
Wydawca: G+J
Ilość stron: 295


Wyobrażacie sobie możliwość zwiedzenia każdego wymarzonego miasta w 48 godzin? Nie ważne czy to Toruń, Warszawa, Amsterdam, czy Nowy Jork. Macie po prostu weekend, w czasie którego musicie wycisnąć z danego miejsca tyle, ile tylko można.

Tak też zrobili: Michał Kaczmarski, Aleksandra Boćkowska, Elżbieta Pawełek, Małgorzata Załoga, Edi Pyrek, Izabela Klementowska, Jan Bajtalik, Dorota Chojnowska, Julia Lachowicz, Grzegorz Petryszak, Anna Kłossowska, Agnieszka Francus, Paweł Wroński oraz Marcin Dzierżanowski. Wybrali się do 16 miast wśród których znajdziemy m.in.: Dublin, Dubrownik, Erywań, Petersburg, Walencję, Londyn, Stambuł, San Francisco. 

Niektórzy nastawiają się na zobaczenie najpopularniejszych zabytków jakie oferuje dane miejsce, inni nastawiają się na boczne uliczki i miejsca typowo backpackerskie. Niektórzy chcą nocować w luksusowych hotelach, inni zadowolą się po prostu miejscem do spania. Ile osób, tyle opinii, różnych sposobów myślenia i spędzania wolnego czasu. Dzięki temu w nasze ręce może wpaść tak wieloaspektowa pozycja, która chociaż mówi o tym samym, czyli zwiedzaniu miast w weekend, pokazuje różnorodność podróżujących osób zarówno w sposobie podróżowania jak i w sposobie opisywania miejsc i wrażeń.

"Poznaj miasta w 48 godzin" to jedna z lepszych pozycji o tematyce podróżniczej, jakie czytałam w ostatnim czasie. Wiele pięknych zdjęć ukazujących piękno odwiedzanych miast, fantastyczne, treściwe opisy a także magia, która pojawia się zaraz po otwarciu książki. Miałam wrażenie, że razem z twórcami tekstów podróżowałam po tych wszystkich miastach i razem z nimi przeżywałam te nieprawdopodobne chwile. Książkę jak najbardziej polecam wszystkim pasjonatom podróży, ale też osobom, które chciałyby, ale się boją wyjeżdżać na własną rękę. Myślę, że ta pozycja pokazuje, że nie taki diabeł straszny i nie raz, niskim kosztem można spędzić niezapomniane chwile. 


Za książkę dziękuję serdecznie wydawnictwu G+J!

sobota, 20 kwietnia 2013

grafika Tytuł: Gwiazd naszych wina
Autor: John Green
Wydawca: Bukowy Las
Ilość stron: 312
 
Nareszcie nastąpił ten czas, kiedy i ja znalazłam się po stronie mocy John'a Green'a. Tyle się nasłuchałam i naczytałam o "Gwiazd naszych wina", ale sama nie miałam okazji, aby poczuć na sobie moc jego książki. Przez długi czas bałam się w ogóle po nią sięgać, ponieważ po tych wszystkich peanach na jej cześć postawiłam jej poprzeczkę bardzo wysoko i bałam się, że jedyne co poczuję po jej przeczytaniu to zawód. A jak było w rzeczywistości za chwilę się przekonacie ;)

Szesnastoletnia Hazel Grace Lancaster od kilku lat choruje na raka. Jej płuca odmawiają posłuszeństwa, więc na stałe związana jest z Philipem - aparatem tlenowym, który pomaga jej oddychać. Jej życie nie jest ani trochę pasjonujące: czyta non stop tę samą książkę, chodzi na grupę wsparcia dla osób chorujących na raka i ogląda America's Next Top Model. Pewnego dnia na spotkaniu poznaje Augustusa Watersa, siedemnastolatka, który przyszedł wspierać swojego przyjaciela. Sam kiedyś chorował i stracił nogę, ale aktualnie wolny jest od komórek rakowych i cieszy się życiem. Od tego czasu jej życie całkowicie się zmienia. Hazel otwiera się przed nowo poznanym chłopakiem i robi rzeczy, których sądziła, że nigdy nie doświadczy.


