Pokazywanie postów oznaczonych etykietą egzemplarz recenzyjny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą egzemplarz recenzyjny. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 kwietnia 2013

grafika Tytuł: Nakręcana dziewczyna
Autor: Paolo Bacigalupi
Wydawca: MAG
Ilość stron: 560

Anderson Lake jest przedstawicielem koncernu kalorycznego AgriGen. Udaje, że prowadzi firmę produkującą sprężyny, gdy tymczasem poszukuje gatunków warzyw i owoców, które uznawane są za wymarłe. Ostatnimi czasy interesuje się szczególnie owocem, o wdzięcznej nazwie ngoh. Dzięki poszukiwaniu jego prawdziwego pochodzenia i sposobu w jaki powstał, udaje mu się poznać Emiko - nakręcankę. Początkowo jak każdy Tajlandczyk jest zniesmaczony jej widokiem, ale już wkrótce zaczyna czuć do niej coś więcej.

Emiko jest Nakręcaną Dziewczyną pochodzącą z Japonii. Jej poprzedni właściciel zostawił ją w Tajlandii na pastwę losu. Wyprodukowana została jako dziewczyna, która ma zaspokajać kaprysy bogaczy - jest maskotką do towarzystwa. W Tajlandii pracuje w klubie nocnym i każdego wieczoru jej intymność i wstyd zostają jej zabrane. Jest poniżana, gwałcona i ma dość życia jakie prowadzi. Wszystko się zmienia, gdy poznaje Andersona Lake'a, który opowiada jej o nowych ludziach, którzy uciekli.

Akcja książki osadzona jest w Tajlandii przyszłości. O dziwo jest ona zupełnie inna, niż ludzie zazwyczaj ją sobie wyobrażają. Praktycznie nie ma już samochodów, ponieważ ropa się skończyła i tylko najbogatsi mogą sobie pozwolić na luksus, jakim jest samochód. Po świecie szaleją choroby, które w laboratoriach wyprodukowali ludzie. Nie jest to świat o jakim moglibyśmy marzyć, jest to świat, w którym trzeba walczyć o przetrwanie i potrafić ustawić się po właściwej stronie ewentualnego konfliktu.


Paolo Bacigalupi całkowicie mnie zaskoczył nadając takie a nie inne tło książki. Sądziłam, że będzie to przyszłość marzeń, przyszłość, którą chcielibyśmy mieć teraz i która ułatwi wszystkim życie. Stworzył on jednak świat, który wygląda tak, jakby był po apokalipsie. Ludzie się nie szanują, każdy walczy o kolejny dzień, w którym będzie mógł wegetować. Tylko najbogatsi są wstanie prowadzić prawdziwe życie, chociaż też podsycone jest ono chęcią zdobycia władzy.

Autor w fantastyczny sposób przedstawia życie różnych warstw społecznych. Poznajemy sposób w jaki żyją prostytutki, nakręcanki, pracownicy firm kalorycznych, organizacje dbające o porządek - białe koszule czy ci wyżej postawieni. Każdy ma swoje miejsce w społeczeństwie i każdy coś do niego wnosi. Niestety i w tym świecie często jest tak, że to Ci niżej postawieni zasługują na więcej wsparcia i szacunku niż Ci, którzy mają władzę.

Uważam, że książka jak najbardziej zasługuje na uwagę ze strony fantastów. Co prawda ja się nią nie zachwyciłam i momentami troszkę się męczyłam podczas czytania, mimo to uważam, że jest to naprawdę dobra książka - jednak po prostu nie dla mnie, albo jeszcze nie dla mnie. Jeżeli lubicie science fiction, fantastykę i tematyka o której napisałam Wam wyżej jest dla Was odpowiednia, na pewno książka przypadnie Wam do gustu, jeżeli nie to sięgniecie po nią na własny rachunek. Moim zdaniem warto ją przeczytać, o ile kogoś to interesuje, bo o ile okładka naprawdę jest przepiękna, o tyle książka ma prawie 600 stron i szkoda, żebyście zaraz na początku rzucili ją w kąt, ponieważ na to zdecydowanie nie zasługuje ;)


Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu MAG!

wtorek, 24 lipca 2012

grafika
Tytuł: Nadciąga burza
Autor: Robin Bridges
Wydawca: Fabryka Słów
Ilość stron: 380
Książkę można nabyć w księgarni Gandalf
„Nadciąga burza” to pierwszy tom trylogii o Katerinie. Robin Bridges przenosi nas do Rosji z 1888r. a konkretnie do Petersburga. Młodziutka księżniczka Oldenburga uczęszcza do szkoły w Smolnym. Uczy się języka francuskiego, tańca no i oczywiście wszelkich zachowań jakie ją obowiązują. Jako mała dziewczynka była świadkiem seansu spirytystycznego a niedługo potem ożywiła ropuchę – wtedy postanowiła, że nigdy więcej czegoś takiego nie zrobi. Kiedy ma już siedemnaście lat, jej sekret, który nazywa klątwą, coraz bardziej jej ciąży i z dnia na dzień staje się coraz bardziej niebezpieczny. Mimo, że księżniczka nie chce korzystać ze swoich umiejętności ożywiania zmarłych i próbuje o nich zapomnieć, inni go zauważają i chcą wyciągnąć dla siebie jak najwięcej. Katerina Aleksandrowna nie wie komu ufać, bo każdy działa w swoim interesie a nadchodzi czas decyzji i walki. Za kim się opowie, komu powierzy swoje serce? Do wyboru ma chłodnego, opanowanego aczkolwiek interesującego carewicza Jurija, bądź zabójczo przystojnego księcia Daniła z przerażającej ją Czarnogóry.

Jeżeli chodzi o mnie, nigdy mnie do Rosji nie ciągnęło. Zawsze zostawałam z dala od języka rosyjskiego a także od kraju i jego kultury. Postanowiłam jednak sięgnąć po tę książkę i spojrzeć na ten kraj z zupełnie innej strony i być może bardziej się do niego przekonać. Zanurzyłam się w świecie książąt, królów i carów, ale też – czego się kompletnie nie spodziewałam – istot nadprzyrodzonych! Tak, w powieści tej dużą rolę odgrywają również wampiry, ożywieńcy czy ghule. Nie dajcie się jednak od razu zwieść słowu wampir! To nie jest kolejna historia z serii dziewczyna poznała wampira, zakochała się w nim, ale wtrąca się jej przyjaciel wilkołak, lub brat wampir tego pierwszego wampira ;) To coś zupełnie innego i myślę, że nawet czytelnicy, którzy mają już serdecznie dość oklepanego tematu, jakim stały się wampiry, mogą zatracić się w tej powieści.
„Światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło:

Bo złe były ich uczynki.”
Ewangelia św. Jana 3,19


Powieść Robin Bridges czyta się jednym tchem. Jest to niesamowicie wciągająca historia, która kończy się zbyt szybko. Mimo prawie czterystu stron, miałam ochotę na wiele więcej. Naprawdę poczułam się jak rosyjska księżniczka ukrywająca swój mroczny dar, która może ocalić wiele istnień. Polecam tę książkę każdemu bez względu na wiek. Moim zdaniem jest ona odpowiednia zarówno dla trzynastolatka, dwudziestolatka jak i czterdziestolatka. Na uwagę zasługuje również przepiękna oprawa graficzna. Oprócz okładki, która sprawia, że po książkę chce się sięgnąć bez względu na treść, czeka na nas również piękne wnętrze. Książka zdecydowanie ląduje na mojej liście bestsellerów i z niecierpliwością czekam na jej kontynuację!

Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Fabryka Słów!

sobota, 21 lipca 2012

grafika
Tytuł: Ja, Ibra
Autor: David Lagercrantz, Zlatan Ibrahimović
Wydawca: Wydawnictwo SQN
Ilość stron: 392
Książkę można nabyć w księgarni Gandalf
Razem z wydawnictwem SQN przedłużamy atmosferę Euro2012 i chcemy zaprezentować Wam kilka tytułów związanych właśnie z piłką nożną. Na pierwszy rzut idzie nie kto inny a Zlatan Ibrahimović - szwedzki piłkarz, grający na pozycji napastnika. Jestem pewna, że każdy kto śledził mecze Euro2012 i każdy kto jest fanem piłki nożnej o nim słyszał - nie ma innej możliwości. Ja jakąś wielką fanką nie jestem i wcześniej w sumie nie wiedziałam jakie opinie krążą o wyżej wymienionym piłkarzu, ale staram się powierzchownie nie oceniać ludzi, więc z wielką przyjemnością zagłębiłam się w jego biografii.

Zlatan pochodzi z Rosengård, sypialnej dzielnicy położonej na peryferiach Malmö. Tam dorastał, co nie było proste, gdyż nie jest to zbyt ciekawa okolica. Ludzie muszą być twardzi i gotowi na wszystko. Przez wiele lat był odmieńcem - był jak to sam mówi bad boy i na początku swojej kariery nie zawsze potrafił trzymać język za zębami, czy odwrócić się plecami i po prostu odejść. Kiedyś powiedział: „Możesz wyciągnąć człowieka z Rosengård, ale nigdy Rosengård z człowieka”. Jego dzieciństwo nie należało do najszczęśliwszych. Jego rodzice rozeszli się jak Zlatan miał 2 latka, ojciec pił, matka non stop pracowała. Nikt nigdy go nie chwalił, nikt nie motywował. Żył sam dla siebie i kiedy przeprowadził się do ojca często chodził głodny. W lodowce było tylko piwo. Jedyne oparcie miał w swojej siostrze. W dodatku lubował się w kradzieżach - głównie rowerów. W każdym razie w Malmö zaczął budować swoją legendę od pary butów kupionych w supermarkecie za 59 koron.

Książka przedstawia zarówno życie Zlatana jako dzieciaka, który sprawia wiele problemów i nie stara się nawet z dala od nich trzymać, Zlatana jako młodego chłopaka, z dużym talentem, który staje się zauważany, Zlatana, który przedstawia nam kulisy bycia w każdym z klubów i jego własne oczekiwania co do siebie i kolegów z klubów - nie boi się powiedzieć, kto go denerwował, kogo darzył szacunkiem, z kim się dobrze bawił, a po kim nadal ma złe wspomnienia - Zlatana jako troskliwego, kochającego ojca z cudowną kobietą u swego boku, ale także Zlatana, który mimo że stał się starszy, w jego żyłach nadal płynie Rosengård i nie zawsze potrafi trzymać się z dala od kłopotów.

"Mundial okazał się rozczarowaniem. Miałem olbrzymie oczekiwania, ale przez pewien czas istniało ryzyko, że nigdzie nie pojadę. Jednak Lagerbäck i Söderberg ostatecznie mnie powołali. Podobali mi się obaj, zwłaszcza  Söderberg, maskotka całej drużyny. Raz, podczas treningu, podniosłem go i uścisnąłem z czystej radości. Pękły mu dwa żebra... Prawie nie mógł chodzić, ale nie gniewał się." 

Książka napisana jest bardzo prostym językiem, ale trafia prosto w serce. Tutaj chodzi o przekaz a nie o zamartwianie, czy aby na pewno zrozumiemy, co Zlatan chciał nam przekazać - dzięki temu czyta się ją naprawdę szybko. Dotychczas nie sięgałam po biografie, ale teraz wiem, że będę. Pozycja zarówno ta, jak i inne od SQN, są naprawdę rewelacyjnie wydane, a lekturę umilają nam dwie wkładki ze zdjęciami, które przedstawiają Zlatana zarówno prywatnie jak i na boisku. Co o nim teraz sądzę? A czy to ważne? Myślę, że książka, która ma 392 strony, mimo wszystko nie przedstawia jego całej historii, ale dzięki niej zrozumiałam, dlaczego w pewnych sytuacjach Zlatan zachowuje się tak, a nie inaczej....


Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu SQN

niedziela, 1 lipca 2012

grafika
Tytuł: Pamięć absolutna. Jak radzić sobie z zapominaniem i podkręcić możliwości umysłu
Autor: Nishant Kasibhatla
Ilość stron: 192

"Żyjemy obecnie w erze szybkiej wymiany informacji. Zwiększenie sprawności zapamiętywania przestaje być alternatywą. Staje się koniecznością! Naszej pamięci używamy non stop, korzystamy z niej przez całe życie i to, w jaki sposób się nią posługujemy, przełoży się na nasze osiągnięcia." Czy nie chcielibyście móc bez żadnych notatek móc zapamiętywać różnego rodzaju informacje - nawet te pozornie błahe? Od list zakupów, przez numery telefonów, zapamiętywanie słów w językach obcych, aż po imiona nowo poznanych osób na imprezie! Ja od zawsze uważałam, że mam problemy z pamięcią i większość rzeczy sobie notowałam, bądź zwyczajnie o nich zapominałam.

Książka składa się z 10 rozdziałów wśród których znajdują się: test wprowadzający, techniki pamięciowe dla początkujących, sposoby na zapamiętywanie wielu różnych rzeczy, sposoby na doładowanie naszego mózgu i popisy, dzięki którym możemy zaimponować innym naszą pamięcią.

Jak przystało na dogłębne zapoznanie się z lekturą, nie pominęłam testu na początku książki i na spokojnie go wykonałam. Nadal nie wierzę w wynik który mi wyszedł. 90/100 punktów, czyli według książki dysponuję niesamowitą pamięcią. Autor zasugerował na których rozdziałach mogę się skupić, zdecydowałam się jednak przeczytać książkę od deski do deski, żeby niczego nie pominąć - w końcu nie uwierzyłam w mój wynik ;)

Muszę przyznać, że część zagadnień absolutnie mnie nie zaskoczyła - jak np. informacja, że mózg lepiej zapamiętuje obrazy. Słyszałam już o tym wcześniej i doskonale zdawałam sobie z tego sprawę - zresztą nie bez przyczyny sięgnęłam po poradnik dotyczący map myśli - bo to też się z tym wiąże. Znalazły się też zagadnienia czy może sposoby na zapamiętywanie, o których wcześniej nie słyszałam.

Myślę, że po książkę warto sięgnąć i poznać tajniki naszej pamięci i rozwiązania, które pomogą nam w zapamiętywaniu. Jest to pozycja, która trafi do każdego i każdemu się przyda. Pamięć niećwiczona jest coraz gorsza a myślę, że warto poświęcić nawet te 10 minut dziennie na różnego rodzaju ćwiczenia, żebyśmy czuli się wiecznie młodzi i zawsze bez problemów zapamiętywali ważne dla nas rzeczy.

Za książkę dziękuję serdecznie księgarni internetowej Sensus


poniedziałek, 25 czerwca 2012

grafika
Autor: Marcin Matuszewski, Radosław Lasko
Ilość stron: 144

"Mapy myśli" to książka napisana przez Marcina Matuszewskiego - twórcę i właściciela Centrum Szkoleniowego Intelektualnie.pl oraz Radosława Lasko - praktyka i entuzjastę technik szybkiej nauki. Panowie przede wszystkim stworzyli pozycję, aby nauczyć nas tworzyć mapy myśli, ale też szybciej i łatwiej zapamiętywać nowe informacje oraz zwiększyć naszą zdolność do twórczego myślenia.

Ten krótki poradnik składa się z dwóch części. Pierwsza przedstawia teorię: co to są mapy myśli, jak działają, po co mielibyśmy je tworzyć, kiedy można z nich korzystać itp. Czyli wszystko co powinniśmy wiedzieć o naszych sposobach nauki i co mogą zmienić MM. Część druga to czysta praktyka. Autorzy krok po kroku pokazują nam jak tworzyć mapę myśli, jakie stosować sztuczki by nasza MM była dla nas  i naszego mózgu bardziej atrakcyjna. 

