Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura. Pokaż wszystkie posty

piątek, 21 czerwca 2013

grafika
Tytuł: Jutro, kiedy zaczęła się wojna
Autor: John Marsden
Wydawca: Znak
Ilość stron:  272
"Nie ma już żadnych zasad"


"Jutro", to fenomen. Bestseller na międzynarodową skalę. Seria otrzymała wiele nagród nie tylko w Australii, ale też w Stanach Zjednoczonych, Szwecji i Niemczech. Po takiej zapowiedzi po prostu musiałam sięgnąć po ten tytuł. Koło takiej publikacji nie można przejść obojętnie. Te wszystkie ochy i achy sprawiły, że postawiłam tej książce poprzeczkę naprawdę wysoko...

Ellie wraz z grupą przyjaciół wybrała się na kilka dni do Piekła. Nie, nie do miejsca dla ludzi potępionych. Piekło to miejsce w górach, które jest po prostu słabo dostępne. Wielkim sukcesem było dostanie się do tego miejsca, bo przez całe ich życie Piekło to była miejscowa legenda. Nikt nie wiedział co ich spotka, co zobaczą i dokąd dojdą. Okazało się, że Piekło to całkiem przyjemne miejsce, w którym fantastycznie spędzili czas. Było tak dobrze, że nikt nie chciał wracać.

Niestety sielanka nie może trwać wiecznie. Kiedyś trzeba było wrócić do rzeczywistości. Nikt jednak nie spodziewał się, że zastanie rzeczywistość całkowicie inną, niż opuścił kilka dni wcześniej! Dopiero ten powrót, był powrotem do piekła. Martwe zwierzęta, puste domy, brak ludzi a w centrum miasteczka wojskowi. Ani Ellie, ani żaden z jej przyjaciół nie spodziewał się takiego obrotu wydarzeń. 

Na wolności zostało ich niewielu, a żeby zapamiętać przez co przeszli i jak wygląda prawdziwe piekło, postanowili wszystko spisać. Do tego właśnie celu wyznaczyli Ellie, która jest główną narratorką i wprowadza nas w świat, w którym "stare zasady już nie obowiązują".


Przypomniałam sobie, jak dawno temu - miałam wrażenie, że minęły całe wieki - myślałam o Piekle i o tym, że tylko ludzie mogli mu nadać taką nazwę. Tylko ludzie wiedzieli, czym jest piekło, byli znawcami w tej dziedzinie.


Wojna i polityka to nie są łatwe tematy. Ludzie zazwyczaj nie sięgają po książki o takiej tematyce, ponieważ jest ona po prostu trudna. Trzeba przyznać, że John Marsden zręcznie wplótł żołnierzy i najazd na kraj w książkę dla młodzieży. Nie sprawia to, że książka jest trudniejsza w odbiorze. Wręcz przeciwnie, sprawia to, że książka na swój sposób jest wyjątkowa i ludzie chętnie po nią sięgają. 

Wśród stron książki znajdziemy wolę walki o przetrwanie i zacieśniające się więzi między ludźmi w podobnej sytuacji. W chwilach zagrożenia życia zbliżamy się do osób, które normalnie działają nam na nerwy. Tak jest też tutaj. Grupa nastolatków jest zdana sama na siebie i żeby przeżyć, muszą przestać myśleć w sposób, w jaki myśleli wcześniej. Teraz ich życie zależy od każdego kroku, który wykonają, więc muszą być niezwykle ostrożni!

Mimo tych wszystkich pozytywnych słów muszę przyznać, że książka mnie rozczarowała. Liczyłam na to, że będę ją czytać z wypiekami na twarzy, ale niestety się zawiodłam. Przez pół książki nic się nie działo, dopiero pod koniec trochę się rozkręciła, ale nie zachwyciła mnie na tyle, żeby odbiło się to na całości. Niestety, ale podczas tej lektury się nudziłam i nie raz i nie dwa miałam ochotę ją odłożyć na bok. Wytrwałam jednak do końca, ale jest znikoma szansa, że sięgnę po kontynuację. Być może po tych zachwalaniach na okładce postawiłam jej poprzeczkę zbyt wysoko. Książka nie jest zła, ale jak na światowy bestseller, liczyłam na bardziej porywającą lekturę.


środa, 19 czerwca 2013


grafika
Tytuł: Larista
Autor: 
Wydawca: Zielona Sowa
Ilość stron:  384


Prawdziwa miłość. Co to właściwie znaczy? Jak taką spotkać, gdzie szukać, skąd wiedzieć, że to właśnie ona? Wiele nastolatek jej szuka, chociaż właściwie nie wie jak. Taka sama jest Larysa. W wieku swoich osiemnastych urodzin wypowiada życzenie, które ma na celu przywołanie jej jedynego. I wtedy właśnie jej życie zaczyna się zmieniać.

Larysa wkrótce po swoich urodzinach poznaje Gabriela i Daniela. Oboje przystojni, tajemniczy i fascynujący. Dziewczyna chce ich lepiej poznać, ale nie wie w co się wplątuje. Oboje mają swoje tajemnice, które ostateczne ujrzą światło dzienne i Larysa będzie musiała walczyć o to, by przetrwać. Czy jej wiara w prawdziwą miłość zwycięży...?


Książka jakich wiele. Dwóch facetów i dziewczyna. Żeby doprecyzować: dwóch nadnaturalnych facetów i zwyczajna dziewczyna, no prawie zwyczajna, ale ciii... nikt jeszcze nic nie wie. Czy naprawdę nie można wymyślić już nic nowego? Czy naprawdę każda nastolatka marzy o tym, by czytać o trójkątach miłosnych? Albo ja się robię już stara i przestają mnie te historie bawić, albo rzeczywiście jest już ich spory przesyt. Chociaż z drugiej strony to tak nie do końca mowa w tej książce o trójkącie. To, co ratuje tę historię i sprawia, że człowiek nie rzuca jej w kąt chcąc dowiedzieć się co będzie dalej to fakt, że faceci wcale nie walczą ze sobą o względy dziewczyny i nie traktują jej jak nagrody w zapasach. Walczą ze sobą, ale o jej zgubę bądź ratunek. Kolejnym ogromnym plusem jest brak wampirów i wilkołaków, których tutaj nie ujrzymy. Lubię o nich czytać, ale ile można przerabiać to samo, tylko napisane przez innego autora, w inny sposób.

Bohaterowie tak naprawdę nie wyróżniają się niczym, co powaliłoby mnie na kolana. Główna bohaterka jest po prostu bez wyrazu. Jej ogromnym marzeniem jest spotkać miłość jej życia i kocha malować. Tyle zapamiętałam po całej książce. Nic, co wzbudziłoby we mnie jakiś sentyment. O wiele bardziej podobała mi się jej przyjaciółka, która troszkę bardziej przypominała mi realną postać. Dziewczyna zakochana od paru lat w przyjacielu, boi się powiedzieć mu prawdę i czeka na jego krok. Twardo stąpa po ziemi, ale ma luźne podejście do wielu rzeczy. Biorąc pod uwagę facetów zarysowanych w książce to podobało mi się, że są tak różni, że mają wspólną historię, która jednak nie zmieniła ich miękkie kluchy użalające się nad tym, że ta sama dziewczyna stanęła na ich drodze.