"Zakochałam się w nim tak, jakbym zapadała w sen: najpierw powoli, a potem nagle i całkowicie."


Przede wszystkim, na uwagę zasługują bohaterowie. Hazel jest dziewczyną, którą polubiłam od razu i to nie dlatego, że było mi jej żal i sama nie chciałabym się znaleźć na jej miejscu, ale dlatego, że nie użalała się nad sobą i stanem w jakim się znalazła. Co prawda nie korzystała z życia tak, jakby mogła, ale podobała mi się jej postawa wobec choroby. Czasami jednak miałam wrażenie, że autor zrobił z niej taką młodą dorosłą, jeżeli rozumiecie o co mi chodzi. Wiem, że dziewczyna przeszła zdecydowanie więcej niż ja i zupełnie inaczej podchodzi do życia, ale czasem miałam wrażenie jakby zachowywała się jak czterdziestolatka. Na szczęście tych lepszych momentów było więcej, więc one przeważają na korzyść postaci.

Drugą postacią, którą polubiłam jest Augustus. Rok starszy od Hazel, równie wiele przeżył i chociaż nadal nie jest mu łatwo nie poddaje się. Przede wszystkim wieży w przyjaźń i miłość i to te uczucia i wartości stawia na pierwszym miejscu. Jest bardzo próżny, ale w taki zabawny i pozytywny sposób. Gdyby większość ludzi podchodziła do życia tak, jak to robi Augustus, świat byłby o wiele piękniejszym miejscem. 
No i jest jeszcze Issak, postać drugoplanowa, ale równie fantastyczna. Przeżywałam z nim chwile radości, chwile rozpaczy, gdy jego serce zostało złamane i kiedy obudził się po operacji no i wręcz uwielbiałam fragmenty, gdy chłopak uczył się funkcjonować w świecie jako osoba niewidoma. 

Siłą tej książki są jej bohaterowie. Cała historia skupia się na dojrzewających nastolatkach, którzy mają dystans do swojej choroby i starają się dalej jak najnormalniej żyć, ale trzeba pamiętać, że są też rodzice, dla których ich dzieci są całym światem i nie potrafią się pogodzić z ich chorobą, z tym, że dzieci są coraz starsze i pomimo ograniczeń, pragną więcej wolności. Mi już zapewne bliżej niż dalej do bycia rodzicem, więc potrafiłam zrozumieć ich uczucia, bo sama nie wyobrażam sobie jakbym się czuła, gdyby moją córką byłaby np. Hazel.

Co tutaj więcej mówić, książka ma naprawdę wiele plusów i można o nich pisać i pisać a większość pewnie i tak została zauważona przez innych bloggerów, znajdą się też zapewne minusy, w zależności od tego, kto, na czym się skupia. Uważam jednak, że autor podjął tak trudnego, ale ważnego tematu i opisał go w tak piękny sposób, że wszelkie potknięcia można mu wybaczyć. "Gwiazd naszych wina" bawi, wzrusza, sprawia, że choć przez chwilę zatrzymujemy się w miejscu i myślimy o swoim życiu i otoczeniu, sprawia, że choć przez chwile mamy inne spojrzenie na świat, ale UWAGA... jeżeli jesteście wrażliwi na emocje innych - nawet te fikcyjne - nie czytajcie tej książki w autobusie, co ja robiłam. Szczególnie przy końcówce non stop musiałam się zatrzymywać, ocierać łzy i sprawdzać, czy ludzie nie biorą mnie za wariatkę ;) Warto usiąść spokojnie w zacisznym kącie własnego pokoju i oddać się lekturze tej pięknej powieści o miłości, chorobie, walce o własne życie i pamiątce, którą po sobie zostawimy.


Za możliwość zapoznania się z tą przepiękną historią dziękuję serdecznie wydawnictwu Bukowy Las!


piątek, 19 kwietnia 2013

grafika Tytuł: W dżungli podświadomości
Autor: Beata Pawlikowska
Wydawca: G+J
Ilość stron: 358

To nieprawda, że jeśli znajdziesz się wśród wampirów, musisz też nauczyć się pić krew. Chcę przez to powiedzieć, że nawet w świecie pełnym strachu, nienawiści i agresji, możesz żyć po swojemu i nie musisz używać tych samych metod, jakie stosują inni ludzie.