Ja o MM słyszałam już jakiś czas temu, ale jakoś nigdy ich nie stosowałam. Nie chodziło o fakt, że nie spodobała mi się ta metoda nauki, czy nie działała na mnie, ale po prostu nie potrafiłam z niej korzystać. Próbowałam już kilka razy, ale za każdym traciłam motywację, bo nie wiedziałam co rysować, jak rysować i co to tak naprawdę mi da. Moje tak naprawdę nieudolne mapy myśli nadal wiszą na tablicy korkowej nad łóżkiem, ale nigdy do nich nie wróciłam. 

Po lekturze tej książki zrozumiałam w czym leży problem i dlaczego uznałam tą metodę za złą. Po prostu źle z niej korzystałam. Co prawda narysowanie takiej MM to nie jest jakaś wielka filozofia i każdy z nas może to zrobić, ale myślę, że warto o tym trochę poczytać, poznać różne metody ich rysowania i krok po kroku zobaczyć jak powstaje jakakolwiek MM - i właśnie ta pozycja nam to umożliwia.

Przyznam szczerze, że po przeczytaniu tej pozycji wszystko sobie ułożyłam, wiem co i jak i zyskałam nowe pokłady motywacji. Tym razem do rysowania MM przysiądę z o wiele większym entuzjazmem i mam nadzieję, że mapy wspomogą mnie w moich projektach nauki języków w rok i nie tylko ;)


Za książkę serdecznie dziękuję księgarni internetowej Sensus!

sobota, 23 czerwca 2012

grafika
Tytuł: Talent nie istnieje. Droga do praktycznego osiągania mistrzowskich umiejętności
Autor: Artur Król
Ilość stron: 120

¨Większość z nas została wychowana w przekonaniu, że talent istnieje. Że to dar, który przyniosła nam ewolucja, czy jakaś siła z zaświatów, odpowiadająca za natchnienie i umiejętności. [...] A co, jeśli coś takiego jak 'talent' nie istnieje?" Jeżeli chodzi o mnie to nie załamałabym się, bo uważam, że ja nie mam żadnego talentu. Dzięki takiemu stwierdzeniu podniósłby się mój poziom motywacji, bo oznacza to, że i tak mogę osiągnąć wszystko o czym marzę. 

Książka powstała po to, by udowodnić nam, że talent jest mitem, że są w nas możliwości, po które musimy tylko sięgnąć. Dzięki tej pozycji dowiemy się co to jest ćwiczenie celowe i jak je wprowadzić do naszego 'treningu' oraz jak zaplanować ćwiczenia, żeby zostać mistrzem w wybranej przez nas dziedzinie.

Książka podzielona jest na 8 rozdziałów. Poświęcone są one zarówno mitowi jakim jest talent, cechom celowego ćwiczenia, pułapkom w drodze do mistrzostwa jak i ewolucji metod nauki. Pan Artur na każdej stronie stara się nam udowodnić, że talent nie istnieje i rzeczywiście używa do tego wielu różnorodnych przykładów. Jeżeli chodzi o mnie - zostałam przekonana! Wiem, że mogę zrobić wszystko co tylko będę chciała. Ale skoro "talent nie istnieje" to jak? Odpowiedź jest prosta: Zasada 10 000 godzin! Odpowiedź niby prosta, ale dojście do mistrzostwa w danej dziedzinie niestety już takie nie jest. 

Myślę, że na szczególną uwagę zasługuje również okładka! Po prostu się w niej zakochałam. Przepiękny niebieski kolor wprost mnie do niej przyciągnął i niemal siłą zmusił do zgłębienia tajemnicy celowego ćwiczenia i zasady 10 000 godzin ;) 

Ogólne wrażenia? Zagadnienie ciekawe, ale myślę, że nie skorzystam zarówno z wszystkich punktów celowego ćwiczenia jak i zasady 10 000 godzin. Dlaczego? Nie muszę zostawać mistrzem w dziedzinach, które mnie interesują. Jednak wiele wskazówek i ćwiczeń w książce jest na tyle ciekawych i motywujących, że na pewno o nich nie zapomnę i będę do nich wracać.