Podsumowując, moim zdaniem książka jest bardzo przeciętna. Ratują ją retrospekcje i nawiązania do Guardianów i Tentatorów. Gdyby nie one, pewnie miałabym ochotę rzucić ją w kąt. Początek książki też raczej nie zachęca, ponieważ wszystko strasznie się ciągnie. Dopiero gdzieś od połowy akcja nabiera tempa i pozwala wczuć się w historię, nastrój i momentami nawet z wypiekami na twarzy obserwować posunięcia bohaterów. Czy polecam? Jeżeli lubicie takie historie i macie wolny wieczór, czemu nie, ale szczerze mówiąc czytałam o wiele więcej ciekawszych książek, które lepiej zajęły mi czas, m.in. "Rebelianta" również wydanego niedawno nakładem Zielonej Sowy.


Za książkę dziękuję serdecznie wydawnictwu Zielona Sowa!


sobota, 15 czerwca 2013


grafika
Tytuł: Wilczy trop
Autor: 
Wydawca: Fabryka Słów
Ilość stron:  440


Kto chciałby mieć towarzyszkę, która kastruje cię przez cały czas samą obecnością? Zamienia dominującego wilka w uległego? Nie, to nie mogłoby tak działać bez przerwy.


Fabryka Słów zaszczyciła nas nową książką spod pióra Patrici Briggs. Tym razem nie jest to jednak kolejny tom serii o Mercedes Thompson. Tym razem wydawnictwo serwuje nam pierwszy tom serii Alfa i Omega o wdzięcznym tytule "Wilczy trop". Od razu mówię, że nie porównuję w mojej opinii tego tytułu do poprzedniej serii, ponieważ nie miałam jeszcze przyjemności jej czytać. Jest to mój debiut z tą autorką, więc moja opinia jest całkowicie niezależna i tyczy się tylko i wyłącznie tej publikacji.

Anna Latham była zwykłą dziewczyną dopóki nie poznała Justina. Chłopak był uroczy, szarmancki, ale nie wyjawił dziewczynie całej prawdy. Pewnego wieczoru przemienił ją w wilkołaka. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie złamał reguł. Nie wolno przemieniać człowieka wbrew jego woli. Musi on podjąć świadomą decyzję i wiedzieć na co się decyduje. Od tego czasu rozpoczęło się piekło. Anna była wielokrotnie poniżana i gwałcona. Znalazła się na szarym końcu stada, nieważna i nie mająca nic do powiedzenia. Oprócz towarzyszki Alfy, była jedyną kobietą w stadzie, więc wszyscy zainteresowali mogli wykorzystywać jej ciało. Pewnego dnia wszystko się zmieniło...

Anna zdecydowała się skontaktować z Branem, czyli przywódcą wszystkich wilkołaków w Ameryce Północnej. Jej doniesienie było na tyle poważne, że Alfa wysłał swojego syna, Charlesa, aby ten zrobił rozeznanie i zajął się sprawą. Nikt nie sądził jednak, że między Anną a Charlesem tak szybko zaiskrzy i wilkołak stanie w jej obronie. Dziewczyna przenosi się z nim do Aspen Creek w Montanie, gdzie czeka na nią jeszcze więcej wyzwań...


Ostatnio, coraz częściej na moją półkę trafiają książki z gatunku Urban Fantasy. Zanim zaczęłam blogować, nie wiedziałam nawet, że taki gatunek istnieje, ale muszę przyznać, że z każdą przeczytaną książką jestem nim coraz bardziej zafascynowana. Patricia Briggs stworzyła świat wilkołaków, który jest poukładany, ma swoje zasady i hierarchie. Każdy bohater przytoczony w książce, nawet ten, który pojawia się tylko raz, ma swoje miejsce i zadanie. Nie ma chyba bohatera, który pojawiłby się bez przyczyny. Autorka od A do Z ułożyła sobie plan, którego jak najbardziej się trzymała. Sprawia to, że w książce nie ma żadnych niedomówień, wiemy dlaczego jest tak a nie inaczej i dlaczego postępowanie bohaterów było takie a nie inne.

Jedyna rzecz, która czasem mi przeszkadzała to relacja Anny i Charlesa. Były fragmenty, w których troszeczkę się gubiłam. Absolutnie rozumiem zamysł autorki i rozumiem pewne zachowania z powodu przejść obu bohaterów, ale były takie fragmenty, kiedy nie mogłam pojąć zachowania Anny. Dziewczyna jest bardzo nieufna co jak najbardziej się zgadza biorąc pod uwagę jej życie z poprzednim stadem, ale jest moment, kiedy zaczyna ufać Charlesowi, zaczyna się otwierać i nagle cofa się dwadzieścia kroków w tył, jakby w ogóle go nie znała - i tak kilkakrotnie. Kilka razy jej zachowaniem kierowała siostra wilczyca, bądź jej brak, ale były takie fragmenty, które mieszały mi w głowie i sprawiały, że nie mogłam dojść do ładu z tym, co akurat czuje Anna, w jakim stopniu ufa partnerowi i czy przypadkiem zaraz nie ucieknie z krzykiem.

Mimo tej jednej skazy, która dosłownie na kilku stronach przeszkadzała mi w odbiorze lektury, jestem zachwycona pierwszym tomem serii Alfa i Omega. Patricia Briggs wykonała kawał świetnej roboty i stworzyła fantastyczny świat z fantastycznymi bohaterami, których pokochałam od razu. Mam ogromną nadzieję, że wydawnictwo wkrótce zdecyduje się na wydanie kolejnego tomu a ja tymczasem będę nadrabiać zaległości z poprzednią serią autorki, która czeka już na mojej półce i dzięki "Wilczemu tropowi" zdecydowanie szybciej doczeka się przeczytania!


czwartek, 13 czerwca 2013

grafika
Tytuł: Legenda. Rebeliant
Autor: 
Wydawca: Zielona Sowa
Ilość stron:  304

Day ma piętnaście lat. Urodził się w slumsach i jest najbardziej poszukiwanym przestępcą Republiki. Nikt nie wie jak chłopak wygląda, ponieważ na każdym kolejnym zdjęciu prezentuje się inaczej. Republika nie potrafi się pogodzić z tym, że w dobie zaawansowanych technologii, jest ktoś, kto nadal potrafi wyprowadzić ich w pole. Okazuje się jednak, że Day nie jest wcielonym złem, za jakiego mają go ludzie...


June również ma piętnaście lat, jednak jest historia jest całkowicie inna. Urodziła się w elitarnej rodzinie, w jednej z najbogatszych dzielnic. Dziewczyna jest geniuszem wojskowym: jako jedyna podczas Próby uzyskała maksymalny wynik. Bardzo oddana ojczyźnie, szczególnie po stracie brata. Jej największym celem staje się odnalezienie Daya i unicestwienie go...