 Kolejna pozycja spod pióra Pani Pawlikowskiej traktująca o czymś innym niż podróże trafiła w moje łapki. Tym razem mamy do czynienia z książką a może i poradnikiem mówiącym o podświadomości: o tym jak działa, dlaczego czasem dba o nasze bezpieczeństwo a czasem sprawia, że się po prostu pogrążamy i co zrobić, żeby korzystać z niej w jak najwłaściwszy sposób.

Beata Pawlikowska przeżyła w życiu naprawdę wiele i przez cały ten czas obserwowała swój umysł. Eksperymentowała z uczuciami, używkami, została zraniona, ale mimo wszystko potrafiła się podnieść. Postanowiła się zmienić: naprawić w swojej podświadomości to, co zapisało się w niewłaściwy sposób i zmienić swoje życie.


Sięgając po "W dżungli podświadomości" strasznie bałam się, że jest to pozycja nastawiona w 100% na zysk i napisana, bo napisana, bo przecież fani wszystko "łykną". Na całe szczęście tak nie jest! Książka całkowicie mnie pochłonęła i czytałam ją z ogromną przyjemnością. Prosty, zrozumiały język, wiele przykładów na potwierdzenie założeń autorki i wiele przykładów objaśniających działanie podświadomości. Bez nich, książka mogłaby nie przemawiać do potencjalnego czytelnika, ponieważ mógłby on niewiele zrozumieć, jednak dzięki nim książkę pochłania się w ekspresowym tempie.

To, co podobało mi się najbardziej to styl pisania. Cały czas miałam wrażenie jakbym siedziała z Panią Pawlikowską oko w oko w jakimś zacisznym miejscu z herbatą w ręku i cała jej wiedza o podświadomości po prostu została mi w prosty, klarowny i przyjemny sposób przekazana. Naprawdę trzeba umieć pisać tak, by przemówić do czytelnika, ponieważ nie każdy to potrafi. 

W książce znajdziemy również wiele żółtych wkładek z przemyśleniami i rysunkami, które znamy już dobrze z publikacji "Planeta dobrych myśli" (link). Oczywiście myśli nie powielają się, jest to po prostu ten sam system zapisywania przemyśleń, które ubarwiają książkę i sprawiają, że nie raz i nie dwa na twarzy czytelnika wykwita uśmiech. 

Tak więc serdecznie polecam "W dżungli podświadomości", a jeżeli mi nie wierzycie, że ta książka jest naprawdę dobra i bez obaw można po nią sięgać, zapraszam serdecznie do przeczytania opinii Karolki (link).


Za książkę dziękuję serdecznie wydawnictwu G+J!

wtorek, 16 kwietnia 2013

grafika Tytuł: Egipt, Turcja
Autor: Anna i Krzysztof Kobusowie
Wydawca: G+J
Ilość stron: 108/ 112

Zapraszam Was w podróż do Egiptu i do Turcji. Państw, które aktualnie są na fali popularności, ale zachowały swój odmienny charakter i nadal możemy podziwiać minione już czasy. MALI PODRÓŻNICY W WIELKIM ŚWIECIE to seria książek, która ukazuje podróże po różnych krajach wraz z dziećmi. Odkrywamy kolejne miejsca oczami rodziców (którzy są również dziennikarzami  fotografami) Anny i Krzysztofa Kobusów.

W Egipcie zwiedzimy miejsca, o których każdy powszechnie słyszał, ale też zajrzymy do miejsc, w których nie roi się od turystów a mimo wszystko warto do nich zajrzeć. Rodzice wraz z dziećmi dotarli m.in. do Hurgady, Kairu, Sharm El Sheikh, Doliny Królów a nawet na pustynię, na której spędzili noc. 
W Turcji zahaczymy o Antalyię, Myrę, Kalekoyę, Kas, Hierapolis a nawet Jaskinię Niebo, którą można zejść głęboko w dół...