Za książkę dziękuję serdecznie księgarni internetowej Sensus


poniedziałek, 18 czerwca 2012

grafika
Autor: Marcin Matuszewski
Ilość stron: 144

"Czytaj dwa razy szybciej!" to błyskawiczny kurs szybkiego czytania. Dzięki niemu nie tylko mamy okazję nauczyć się czytać dwa razy szybciej, ale też zapomnieć o dekoncentracji czy zacząć szybciej przyswajać wiadomości. Jest to poradnik napisany przez Pana Marcina Matuszewskiego - twórcę i właściciela Centrum Szkoleniowego Intelektualnie.pl oraz sieci szkół pod tą samą marką.

Jako, że książeczka ma zaledwie 144 strony od razu chwyciłam ją w swoje łapki i zaczęłam przyswajać wiedzę, w końcu jestem otoczona książkami i mam sporo zaległości w czytaniu, więc możliwość czytania dwukrotnie szybszego okazała się dla mnie bardzo atrakcyjna. 
Na samym początku mamy test - ile słów na minutę czytamy. Usiadłam wygodnie na kanapie i sprawdziłam. Mój wynik to 187 słów na minutę. Nie wiem czy to dużo, czy mało, ale chcąc dowiedzieć się, czy książka rzeczywiście mi pomoże, musiałam to sprawdzić. 

Następnie przechodzimy do ćwiczeń poprawiających szybkość czytania. Są to ćwiczenia poszerzające pole naszego widzenia. Przyznam szczerze, że czym dalej w las, tym więcej miałam problemów, bo mój wzrok peryferyjny nie działał tak dobrze jak sądziłam, ale czym więcej ćwiczeń wykonałam, tym szło mi lepiej. Kolejną częścią są również ćwiczenia, jednak określone przez autora jako "hardkor". Niektóre rzeczywiście takie były i sprawiły mi dużo problemów, ale niektóre okazały się przyjemniejsze niż te wcześniej. 
W "prezencie", o którym jest mowa w dalszej części książki, możemy z podanej strony pobrać rytm, z którym mamy ćwiczyć czytanie. Na początku jest on dość wolny i bez problemu czytałam kolejne linijki tekstu, jednak stawał się on coraz szybszy i pod koniec zdecydowanie nie nadążałam! Jestem jednak pewna, że wszystko jest do wyćwiczenia! 

Ostatnią częścią książki jest test. Kolejny tekst, przy którym możemy sprawdzić jak szybko tym razem czytamy. Zdziwiłam się, że to JUŻ i po tak krótkiej lekturze miałabym nagle czytać szybciej. I to dwa razy! Przecież to nie możliwe, ale postanowiłam spróbować. Końcowy wynik mnie zaskoczył - 322 słowa na minutę! Okazało się, że nie czytam o 100% szybciej, ale o  58% już tak! Myślę, że to świetny wynik po tak krótkim czasie pracy z przedstawionymi zadaniami. Przyznam się też bez bicia, że nie przerobiłam też wszystkich zadań od A do Z. Mam zamiar nadal pracować z tą książką, ćwiczyć widzenie peryferyjne i sprawdzić swój wynik np. za tydzień i miesiąc. Jestem ciekawa jak mi pójdzie - jeżeli wy też mogę dać znać! :)


Za książkę serdecznie dziękuję księgarni internetowej Sensus!


środa, 6 czerwca 2012

grafika
Tytuł: Serce w chmurach
Autor: Jennifer E. Smith
Wydawca: Bukowy Las
Ilość stron: 224

Historia, która ma miejsce w zaledwie 24h. Dla jednych jest to niedługi okres czasu, jednak w życiu Hadley wiele się zmieniło. A wszystko przez to, że spóźniła się na samolot do Londynu - 4 minuty! Tylko cztery! W poczekalni poznała chłopaka. Olivier, student z Anglii mieszkający w Stanach. Chłopak okazuje się niezwykle pomocny a przy tym w samolocie ma miejsce tuż obok Hadley. I w ten sposób "okazuje się, że statystyczne prawdopodobieństwo miłości od pierwszego wejrzenia nie jest wcale takie małe!"