Marie Lu stworzyła świat, w którym Republika walczy ze swymi sąsiadami, Koloniami. Stworzyła świat, w którym mieszkańcy Republiki są zamknięci jak w mydlanej bańce i podaje się im do wiadomości tylko strzępki informacji. Te najważniejsze są tak zatajone, że nawet osoby biorące udział w projektach, nie mają pojęcia o tym, co się dzieje. Republika walczy z epidemią, która zbiera śmiertelne żniwa, jednak nikt nie wie, jak tak naprawdę wygląda sytuacja. Republika nazwała Daya największym przestępcą, podczas gdy sama nie jest niewinna.

Po raz kolejny mamy do czynienia z historią pisaną z punktu widzenia dwójki bohaterów: Daya i June. Jak już wspominałam, uwielbiam tego typu zabiegi. Szczególnie kiedy tzw. dobro zmierza się ze złem. Tak naprawdę w tym układzie nikt nie jest dobry i nikt nie jest zły, ale przez pryzmat zaistniałych sytuacji, każde z nich może oskarżać tą drugą osobę. Dzięki zabiegowi z jakiego skorzystała Marie Lu, możemy zobaczyć co dzieje się z jednym i z drugim bohaterem. Możemy poznać ich myśli i emocje. Właśnie dzięki takiej możliwości, książka jest pełna akcji i napięcia, bez niej, nie wywarłaby tak dużego wrażenia.

Debiut Marie Lu w postaci dystopijnej powieści jest strzałem w dziesiątkę. Autorka wykonała kawał świetnej roboty. Książka jest lekka i przyjemna, czyta się ją niesamowicie szybko, w dodatku z wypiekami na twarzy. Przez cały czas zastanawiałam się, w jakim kierunku potoczy się historia i co z niej wyniknie. Uważam, że książka zasługuje na uwagę i naprawdę warto po nią sięgnąć, jeżeli lubi się ten gatunek literacki. Ja bawiłam się świetnie i już nie mogę doczekać się kolejnego tomu, który mam nadzieję, że będzie jeszcze lepszy!


Za egzemplarz dziękuję serdecznie wydawnictwu Zielona Sowa!

sobota, 8 czerwca 2013

grafika
Tytuł: Nowy Przywódca
Autor: 
Wydawca: Egmont
Ilość stron: 560

Pamiętacie pierwszy tom serii Świat po Wybuchu (RECENZJA)? Na szczęście nie musiałam długo czekać i już jestem po lekturze tomu drugiego. Teraz pewnie już tak dobrze nie będzie i z kolejnym wydaniem będę musiała się wstrzymać, no ale nie o tym mowa ;)


W świecie, w którym nic nie jest takie samo jak Przedtem naprawdę wiele się dzieje. Nasi bohaterowie nadal walczą o przetrwanie: ich przygoda nie dobiegła jeszcze końca. Pressia i Bradwell próbują jak najwięcej dowiedzieć się o przeszłości i przyszłości zarazem. Posiadają czarną skrzynkę, która skrywa tajemnice i klucz do zwycięstwa. Wskazówki zaprowadzą ich tam, gdzie nigdy nie sądziliby, że mogą dotrzeć. Partrige i Lyda zazwyczaj trzymani się przez matki w odosobnieniu. Spotykają się jednak, by sporządzić plany wnętrza Kopuły. Wszystko idzie jednak nie po ich myśli i już wkrótce Partrige wraca pod Kopułę i w dużej mierze od niego będzie zależało, jak potoczy się życie wszystkich bohaterów. Jednak utrata pamięci w niczym mu nie pomoże...


Drugi tom kontynuuje wydarzenia z tomu pierwszego i nadal mamy okazję poznawać bliżej, znanych nam już bohaterów. Książka skonstruowana jest tak samo jak jej poprzedniczka. Każdy z bohaterów ma swoje rozdziały, w których opowiada historię ze swojego punktu widzenia. Bardzo lubię książki napisane właśnie w ten sposób, ponieważ pozwalają one ujrzeć nam kompleksowy obraz historii, poznać myśli i uczucia wszystkich bohaterów a także lepiej im się przyjrzeć.

Właśnie dzięki takiemu ułożeniu treści, bardzo fascynuje mnie postać El Capitana i Helmuda, którzy w tym tomie odgrywają sporą rolę. Fantastyczna kreacja postaci, która nie odniosłaby takiego skutku i mogłaby przejść bez echa, gdyby historia pisana była z punktu widzenia tylko jednego bohatera. Dzięki temu, że poznajemy również ich wersję wydarzeń można zauważyć jak złożona jest postać braci. Helmud okazuje się być kimś więcej niż tylko bezużytecznym wrakiem człowieka na plecach swojego jeszcze sprawnego brata.

Bałam się tego tomu. Pierwsza część nie rzuciła mnie na kolana, ale postanowiłam dać szansę autorce i sprawdzić, co przyszykowała dla czytelników tym razem. Tom liczy sobie prawie 600 stron i nie chciałam się z nim męczyć. Muszę jednak przyznać, że jestem miło zaskoczona, bo "Nowy Przywódca" podobał mi się o wiele bardziej niż "Nowa Ziemia". Nie będzie to może moja ulubiona seria, ale nadal uważam, że warto po nią sięgnąć i zapoznać się ze światem, który mógłby być naszym, który zdecydowanie nie jest przerysowany, ale przedstawia wszystko to, co rzeczywiście mogłoby się wydarzyć.


Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Egmont!

środa, 5 czerwca 2013

grafika
Tytuł: Dotyk Julii
Autor:
Wydawca: Otwarte
Ilość stron: 336

Obawiałam się tej książki, oj obawiałam. Już od zeszłego roku grzała miejsce na półce i chociaż bardzo chciałam ją przeczytać, jakoś nie mogłam się za to zabrać. Przyszedł jednak odpowiedni czas i "Dotyk Julii" stał się lekturą przeczytaną. Co wyszło z tego dość krótkiego spotkania?

Julia jest zamknięta w celi. Od 264 dni żyje w odosobnieniu, nie mając się do kogo odezwać, do kogo przytulić. Dlaczego jej życie wygląda właśnie w ten sposób? Julia jest potworem. Julia ma niezwykłą moc, nadludzki dar. Kiedy kogoś dotyka, wysysa siłę życiową i osoba przez nią dotknięta umiera. Przychodzi jednak czas, kiedy w jej celi pojawia się Adam. Dziewczyna nie wie co to ma znaczyć, dlaczego strażnicy działają w ten sposób, ale jej życie wchodzi na nową drogę. Komitet Odnowy chce wykorzystać Julię do zawładnięcia światem. Dziewczyna będzie narzędziem zniszczenia. Dziewczyna będzie musiała walczyć o siebie i miłość. Na szczęście znajdą się tacy, którzy staną po jej stronie i nie zostawią jej samej.