Muszę przyznać, że zaskoczył mnie format książeczek, które są malutkie i cieniutkie. Tak zwane książeczki na spokojny wieczór z herbatką. Może nie brzmi to zbyt zachęcająco, ale myślę, że jest to ich zaleta! Nie musimy czytać przydługich opisów, nudnej historii, którą znajdziemy w przewodnikach, nie ma numerów i adresów hoteli, do których i tak pewnie nigdy nie zajedziemy. Książki napisane przez Annę i Krzysztofa Kobusów są krótkie, zwięzłe i na temat. Jest w nich wszystko to co powinno + rady dla rodziców podróżujących z dziećmi. Można mieć wrażenie, że taka podróż niczym się nie różni, ale jeżeli chce się spędzać czas aktywnie zamiast wylegiwania na plaży, taki mini poradnik na pewno się przyda. 

Wskazówki są subtelnie wplecione w strony książki, więc nie przeszkodzą one w czytaniu osobom młodym bądź bezdzietnym. Książki posiadają kilkustronicowy dodatek z informacjami w pigułce. Obie posiadają również dwie wkładki zdjęciowe, które obrazują nam piękno Egiptu i Turcji i ukazują to wszystko, o czym czytamy na stronach książek ;)


Za książki dziękuję serdecznie wydawnictwu G+J!

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

grafika Tytuł: Look
Autor: Sophia Bennett
Wydawca: Egmont
Ilość stron: 360

To druga już książka z nowej serii wydawnictwa Egmont: "niebieskie migdały". Kolejny tytuł, który mówi o przyjaźni, pierwszej miłości, codziennych problemach... i szczypcie marzeń. Tym razem jednak historia jest całkowicie inna. 


Pewnego dnia, Ted wraz z siostrą wybierają się zarobić trochę pieniędzy. W tym celu grają na ulicy na instrumentach. Ted zostaje zauważona przez pewnego fotografa, który zaprasza ją do jednej z agencji modelek. Dziewczyna niestety nie wierzy w jego zapewnienia, ponieważ każdy zawsze się z niej wyśmiewał i mając przed oczami jej siostrę - chodzącą piękność - nie ma szans, żeby zauważył właśnie ją, dziewczynę z nogami jak patyki i gniazdem na głowie. 

Przez zbieg okoliczności dziewczyny odkrywają, że Ted została zaproszona do jednej z najlepszych agencji modelek w Londynie. Świat zawodowego modelingu stoi przed nią otworem, ale życie prywatne nie układa jej się tak, jakby sobie tego życzyła. Jej siostra ciężko choruje i walczy o życie, chłopak do którego wzdycha, w ogóle jej nie zauważa a rodzice nie do końca popierają jej decyzje. Ted będzie musiała wybierać w jakim świecie chce żyć i kogo utrzymać przy swoim boku, żeby być naprawdę szczęśliwą.


Po raz kolejny zostałam zaskoczona. Książka opowiadająca o przygodzie modelki, która walczy o swoją karierę i lepszą przyszłość. Czego można się spodziewać? Płytkiej historii o płytkiej dziewczynie, dla której najważniejsze są ubrania, makijaż i pieniądze. Nawet nie wiecie jaki wykwitł mi uśmiech na twarzy, gdy okazało się, że tak bardzo się pomyliłam! Książka tak naprawdę opowiada o przyjaźni, miłości, walce o własną osobowość i pewność siebie, walce o to, by być wreszcie szczęśliwą i przy okazji uszczęśliwić wszystkich wokół a to wszystko przemieszane z całkiem realnymi problemami, które mogą spotkać każdego z nas, chociażby rakiem i chemioterapią, które prowadzą do strachu o naszych najbliższych, strachu że nie zdążymy się z nimi pożegnać.

Przy zamawianiu tej książki bałam się trochę, że będzie ona wyglądać podobnie do "Zemsty" Sharon Osbourne (link), czyli dwóch sióstr, walczących o własną karierę kosztem najbliższej rodziny. To była już druga, również radosna pomyłka. Książki absolutnie na siebie nie nachodzą i nawet nie traktują o tych samych problemach, co naprawdę mnie ucieszyło.