To już druga w niedługim czasie książka, której wydarzenia toczą się w bardzo krótkim czasie. Z jednej strony jest to zaleta, bo nie są pomijane ważne rzeczy i na wszystko w książce jest czas, z drugiej jednak czasem mam wrażenie, że tych wydarzeń jest aż za dużo. Ciężko mi uwierzyć, że wszystko, co przydarzyło się naszym bohaterom mogło mieć miejsce w ciągu 24 godzin, chociaż jakieś tam prawdopodobieństwo na pewno istnieje ;)

Po raz kolejny miałam do czynienia z książką, w której bohaterka nienawidzi swojego ojca i została zmuszona do wyjazdu do niego - tym razem jednak na ślub! Sama nie wyobrażam sobie jechać na ślub swojego ojca, więc tym bardziej potrafiłam zrozumieć gniew Hadley. W historii mamy również przerywniki w postaci retrospekcji, które pozwalają nam jeszcze bardziej zrozumieć bohaterkę przy okazji nie przeszkadzając w odbiorze książki a nawet ją ubarwiając.

"Serce w chmurach" to historia miłości miedzy chłopakiem a dziewczyną - a właściwie jej początkach, miłości między rodzicami a dzieckiem, ale też historia o szansach danych nam przez życie. Myślę, że każdy w tej powieści będzie mógł znaleźć coś dla siebie. Książkę, mimo że do najambitniejszych pozycji nie należy bardzo miło mi się czytało i na pewno kiedyś do niej wrócę. A od czasu poznania Oliviera po prostu marzę o tym, żeby spóźnić się na samolot ;)


Za książkę dziękuję serdecznie wydawnictwu Bukowy Las


poniedziałek, 7 maja 2012

grafika
Tytuł: Bóg nas nienawidzi
Autor: Hank Moody
Wydawca: Wydawnictwo SQN
Ilość stron: 210

Długo zastanawiałam się, co tak właściwie tutaj napisać. Cały czas mam mętlik w głowie i nie mogę znaleźć odpowiednich słów, żeby opisać tę książkę. Jeszcze nie miałam aż tylu problemów z wyrażeniem mojej opinii na temat jakiejkolwiek pozycji.

Autorem książki jest Hank Moody - bohater popularnego serialu Californiation. Jak nam mówi okładka: "Hank Moody pochodzi z Nowego Jorku, obecnie mieszka w Los Angeles, gdzie nieubłagalne słońce pogłębia twórczą niemoc. Nastoletnia nieślubna córka - Becca - wciąż przybliża go do Karen, jedynej prawdziwej miłości. Kiedy los - Bóg - pozwala im być razem, Hank bierze wszystko. Kiedy nie pozwala, zrobi wszystko, aby zmienił zdanie." Twórcy serialu pomyśleli, że skoro serial odnosi sukcesy i zyskuje coraz to więcej fanów na całym świecie to wydadzą książkę, która jest wielkim hitem w świecie serialu i na jej podstawie powstał film. Ale czy to był taki świetny pomysł?

Książkę przeczytałam w dwa wieczory. 210 stron, spora czcionka, duża liczba dialogów - czyta się naprawdę szybko i muszę powiedzieć, że jestem zarówno za jak i przeciw niej. Na pierwszy rzut oka jest to książka o młodym chłopaku, który się nieszczęśliwie zakochał. Rzuca szkołę, zostaje dilerem narkotykowym i zabiera się praktycznie za wszystko co ma dwie nogi i biust. Radzi się swojej przyjaciółki-siostry, mieszka w hotelu, w którym podrywa dziewczynę rockmana a przy okazji użala się nad swoimi brakiem umiejętności nawiązywania kontaktów. Gdy wszystko się sypie, bohater robi listę osób, które powinien przeprosić i okazuje się, że jego lista jest dość długa. Dopiero jak nic nie idzie po jego myśli, zauważa, że on sam też nie był święty i ma sporo na sumieniu. Dla mnie książka ma drugie dno i odnalazłam w niej coś dla siebie.