Książka już od czasu wylądowania w zapowiedziach była moim "must have" jednak kiedy pojawiła się ta wielka fala, która pochłaniała wszystkich bloggerów po kolei, która sprawiała, że wszędzie można było znaleźć recenzje książki, "Dotyk Julii" po prostu mi się przejadł samym patrzeniem na okładkę i czytaniem opinii innych. Z jednej strony nadal bardzo chciałam zapoznać się ze światem stworzonym przez Tahereh Mafi a z drugiej miałam już dość, chociaż jeszcze nie zaczęłam jej czytać. Teraz, patrząc z perspektywy czasu, jestem zadowolona, że przeciągnęłam w czasie przeczytanie książki i zrobiłam to, kiedy cały szał ucichł. Dlaczego? Książka sprawiła mi wiele przyjemności i czytałam ją z "czystą kartką", bez żadnych uprzedzeń i opinii innych, których na początku naczytałam się sporo. Jedyną obawą była możliwość podobieństwa książki do "Dotyku" Jus Accardo - teraz wiem, że całkowicie nieuzasadniona. Mimo, że obie książki mają wątek zabijania przez dotyk, jedna nie jest plagiatem drugiej.


W każdym razie, nie będę tutaj pisała nie wiadomo o czym. Krótko, zwięźle i na temat: książka mnie urzekła. Nie spodziewałam się aż tak ciekawej historii. Nie powala może z nóg, bo czytałam już lepsze pozycje, ale potrafi zadowolić czytelnika. Poprzeczka jej postawiona nie stała zbyt wysoko, więc może dlatego książka mnie nie zawiodła i łatwo spełniła swoje zadanie. Chodziło o przyjemne spędzenie czasu, przeczytanie czegoś innego i tak właśnie się stało. Co takiego oryginalnego jest w "Dotyku Julii"? Nic innego jak styl autorki. Jego zalążki możecie przeczytać na początku mojej opinii i na tylnej okładce książki. Chodzi o te przekreślone zdania, które zaraz obok napisane są na nowo. Dla tych, którzy nie czytali książki, za wiele one nie mówią, ale podczas czytania można zauważyć, co dzieje się w psychice głównej bohaterki, jakie ma zdanie o samej sobie, jak podchodzi do życia. Naprawdę ciekawa forma przekazania treści. Drugim plusem, który nie zawsze się sprawdza są liczne powtórzenia. Autorka bardzo często wielokrotnie powtarzała te same wyrazy. To również sprawiło, że lepiej można było poznać Julię.

Tak więc pomysł na ciekawą historię, oryginalnie zapisana treść, rozterki bohaterów, ale też przedstawione uczucia miłości, przyjaźni, wierności, zawziętości, chęci przejęcia władzy, sprawiły, że "Dotyk Julii" czyta się bardzo szybko i bardzo przyjemnie. Jest to książka na tzw. dwa wieczory. Wiem, że nie każdemu przypadnie do gustu i nie każdy będzie nią zachwycony, ale muszę przyznać, że mnie osobiście bardzo zaskoczyła (pozytywnie!) i z ogromną przyjemnością sięgnę po jej kontynuację, która prawdopodobnie ukaże się już w przyszłym miesiącu!


czwartek, 30 maja 2013

grafika
Tytuł: Miasto kości
Autor: Cassandra Clare
Wydawca: MAG
Ilość stron: 508

Długo zastanawiałam się, co może być takiego fascynującego w książkach Cassandry Clare, że wielu z Was ma je na swoich półkach, mówi o nich z sentymentem i chętnie do nich wraca. Nie mogłam zrozumieć jej fenomenu, szczególnie że okładka kolokwialnie mówiąc szału nie robi, **** nie urywa, a w opisie pojawiają się takie słowa jak: wampir, półanioł, wilkołak, pogromca demonów itp.. Nie jest żadną tajemnicą fakt, że większość czytelników ma dość tych wszystkich nadprzyrodzonych stworzeń, które coraz częściej przewijają się w tzw. bestsellerach. W końcu ile można...


Jak możecie się już domyślić, Clary, główna bohaterka, czyli teoretycznie zwyczajna dziewczyna, która ma skłonności do tego by być niezdarą i wpadać w tarapaty, wcale nie będzie taka zwyczajna i wcale nie będzie musiała być ciągle ratowana. Pewnego wieczoru, gdy idzie do klubu ze swoim najlepszym przyjacielem jest świadkiem morderstwa. A co ciekawsze, okazuje się, że jest jedynym świadkiem, ponieważ nikt inny nie potrafi dostrzec zabójców. Od tej chwili życie Clary odwraca się do góry nogami. Dziewczyna odkrywa świat, który jest zarówno przerażający jak i fascynujący! Wszystko co się wydarzy od tej pory zmieni jej sposób patrzenia na otaczającą ją rzeczywistość i na wydarzenia, które miały miejsce w ciągu jej życia. Od teraz będzie poznawać przeszłość, dowie się kim tak naprawdę jest ona sama i jej rodzina a także będzie robić wszystko, by ocalić najbliższych.


Wiem, że opis, który możecie przeczytać wyżej pasuje do wielu książek, ale mimo wszystko, Cassandra Clare sprawiła, że "Miasto kości" ma w sobie coś, co porywa, co sprawia, że ciężko jest odłożyć książkę i zająć się czym innym. Z wypiekami na twarzy czytałam kolejne strony i odkrywałam nowe życie Clary. Nawet wątek miłosny, który przez większość czasu był do bólu przewidywalny, na samym końcu totalnie mnie zaskoczył. Na coś takiego właśnie czekałam. Nie będę Was jakoś szczególnie zachęcać do przeczytania tej książki, bo jeżeli się uprzecie, że nie chcecie czytać o wampirach w jakiejkolwiek postaci (chociaż w tej książce nie odgrywają one aż tak dużej roli jak np. w Zmierzchu, czy Wampirach z Morganville) to w żaden sposób Was nie przekonam. Mogę powiedzieć tylko tyle: Mnie książka urzekła na tyle, że po jej skończeniu poleciałam do księgarni i zakupiłam cztery kolejne tomy! :)

środa, 29 maja 2013

Czas na kolejny stosik, chociaż szczerze mówiąc ostatnio przybyło do mnie tyle książek, że mogłabym za chwilę wstawiać kolejny, no ale nic. Moje lenistwo zwyciężyło i kolejna porcja książek pojawi się za jakiś czas ;) Moje nabytki:


Od góry:
  1. Rozmówki, Beata Pawlikowska - niemiecki i hiszpański (od wydawnictwa G+J - RECENZJA)
  2. Cold Little Hand, Kevin Hadley (od wydawnictwa Edgard - niedługo recenzja na moim drugim blogu)
  3. Niemcy (od wydawnictwa G+J - RECENZJA)
  4. Angelfall, Susan Ee (z wymiany na LC)
  5. Dziewięć żyć Chloe King, Liz Braswell (z wymiany na LC)
  6. Miasto kości, Cassandra Clare (z wymiany na LC - recenzja w następnym poście!)
  7. Michael Vey. Więzień celi 25, Richard Paul Evans (wygrana w konkursie dla bloggerów Fabryki Słów)
  8. Wybacz, ale będę Ci mówiła skarbie, Federico Mocca (z wymiany na LC)
  9. Trzy metry nad niebem, Federico Mocca (z wymiany na LC)
  10. Ostatnia spowiedź, Nina Reichter (z wymiany na LC)
  11. Partials, Dan Wells (z wymiany na LC)
  12. Misjonarze z Dywanowa, Władysław Zdanowicz (od autora)
  13. Hobbit z objaśnieniami, J.R.R Tolkien, Douglas A. Anderson (od wydawnictwa Bukowy Las - RECENZJA)
  14. Odmieniec, Philippa Gregory (od wydawnictwa Egmont - RECENZJA). Książki zabrakło na zdjęciu, ponieważ aktualnie babcia ją czyta ;)


Znaleźliście coś ciekawego dla siebie? Ja jestem zachwycona przede wszystkim wymianami! Są to książki z mojej list "must have", więc tylko się cieszyć ;)

sobota, 25 maja 2013


grafika
Tytuł: Hobbit z Objaśnieniami
Autor: John R. R. Tolkien, Douglas A. Anderson
Wydawca: Bukowy Las
Ilość stron: 456

Myślę, że Tolkiena nie muszę nikomu przedstawiać. Podejrzewam, że nie każdy czytał, aczkolwiek każdemu o uszy się obiło, przynajmniej powinno. W każdym razie tak było ze mną. Już jako dzieciak robiłam podejście do Hobbita, nawet dwa razy, ale niestety się nie udało. Z tym tytuem dałam sobie ostatnią szansę i stwierdziłam, że jeżeli nie tym razem, to chyba nigdy!


"Hobbit z objaśnieniami" przywędrował do mnie od wydawnictwa Bukowy Las i był moim światełkiem w tunelu, ostatnią nadzieją na przygodę z twórczością Tolkiena. Wydanie to, to nie tylko treść Hobbita, ale jak widnieje w tytule, także objaśnienia. Każda strona podzielona jest na dwie kolumny. Jedna z kolumn to historia zapisana przez John'a Tolkien'a, drugą z kolumn wypełniają objaśnienia tekstu przygotowane przez Douglasa A. Andersona. Przyznam, że początkowo obawiałam się takiego podziału, sądząc że całość może okazać się mało czytelna i jedna kolumna będzie przeszkadzać drugiej, ale na szczęście nic takiego nie miało miejsca. Treść książki treścią a objaśnienia objaśnieniami.

Muszę przyznać, że objaśnienia całkowicie mnie zaskoczyły. Nie tyczą się one tylko i wyłącznie treści książki, chociaż jest ich zdecydowana większość. Nawiązują również do historii życia Tolkiena, rodziny, wydawców a także tła pisania książki. Można się z nich naprawdę wiele dowiedzieć i stworzyć sobie kompleksowy obraz etapów powstawania "Hobbita" a także "Władcy pierścieni". W tym kompleksowym wydaniu znajdziemy również ilustracje, którymi opatrzony był Hobbit w kolejnych latach w różnych wersjach językowych. Myślę, że jest to nie lada gratka dla fanów książki. W środku znajduje się również wkładka zdjęciowa z ilustracjami stworzonymi przez samego autora. 

Co tutaj dużo mówić "Hobbit z objaśnieniami" to naprawdę przepiękne wydanie. Nie dość, że zachwyca swoją okładką to zachwyca również wnętrzem. Każdy fan powinien mieć tę publikację na swojej półce. Cena za książkę jest co prawda dość wysoka i zdaję sobie sprawę, że niektórych może odstraszać, ale uważam, że warto przeznaczyć troszkę więcej funduszy i zakupić akurat to wydanie. Dzięki niemu byłam wstanie nareszcie ukończyć Hobbita i w całości zapoznać się z tą klasyczną już lekturą ;)



Za możliwość nadrobienia zaległości, poznania Hobbita, krasnoludów, Gandalfa, niesamowitych krain no i całego tła powstawania książki dziękuję serdecznie wydawnictwu Bukowy Las!

sobota, 18 maja 2013


grafika
Tytuł: Wampiry z Morganville. Księga 4: Rozwiane cienie, Pocałunek śmierci
Autor: Rachel Caine
Wydawca: Amber
Ilość stron: 515

Pamiętacie jeszcze Morganville? Pozornie normalne miasteczko, które poza swoimi granicami nie słynie z niczego poza uniwersytetem. Dlaczego tylko pozornie? Ano dlatego, że po jego ulicach grasują wampiry. Śmiertelnie przerażające i niebezpieczne wampiry. Trzeba przyznać, że po ostatnich przejściach i pomocy ze strony ludzi trochę się uspokoiły, ale to nie znaczy, że można wyłączyć swoją ostrożność. One nadal mają kły, nadal mają instynkt łowiecki i nadal lubują się w ludzkiej krwi!

Głównymi bohaterami są Claire, Shane, Eve oraz Michael. Po wszystkim, co spotkało tę czwórkę przyjaciół, w mieście nareszcie panuje porządek i spokój. Mogą wrócić do swoich obowiązków i zainteresowań. Clare wraca na uniwersytet, Shane znalazł pracę, Eve dostaje rolę w sztuce teatralnej a Michael zajmuje się swoją ukochaną muzyką. Niestety błogi spokój nie trwa wiecznie. W mieście zaczynają się zamieszki, napaści na wampirów, Clare coraz częściej wpada w tarapaty. Dziewczyna po raz kolejny będzie musiała sprawdzić swoją odwagę i ratować mieszkańców…

Poza tym, wszyscy mają ochotę wyrwać się z miasta. Rozważają ucieczkę, mimo że ta jest ostatnią rzeczą, którą każdy z nich chciałby zrobić. Zbyt wiele mają do stracenia. Okazuje się jednak, że szansa sama wyrasta spod ziemi i „dzieciaki” nareszcie wyjeżdżają. Dla Eve i Michaela ma to być niezapomniane przeżycie, ponieważ nigdy wcześniej nie opuszczali miasta. Jak się okazuje, będzie to niezwykłe, a może już całkiem zwykłe, przeżycie dla nich wszystkich…

Długo zwlekałam zanim sięgnęłam po czwarty tom. Co prawda poprzednie tomy porywały mnie w wir wydarzeń i chętnie sięgałam po każdy kolejny, przy tym jednak miałam pewne opory. Sama nie wiem dlaczego. Może przejadły mi się wampiry, które w dzisiejszych czasach są praktycznie na każdym kroku? Ostatecznie jednak w okresie świąteczno-noworocznym zdecydowałam się kontynuować tradycję z poprzedniego roku i kolejny tom trafił na półkę z aktualnie czytanymi pozycjami. Co mogę o nim powiedzieć?