Książkę jak najbardziej polecam każdemu. Chociaż może się tak wydawać, zdecydowanie nie jest to kolejna płytka historia, która nic nie wniesie do naszego życia. Wręcz przeciwnie, uważam że warto ją przeczytać. Dużym jej plusem jest cena, czyli całe 19,99zł. Oprócz wyprzedaży bardzo ciężko znaleźć książki w tej cenie a co dopiero mówić o książkach, po które naprawdę warto sięgnąć ;)


Za książkę dziękuję serdecznie Wydawnictwu Egmont!


sobota, 13 kwietnia 2013

grafika Tytuł: Królestwo łabędzi
Autor: Zoe Marriott
Wydawca: Egmont
Ilość stron: 264

No i kolejna książka z serii "Poza czasem" za mną! Czyż ta okładka nie jest przepiękna? Mnie po prostu zaczarowała i jeszcze zanim zaczęłam czytać, już odczuwałam klimat tej książki. Ale przechodząc do rzeczy...


Główną bohaterką jest Aleksandra. Razem z braćmi są potomkami pary królewskiej. Wiodą beztroskie życie na dworze, przy czym dziewczynka uczy się od swojej matki sztuki magii. Niestety ojciec tego nie pochwala, więc matka z córką muszą ukrywać swoje lekcje. Niestety w Królestwie zaczyna działać zła moc. Najpierw okrutna bestia zabija królową a następnie wkrada się w łaski króla, który powtórnie się żeni. Bestia rzuca czar na wszystkich poddanych i na cały dwór, przez co nie zauważają jej prawdziwego oblicza a to, które sama im narzuciła. W bardzo krótkim czasie zbiera więc grono wiernych popleczników.

Królewscy potomkowie odporni są na czary rzucane przez bestię, więc widzą co się dzieje i próbują temu zapobiec. Niestety nie wszystko idzie po ich myśli i Aleksandra zostaje wywieziona do Midlandu, natomiast jej bracia rzekomo zostali wygnani z Królestwa. Tylko Aleksandra może ocalić swój kraj i braci przed zgubnym końcem. Na szczęście nie jest sama - władcy Midlandu jej w tym pomogą!


Muszę przyznać, że "Królestwo łabędzi" bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło. Sama nie wiedziałam czego się spodziewać - szczególnie, że autorka wzorowała się na baśni „Dzikie łabędzie” Hansa Christiana Andersena, ale wyszło jej to bardzo fajnie i po prostu spędziłam bardzo przyjemnie czas podczas czytania tej książki. Cała fabuła przemyślana od początku do końca, wszystko zostało wyjaśnione, nie ma żadnych niedomówień - jestem jak najbardziej na tak!

Denerwowało mnie tylko czasami rozwiązywanie problemów przez Aleksandrę. Często okazywało się, że znajdowała odpowiedzi na dręczące ją pytania od tak, bez żadnych problemów, po prostu wiedziała co robić. Rozumiem, że książka przepełniona jest magią i większość z tych rozwiązań była po prostu magiczna, ale mimo wszystko chciałabym zrozumieć sposób, w jaki bohaterka wysuwała wnioski i skąd wiedziała co w danej sytuacji robić.

Poza tym jednym minusikiem, jestem bardzo zadowolona z możliwości przeczytania tej książki. Serdecznie ją polecam każdemu, kto uwielbia baśnie, magię i pięknie opowiedziane historie. Myślę, że książka przypadnie Wam do gustu ;)


Za książkę dziękuję serdecznie Wydawnictwu Egmont!

piątek, 12 kwietnia 2013

grafika Tytuł: Przewodnik po sadze Zmierzch
Autor: Stephanie Meyer
Wydawca: Publicat
Ilość stron: 559

"Przewodnik po sadze Zmierzch" jest pozycją, na którą uwagę zwrócą zapewne Zmierzchomaniacy - i słusznie! Stephanie Meyer stworzyła książkę, dzięki której poznamy kulisy powstawania mega popularnej Sagi Zmierzch.