Niestety, ale minusów ta pozycja ma sporo. Co dla mnie najważniejsze, akcja zaczyna się właściwie dopiero pod koniec, a że książka zbyt długa nie jest to szybko się kończy. Początkowe wydarzenia były dla mnie za szybkie, tak naprawdę w jednej chwili bohaterowie wybrali się w podróż, laska zaćpała, mieli dwa szybkie numerki, pokłócili się i w drodze powrotnej akcja z nożami - a to wszystko na zaledwie 10 stronach! Przyznam też, że ktoś kto pisał tę książkę, chyba zbyt wielkiego doświadczenia nie miał. 

Jako, że książka w serialu podbiła serca wszystkich i była bestsellerem, liczyłam, że ta wydana w naszym świecie naprawdę mnie porwie. Californiaction nie oglądam regularnie, ale uważam, że postać Hanka jest rewelacyjna i książka mogła by być o wiele bardziej powalająca na kolana. Brakuje mi tu jego poczucia humoru, jego ironii i po prostu brakuje mi tam Hanka. 

Mimo wszystko, muszę przyznać, że książkę czytało mi się dość przyjemnie i może być ona świetną odskocznią od trudniejszych lektur. Taka po prostu relaksująca opowieść o - moim zdaniem - nierealnym życiu młodego mężczyzny. Chociaż liczyłam na coś innego, nie żałuję, że przeczytałam tę pozycję i myślę, że wierni fani serialu mogą wszystko wybaczyć i dla nich przeczytanie tej książki, to będzie wielka przyjemność. 


Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu SQN:


sobota, 28 kwietnia 2012

grafika
Tytuł: Kodeks Bracholi
Autor: Barney Stinson i Matt Kuhn
Wydawca: SQN
Ilość stron: 192

Dla fanów serialu jest to książka dobrze znana! W końcu Barney nie raz wspominał o tym jakże tajemniczym kodeksie i recytował kolejne artykuły swoim przyjaciołom. Jako wielki fan HIMYM po prostu nie mogłam odmówić sobie tej lektury! Jak tylko dostałam przesyłkę, złapałam książkę w moje łapki i odpłynęłam w świat Barney'a. 

Na początek dowiadujemy się kim tam naprawdę jest Brachol i kto może nim zostać, a także o genezie powstania tej księgi, która sięga Kaina i Abla. Następnie mamy AŻ 150 zasad, które każdy brachol powinien znać! 

ARTYKUŁ 22
"Nie istnieje prawo, które zakazywałoby kobiecie bycia Bracholem."



Z tego też powodu drogie Panie, uważam że my również powinnyśmy mieć dostęp do tej księgi (*Przeczytaj: Artykuł 4 pod koniec posta). Po pierwsze dlatego, żeby dowiedzieć się co tak naprawdę siedzi w męskich głowach a po drugie, gdyż kobiety - mimo krzywdzącej nazwy - również mogą zostać Bracholami. Jaki inny sposób niż przeczytanie zasad pomoże nam zachować się odpowiednio w konkretnej sytuacji?

Moim zdaniem jest to lektura obowiązkowa dla każdego fana HIMYM. Nie zrażajcie się jednak pochodzeniem kodeksu, nawet jeżeli nie oglądaliście żadnego odcinka serialu, spokojnie możecie po niego sięgnąć. A być może i wy zostaniecie jego fanami! Kodeks napisany jest w prześmiewczy sposób i powinniśmy potraktować go z przymrużeniem oka. Muszę przyznać, że spędziłam z nim bardzo miłe chwile. Pewnie jeszcze nie raz do niego wrócę. Według mnie jedyna wymówka przed przeczytaniem tej pozycji to bycie bardzo religijną osobą, dla której jakiekolwiek porównywania biblijne są nie na miejscu. Ja osobiście liczę, że również "Bro on the Go" oraz "The Playbook: Suit up. Score chicks. Be awesome." zostaną przetłumaczone na język polski i trafią na nasze półki!


Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu SQN i Panu Łukaszowi, który przesyłając mi ten kodeks 
złamał *ARTYKUŁ 4, który mówi: "Brachol nigdy nie ujawnia istnienia Kodeksu Bracholi kobietom. Jest to święty dokument, którym nie dzielimy się z laskami pod żadnym pozorem... tak, nawet pod tym."