Pani Rachel Caine trzyma poziom. Język książki może nie należy do najwybitniejszych i koneserom literatury zapewne do gustu nie przypadnie, ale ci, którzy lubią tego typu pozycje oraz ci, którzy czytali poprzednie tomy, pewnie nie będą zawiedzeni. „Wampiry z Morganville” to jest typowe czytadło, które może odprężyć nas właśnie w krótkie, szare, zimowe dni, więc nie oczekujmy od tej serii zbyt wiele.

Mimo, że bardzo lubię czytać książki o wampirach, coraz bardziej denerwuje mnie fakt, że autorzy kreują je na potulne baranki, które chcą zbawić ludzkość. Przepraszam bardzo, ale gdzie są Ci wszyscy krwiopijcy, dla których każdy kolejny człowiek pojawiający się w ich życiu to po prostu przekąska, którą można wyssać i zostawić w agonii bądź zafundować jej szybką śmierć! W dotychczasowych tomach, Pani Caine kreowała wampiry na potwory (no może poza pewnymi wyjątkami). W tym, mimo że nadal ukazuje ich przewagę nad ludźmi i pokazuje kto rządzi w mieście, zaczyna pisać o nich, jak o stworzeniach powoli równych człowiekowi, które mogę z ludźmi bez problemu koegzystować. Absolutnie rozumiem zamysł miasta, w którym założycielka chciała widzieć wampiry współpracujące z ludźmi, ale wampiry przedstawiane w pierwszym tomie w porównaniu z tymi z czwartego to zupełnie inne stworzenia.

 Jest jeszcze jedna rzecz, która irytuje coraz bardziej. Mała, skromna, przede wszystkim niepełnoletnia dziewczyna, która teoretycznie powinna być przerażona i chować się w kącie, zostaje bohaterką miasta i jest tą, która ratuje wszystkich? Rozumiem, że takie książki mają trafiać do młodzieży, głównie do nastolatek, które identyfikują się z taką Clare, wyobrażają sobie, że spotykają się z nieziemsko przystojnym Shanem i mogą wszystko, ale LISTOŚCI! Czy nikt nie może stworzyć czegoś bardziej oryginalnego?

Mimo tych wszystkich przeze mnie wymienionych minusów, książkę przyjemnie się czytało. Nie jest to literatura wysokich lotów (ale która z tych ostatnio traktujących o wampirach jest) i nie można oczekiwać po niej cudów. Jednak jako przerywnik ambitniejszej lektury, odpoczynek od wampirów, które świecą i walczą z wilkołakami o śmiertelną dziewczynę, nada się idealnie. Książka nie jest ani zachwycająca, ani szczególnie tragiczna. Pozostanę wobec niej obojętna.


wtorek, 14 maja 2013

grafika
Tytuł: Niemcy
Autor: Michael Ivory
Wydawca: G+J
Ilość stron: 400

Niemcy, kraj zza naszej zachodniej granicy. Ile tak naprawdę o nim wiemy? Niby każdy coś tam wie, a przynajmniej powinien wiedzieć: stolicę, nazwisko Pani Kanclerz, przynajmniej kilka Landów, drużynę piłkarską, w której grają Polacy, Oktoberfest i kilka innych rzeczy. Każdy zapewne będzie miał inne skojarzenia, każdy pomyśli o czymś innym, jednak nie można zaprzeczyć, że Niemcy są niezwykle fascynującym i burzliwym krajem. Od kiedy tylko mamy możliwość wyjazdu tam do pracy, Niemcy stały się drugą Irlandią, ale nadal wielu z nas nosi w sobie historyczną barierę przez pryzmat której patrzymy na tej kraj. Czy sprawiedliwie? Nie mnie to oceniać! Jestem osobą urodzoną w '93 i mnie bezpośrednio żadne działania naszych sąsiadów nie dotknęły, więc osobiście nie chowam żadnej urazy i z ogromną ciekawością sięgnęłam po ten przewodnik. Szczególnie, że szykuje mi się wyjazd do Niemiec, więc z jeszcze większą ochotą sięgnęłam po tę publikację.


Michael Ivory stworzył przewodnik, który tak naprawdę w pigułce ukazuje nam Niemcy. Dlaczego w pigułce? W publikacji oprócz historii Niemiec i wszelkich porad praktycznych, znajdziemy również szczegółowy opis wszystkich landów z podziałem na najważniejsze miasta. Na początku każdego kolejnego rozdziału (czyli kolejnego landu, o którym możemy przeczytać) znajdują się szczegółowe mapki z miastami, drogami samochodowymi i zaznaczonymi ważniejszymi atrakcjami. W przewodniku znajdziemy również wiele tras spacerów, czy wycieczek samochodowych. Całość opatrzona jest wieloma barwnymi zdjęciami, które tylko zachęcają, by udać się w dane miejsce i zobaczyć te wszystkie wspaniałości na żywo.


W Niemczech jeszcze nie byłam, więc ciężko mi stwierdzić, czy książka jest w 100% poprawna, czy wszystkie zawarte w niej informacje są prawdziwe, ale ufam wydawnictwu, które przez lata zasłużyło sobie na mój szacunek i wierzę, że przewodnik pod względem informacji jest tak samo fantastycznie przygotowany jak i jego oprawa wizualna. W każdym razie pomógł mi w zaznajomieniu się z krajem zza naszej zachodniej granicy i dzięki niemu mogłam poznać troszkę bliżej miejsca, do których sama się wybiorę i już niedługo zobaczę na własne oczy! Serdecznie polecam wszystkim zainteresowanym ;)


Za możliwość odbycia tej podróży dziękuję serdecznie wydawnictwu G+J!

sobota, 11 maja 2013

grafika
Tytuł: Odmieniec
Autor: Philippa Gregory
Wydawca: Egmont
Ilość stron: 288

Philippa Gregory jest znana przede wszystkim dzięki swoim powieściom historycznym. Osobom, które ją czytują nie trzeba przedstawiać tytułów takich jak "Kochanice króla", "Władczyni rzek" czy "Wieczna księżniczka". Ja niestety nie miałam dotychczas okazji sięgnąć po żaden tytuł spod pióra autorki, głównie z tego względu, że nie do końca interesują mnie powieści historyczne a nie chciałam odkładać z tego powodu jej książek na półkę, bo myślę, że na to nie zasługują. Pierwszy tom Zakonu Ciemności sama nie wiem dlaczego bardzo mnie do siebie przekonał i jak tylko wyszedł jako zapowiedź, zapragnęłam go przeczytać.


Autorka opowiada nam przede wszystkim historię Luci. Nastolatka, który bardzo wcześnie wstąpił do zakonu, jednak po jakimś czasie został z niego wyrzucony. Luca ma bowiem pewien talent. Postrzega świat inaczej niż każdy inny człowiek i dostrzega szczegóły tak, gdzie inni ich nie widzą. Bardzo lubi liczby, przez które właśnie musiał pożegnać się z zakonem. Pewnego dnia przychodzą po niego ludzie w kapturach i prowadzą do duchowego przywódcy zakonu, który mianuje go inkwizytorem. Luca wyrusza na poszukiwanie strachu i grzechu. Świat chrześcijaństwa stoi na rozstaju i już wkrótce może nastąpić dla niego koniec świata. I tutaj zaczyna się zadanie Luci, by ten koniec świata powstrzymać.