Książka podzielona jest na kilka części, które traktują o: Wampirach, czyli znajdziemy wszelkie informacje na temat ich wyglądu, zdolności, praw, historii, stylu życia; Klanach, czyli opis wszystkich klanów, o których mogliśmy czytać w tetralogii; Wilkołakach, czyli dziedziczenie, cechy fizyczne, historia, opis plemion i sfor; Ludziach, czyli możliwość bliższego poznania każdego człowieka, o którym można było przeczytać; Inspiracjach i genezie, czyli kluczowe punkty fabuły każdego z tomów, pojazdy bohaterów, inspiracje do pisania książki. Jako dodatek znajdziemy galerię rysunków fanów, międzynarodową galerię okładek, usunięte fragmenty książek oraz najczęściej zadawane pytania.


Od razu zaznaczę, że nie jestem jakąś wielką fanką Zmierzchu. Nie powiem, że nie, bo kiedy zaczęłam czytać serię, bardzo mi się podobała. Było to przed premierą filmu i tym całym szałem na "Zmierzch" z czego bardzo się cieszę. Od kiedy zobaczyłam film, czytanie książki niestety nie daje mi tej samej radości, ponieważ w wyobraźni widzę twarze aktorów wybranych do filmu. W każdym razie postanowiłam zapoznać się z przewodnikiem. Chciałam dać mu szansę i sprawdzić, czy autorka napisała go tylko po to, by licznik nadal się kręcił, czy rzeczywiście książka jest coś warta.

Moim zdaniem ten Przewodnik to po prostu strzał w dziesiątkę! Nie sądziłam, że aż tak bardzo mnie zachwyci. Piękne, porządne wydanie, cała masa ilustracji, które po prostu zapierają dech w piersiach (jedna z nich powyżej), rzeczowe opisy i wiele ciekawostek. Trzeba przyznać, że nie jest to 560 stron, które są tylko po to, żeby były, ale jest to 560 stron, które dadzą radość każdemu, kto uwielbia serię. Tym, którzy ją po prostu lubią też się pewnie spodoba. Nie nastawiajcie się na przeczytanie tej "encyklopedii" w jeden wieczór, bo to raczej niemożliwe. Ja po prostu w wolnych chwilach podczytywałam po kawałku dla przyjemności, chociaż kto wie jak będzie z Wami. Dla mnie było to najlepsze wyjście, żeby móc się rozkoszować tą publikacją, którą z całego serca polecam!!



Za "Przewodnik po sadze Zmierzch" serdecznie dziękuję Grupie Wydawniczej Publicat!

środa, 10 kwietnia 2013

grafika Tytuł: Pan Przypadek i trzynastka
Autor: Jacek Getner
Wydawca: Poligraf
Ilość stron: 202

"Pan Przypadek i trzynastka" jest pierwszą z nowej serii książek napisanych przez Pana Jacka Getnera. Jej głównym bohaterem jest Jacek Przypadek, który "łączy w sobie przenikliwość Sherlocka Holmesa z łobuzerskim wdziękiem porucznika Borewicza i irytującym charakterem House'a." Nie potwierdzę Wam w 100% czy to prawda, bo najlepiej znam charakter House'a, ale muszę przyznać, że Jacek to naprawdę intrygująca postać i chciałabym spotkać ją na swojej drodze. Ma w sobie coś, co sprawia, że chce się o nim czytać i poznać go lepiej.

Ale od początku... Jacek mieszka sobie w mieszkaniu przy ulicy Koneckiej na starym Mokotowie. Utrzymuje się głównie z wynajmu pozostałych trzech mieszkań, które odziedziczył, bądź otrzymał. Rodzice przymuszają go do powrotu na studia, jednak ten, nie chce o tym słyszeć. Wpada do nich mniej więcej co trzy tygodnie wraz ze swoją udawaną narzeczoną na "rodzinne spotkanie". Bawi się kobietami, irytuje rodziców i utrzymuje dobry kontakt z sąsiadką - Panią Irminą. Ta wynajmuje go jako detektywa, by odnalazł jej skradzione obrazy. W ten właśnie sposób zaczyna się nowa kariera Jacka. 