Równorzędną postacią okazuje się też być Izolda. Dziewczyna w wieku siedemnastu lat traci ojca i zostaje postawiona przed wyborem: albo poślubi mężczyznę wybranego przez ojca, albo pójdzie do zakonu i zostanie jego ksienią. Dziewczyna wybiera zakon i razem ze swoją przyjaciółką przenosi się za jego mury. Niestety za murami zakonu dzieją się dziwne rzeczy, których przyczyny wszyscy doszukują się w nowej ksieni. Zmuszona jest wezwać inkwizytora, by ten rozwiązał zagadkę stygmatów, lunatykowania i wizji sióstr. 


Przede wszystkim warto zwrócić uwagę na przepiękną okładkę. Wiem, że nie ocenia się książki po okładce, ale w tym wypadku ciężko o niej nie wspomnieć, skoro to ona zwróciła moją uwagę. Zanim zaczęłam ją czytać, troszkę bałam się, że zachwycająca okładka będzie zawierać w sobie marny tekst, na szczęście jednak, nic takiego ie miało miejsca i zarówno oprawę jak i historię można oceniać naprawdę wysoko.

Co mi się bardzo spodobało to kreacja postaci. Każdy z nich ma w sobie coś wyjątkowego, każda postać wnosi coś od siebie do lektury. Ani razu nie miałam wrażenie, że ktoś znalazł się w niej bez powodu. Każda postać ma swoje miejsce i każda żyje swoim życiem. Postaci są tak fantastycznie nakreślone, że po zakończeniu lektury, jesteśmy wstanie wyobrazić sobie, co dzieje się z nimi dalej i jakimi ścieżkami każdy się udał. A co najważniejsze, nawet te drugoplanowe odkrywają ogromne role i sprawiają, że je uwielbiamy.

Książkę bardzo serdecznie polecam każdemu zainteresowanemu. Już od pierwszej strony porwała mnie do roku 1453 i sprawiła, że pokochałam tę historię i tę autorkę. Z niecierpliwością będę wyczekiwać kolejnego tomu, który mam nadzieję, że również będzie tak wciągający jak pierwszy! Nie wiem jeszcze, czy sięgnę po inne tytuły autorki, ale teraz na pewno jestem bardziej ku temu skłonna niż przed lekturą "Odmieńca".


Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Egmont!

poniedziałek, 6 maja 2013

grafika
Tytuł: Złomiarz
Autor: Paolo Bacigalupi
Wydawca: MAG
Ilość stron: 360

Więzy krwi to nic. Liczą się sami ludzie. Jeśli stoją za tobą, a ty za nimi, to być może można to nazwać rodziną. Wszystko inne to tylko kłamstwo i mydlenie oczu.


Nailer jest Złomiarzem. Na wybrzeżu Zatoki Meksykańskiej pracuje w lekkiej ekipie, która zajmuje się wydobywaniem z wraków miedzianych kabli. Nadchodzi sztorm, więc ekipa musi pracować ponad normę, by mieć podczas niego zajęcie. Nie wszystko jednak idzie po ich myśli i już wkrótce większość mieszkańców traci dach nad głową. Poza tym Nailer ma na pieńku z ojcem, który jest pijakiem i lubi wciągnąć co nieco. Chłopak z dnia na dzień próbuje po prostu przeżyć, bo pewnego dnia ojciec po prostu może go zatłuc na śmierć.

Nita należy do "lalusiowatych", czyli ludzi bogatych, którzy mają samochody, statki i żyją w dużych domach, gdzie na każde zawołanie czeka służba. Nie musi pracować a pieniędzy i tak ma pod dostatkiem. Zrządzeniem losu jako jedynej z załogi udaje jej się przeżyć sztorm i ujść z życiem. Droga Nailera i Nity (dwójki Szczęściarzy) krzyżuje się właśnie na tym rozbitym statku. Jedno pomaga drugiemu ujść z życiem i odnaleźć drogę do upragnionej wolności.


- Ciężko pracowałem, żeby do tego dojść
- Ale i tak urodził się pan jako laluś - stwierdził Nailer. - Matka Pimy pracuje tysiąc razy ciężej od pana i nigdy nie będzie żyć tak dobrze, jak pan na tym swoim statku. - Wzruszył ramionami. - Jak to nie jest urodzenie się w czepku, to ja nie wiem.
Kapitan już miał zamiar odpowiedzieć, ale tylko kiwnął głową.
- Dla Ciebie to chyba nawet nasz pech jest szczęściem.


Paolo Bacigalupi po raz kolejny stworzył świat, w którym ukazuje życie w różnych warstwach społecznych. Od robotnika aż po ludzi, którzy zarządzają fortuną. Od złomiarza, dla którego jeden dodatkowy banknot jest jak największa fortuna świata po człowieka, który banknoty mógłby rozdawać na prawo i lewo i ledwie by to odczuł. Autor przedstawił fascynujący świat, który nie jest tak do końca wyimaginowany, bo nawet teraz, w naszych czasach można znaleźć ludzi, którzy imają się każdego zadania, byleby zarobić na cokolwiek do jedzenia i ludzi, którzy mają tyle pieniędzy, że tego całkowicie nie doceniają. Dlatego tak bardzo spodobał mi się cytat, który wstawiłam powyżej.

Spodobała mi się również postać głównego bohatera. Nastoletni chłopak, który cudem uchodzi z życiem - i to dwa razy w krótkim czasie! Zaprawiony w pracy, wie jak poradzić sobie w codziennym życiu, wie jak przetrwać. Nie potrafi czytać ani pisać a mimo wszystko daje sobie radę. Nagle znajduje się w wirze intryg, ale jak to zwykle bywa, szczęście jest po jego stronie! Naprawdę ciekawa i barwna postać, którą bardzo polubiłam. Szczególnie jego rozterki kiedy na jego drodze stoi jego własne dobro i dobro drugiej osoby. Myśli tak jak został wychowany i podświadomie wybiera własne dobro, ale do głosu zawsze dochodzi też jego rozum, który stawia dobro innych na równi z własnym.

"Złomiarz", czego kompletnie się po nim nie spodziewałam, podobał mi się o wiele bardziej niż "Nakręcana dziewczyna". Jest to fantastyczna historia o przyjaźni, miłości, lojalności, walce o przetrwanie i co najważniejsze, wątek miłosny nie jest tutaj wątkiem dominującym, chociaż w minimalnym stopniu się pojawia. Stanowi on jednak dodatek do powieści a na pierwszy plan wychodzi reszta wymienionych wcześniej wartości. Dlatego właśnie serdecznie polecam ten tytuł.