Książka podzielona jest na trzy historie, które tworzą spójną całość. W każdej z nich Jacek ma po prostu inną zagadkę do rozwiązania. Zaczyna się od skradzionych obrazów Pani Irminy, przez jej znajomego, który poszukuje skarbu, aż po przygnębionego komediopisarza, któremu ukradziono sztukę. Przypadek nie jest przekonany do bycia detektywem, ale dzięki umiejętności dostrzegania szczegółów, których inni nie zauważają i założeniu, że "wszyscy ludzie są przewidywalni", okazuje się być naprawdę dobry!

Jest to dopiero druga książka autorstwa Pana Jacka Getnera, którą miałam możliwość przeczytać (recenzja pierwszej tutaj) i muszę przyznać, że autor coraz bardziej mnie intryguje. Ma naprawdę wiele bardzo ciekawych pomysłów i myślę, że jako pisarz jeszcze sporo może nam zaoferować. "Pan Przypadek i trzynastka" bardzo mi się podobała i z ogromną przyjemnością zapoznam się z kontynuacją! Książka przeszła korektę, co mnie bardzo cieszy, ponieważ w porównaniu z "Dajcie mi jednego z Was" jest to DIAMETRALNA różnica. Co prawda nadal wyłapałam kilka błędów, ale jest już o niebo lepiej.

Myślę, że książka spodoba się szerokiemu gronu czytelników. Jest to przyjemna, wciągająca historia, która potrafi zaskoczyć. W każdym razie mnie tak ;] Jeżeli podobała Wam się "Dajcie mi jednego z Was", ten tytuł również powinien się spodobać. Jeżeli jednak nie czytaliście jeszcze żadnego tytułu spod pióra autora, "Pan Przypadek..." będzie jak najbardziej odpowiedni, by zacząć swą przygodę z jego twórczością.


Za książkę serdecznie dziękuję autorowi!

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

grafika Tytuł: Strażnik Podłego Miasta
Autor: Daniel Polansky
Wydawca: Bukowy Las
Ilość stron: 432

Witajcie w Podłym Mieście - miejscu w którym naprawdę ciężko jest przetrwać jeżeli nie potrafi się kraść, oszukiwać bądź zabijać! Jednym z jego mieszkańców jest człowiek, lepiej znany jako Opiekun. Kiedyś pracował jako agent wywiadu, ale od jakiegoś czasu żyje na własną rękę, handlując zakazanymi substancjami. Pieniądze przepuszcza na alkohol, używki i kobiety. 

Pewnego dnia znajduje na ulicy zwłoki zaginionej dziewczynki. Wpada na trop nieczystych mocy, które były z tym powiązane. Giną też kolejne dzieci. Opiekun postanawia więc znaleźć sprawcę okrutnych mordów, który prawdopodobnie składa dzieci w rytuałach. Nie obędzie się bez kłamstw, ucieczki i morderstw. Opiekun na każdym kroku zyskuje nieprzyjaciół, którzy starają się go wyeliminować z gry. A czas nagli...

"Strażnik Podłego Miasta" jest debiutem Daniela Polansky'ego zaplanowanym jako trylogia. Autor stworzył całkiem nowy świat, którym rządzą przemoc i oszustwa. Żeby przetrwać trzeba znać wszystkie zakamarki, wiedzieć gdzie móc się pokazać a kiedy sobie odpuścić. Warto znać kilka języków, aby porozumieć się z różnymi nacjami. Jednak jedna rzecz jest taka sama jak w naszym świecie: jeżeli masz znajomości, jest Ci zdecydowanie łatwiej!

Największym atutem książki jest kreacja bohaterów. Każdy z nich jest wyrazisty, posiadający własny, niepowtarzalny charakter. Główny bohater jest twardzielem, który po prostu próbuje poradzić sobie w świecie, w którym żyje. Wiele widział i doświadczył, ale nadal się trzyma. Przemoc i okrucieństwo zostawiły w nim ślad, ale nadal potrafi dotrzeć do tej wrażliwej strony własnej osobowości. Przejął się mordami na dzieciach i postanowił odnaleźć sprawcę. Sam zresztą jako młody chłopak, wykupił od uliczników Celię, która jest teraz jedną z najbliższych mu osób.

To, co może razić pewną grupę czytelników tej publikacji to język, jakim posługuje się autor. Nie chodzi mi o jego styl, czy sposób pisania, bo do tego akurat nie mogę się przyczepić, ale chodzi mi o wulgaryzmy. Jeżeli chodzi o mnie, absolutnie mi to nie przeszkadzało - w końcu mieliśmy do czynienia z szefami przestępczego podziemia, tajną policją, przestępcami, ulicznikami i w ogólnej mierze, nieprawowitą częścią społeczeństwa, więc można się było tego spodziewać. Moim zdaniem to, co wiele osób często zniechęca, tutaj akurat działa na korzyść książki, bo raczej nie wyobrażam sobie, żeby bandzior powiedział: "Przepraszam, ale czy mógłbyś stąd odejść, ponieważ zmęczony już jestem Twoim towarzystwem" ;) 

"Strażnik Podłego Miasta" to zdecydowanie udana lektura. Książka ma fantastyczny klimat i od samego początku porwała mnie i nie wypuściła, dopóki nie przerzuciłam ostatniej strony. Przez cały czas miałam wrażenie, że jestem częścią historii i przeżywam ją równolegle z Opiekunem. Myślę, że książka będzie bardziej pożądana przez facetów, chociaż jestem chodzącym dowodem na to, że dziewczynie również może się podobać! Serdecznie polecam! :)


Za książkę dziękuję Wydawnictwu Bukowy Las!

sobota, 6 kwietnia 2013

grafika
Tytuł: Pocztówka z Toronto
Autor: Dariusz Rekosz
Wydawca: Egmont
Ilość stron: 144 
RECENZJA PRZEDPREMIEROWA - 10.04 

Monika mieszka w małym mieście i jest uczennicą gimnazjum. Nie potrafi sobie poradzić psychicznie po śmierci taty, który zmarł trzy lata wcześniej. Ma znajomych i przyjaciółkę, ale mimo wszystko stwarza dystans. Wraz z mamą ledwie wiąże koniec z końcem. W tym samym czasie do jej klasy dołącza przystojny Dominik, który przyjechał z Warszawy. Na rzecz chłopaka traci swoją najbliższą przyjaciółkę, której wiedzie się coraz lepiej. Zbieg wielu okoliczności sprawia, że Monika nie ufa Dominikowi i przeczuwa kłopoty. Okazuje się, że chłopak zamieszany jest w nielegalne interesy, w które wciągnął jej przyjaciółkę. Monika musi stawić czoło przeciwnościom losu, by znów wyjść na prostą!

Ostatnio udaje mi się pisać dłuższe opinie wyrażające moje emocje w stosunku do danej pozycji. Już przy czytaniu "Pocztówki z Toronto" i zaraz po jej skończeniu wiedziałam, że ta akurat będzie bardzo krótka. Książeczka ma zaledwie 144 strony, więc nie będę Wam wstawiać przydługich opisów i nie wiadomo co na jej temat pisać. Jest to po prostu fajnie napisana historia z morałem, która tyczy się problemów, o których było głośno całkiem niedawno - zaledwie rok może dwa temu.
Autor nie szczyci się może fantastycznym stylem, ale ma bardzo lekkie pióro dzięki któremu historia na pewno do każdego przemówi. Jej dużym plusem jest cena - kosztuje mniej niż 10zł. Głównym 'targetem' książki na pewno jest młodzież gimnazjalna, ale mając prawie dwadzieścia lat, bawiłam się przy niej równie dobrze i po raz kolejny przekonałam się, że pieniądze chociaż są ważne, nie są najważniejsze! Liczy się miłość i wsparcie naszych najbliższych a reszta na pewno jakoś się ułoży ;) Myślę, że nie zawsze o tym pamiętamy (szczególnie mając 13-15 lat), więc ta książka w przystępny sposób przypomni nam o tym!


Za książkę dziękuję serdecznie wydawnictwu Egmont!