Za "Złomiarza" dziękuję serdecznie wydawnictwu MAG! :)

środa, 1 maja 2013

grafika
Tytuł: Strażnicy historii. Circus Maximus
Autor: Damian Dibben
Wydawca: Egmont
Ilość stron: 332

 "Circus Maximus" jest drugim tomem serii "Strażnicy historii" napisanej przez Damiana Dibbena. Autor po raz kolejny zabiera nas w świat podróży w czasie, historii i pasjonujących przygód. Nie zabraknie sukcesów i porażek, ocalonych i zamordowanych no i oczywiście czeka nas ogromna wola walki o dobro historii.

Strażnikom historii grozi śmiertelne niebezpieczeństwo. Atomium, dzięki któremu podróżują w czasie, jest naprawdę niewiele a w dodatku przez Jake'a stracili kolejną porcję. Chłopak próbuje się zreflektować zgłaszając się do kolejnej misji. Jest problem ze strażnikami, ponieważ miejscem, do którego trzeba się udać jest Rzym 27 roku naszej ery i nie każdy jest wstanie przenieść się tak daleko w przeszłość. Jake zdaje test śpiewająco i przenosi się do starożytności na ratunek historii, gdyż Agata Zeldt planuje przejąć kontrolę nad legionami rzymskimi i zawładnąć całym światem.


Przy tej książce nie można nie wspomnieć o fantastycznym sposobie, w jaki została przedstawiona historia. Damian Dibben ma naturalny dar dzięki któremu potrafi w naprawdę fascynujący sposób przedstawić kolejne wydarzenia przeszłości. Dla wielu osób są one nudne jak flaki z olejem i uważają oni, że nie ma sensu się o nich uczyć czy czytać, ale w tym wypadku jest to po prostu przyjemność. Ciekawostki, które warto znać są tak zgrabnie wplecione w całość, że przy czytaniu nie zwracamy nawet uwagi, że w ten sposób się też uczymy. O ile szkolne lata przebiegałyby przyjemniej, gdyby historia uczona była właśnie w taki bezbolesny sposób ;)

Na uwagę zasługuje również kreacja Jake'a. Nie jest on tylko odważnym bohaterem, który robi wszystko, czego się od niego oczekuje, bohaterem, który nie ma żadnych słabości i jest kolejną niepokonaną postacią. Damian Dibben pokazał nam, że można stworzyć bohatera, w którym pokłada się duże nadzieje, ale który jest również ludzki, popełnia błędy i nie zawsze wszystko idzie po jego myśli. To jest duży plus powieści, bo ile można czytać o trzynasto- czy czternastolatkach, którzy są niepokonani i dokonują niemożliwego.

Serdecznie polecam drugi tom "Strażników historii" wszystkim tym, których urzekła historia walki o dobro przeszłości. Jestem pewna, że i drugi tom przypadnie Wam do gustu, bo i mnie się bardzo podobał a może i bardziej niż jego poprzednik. Tym, którzy nie mieli okazji zapoznać się jeszcze z historią zachęcam do sięgnięcia po "Nadciąga burza" (RECENZJA).


Za książkę dziękuję serdecznie Wydawnictwu Egmont!


sobota, 27 kwietnia 2013

grafika Tytuł: Przez burze ognia
Autor: Veronica Rossi
Wydawca: Otwarte
Ilość stron: 368

Aria jest mieszkanką Reverie, czyli kopuły, która zapewnia bezpieczeństwo jej mieszkańcom. Technologia w niej jest bardzo rozwinięta. Osadnicy mają możliwość wędrowania po wirtualnych światach bez jakichkolwiek ograniczeń - potrzebują tylko specjalną nakładkę na oko,Wizjer. Jej matka jest szanowanym pracownikiem laboratorium i w ramach badań została przeniesiona do Bliss, innej kopuły, ale kontakt z nią się urwał. Aria próbuje znaleźć matkę i dowiedzieć się, co tak naprawdę wydarzyło się w Bliss.

Perry czyli Peregrine jest Wykluczonym. Oznacza to tyle, że nie ma możliwości komfortowego życia w kopule. Jeżeli chce przeżyć kolejny dzień, musi o niego zawalczyć. Dla niego sfery, czyli wirtualne światy nie istnieją. Dla niego istnieje walka o pożywienie, plemienne wojny, burze eterowe, kanibale i dobro bratanka. Perry ma wyjątkowe umiejętności i tylko dzięki nim przeżył do tej pory. Niestety czasy robią się coraz cięższe: brakuje pożywienia, burze eterowe przybierają na sile i częstotliwości a bratanek Peregrina, Talon, został porwany przez osadników.


Sięgając po "Przez burze ognia" bałam się powtórki z rozrywki. Kojarzycie książkę "Nowa Ziemia" (RECENZJA)? No właśnie... ludzie zamknięci w kopule kontra Ci, którzy przetrwali i żyją na zewnątrz. Mówi Wam to coś? Czytając opis na okładce książki Veronici Rossi miałam wrażenie, jakbym już znała tę historię i nie musiała jej czytać. No, ale ciekawość ludzka nie zna granic i to ona sprawiła, że jednak dałam szansę, by historia sama się wybroniła i pokazała, że to jednak nie jest to samo. 

No i co z tego wyszło? Muszę przyznać, że książki i są i nie są takie same. Jest kopuła, są Ci którzy zostali zamknięci i otrzymali szansę na nowe, lepsze życie i są też Ci, którzy zostali na zewnątrz i muszą walczyć o przeżycie. Jest też jakiś rodzaj współpracy między oba światami, bo i w jednej książce i w drugiej taka sytuacja miała miejsce. Jest też oczywiście romans między ocalonym a wykluczonym, no bo co to by była za książka, gdyby nie rozwinął się żaden wątek romantyczny, z tym, że w Nowej Ziemi ocalony został chłopak, u Pani Rossi jest to Aria. Muszę przyznać, że książka ma zdecydowanie więcej podobieństw niż różnic i to działa na jej niekorzyść, ponieważ duża grupa czytelników, w tym i ja jako pierwszą przeczytała "Nową Ziemię".

"Przez burze ognia" ma duży potencjał i może wyjść z tego naprawdę fajna trylogia. Niestety książka mnie nie porwała, być może przez to, że w jakiś sposób znałam już tę historię a może sama w sobie nie jest tak rewelacyjna jak myślałam, że będzie. Przez te wszystkie pozytywne recenzje, poprzeczkę miała ustawioną dość wysoko i niestety nie sprostała moim wyobrażeniom. Sam początek po prostu mnie znudził, dopiero gdzieś około setnej strony rozwinęła się jakaś akcja, która rzeczywiście mnie porwała i miałam ochotę czytać dalej, ale nie była ona wystarczająca, by powalić mnie na kolana. Za każdym razem, kiedy miałam nadzieję, że pojawi się coś nowego, świeżego, coś co mnie zaskoczy, okazywało się, że jednak nie i akcja podąża śladem tego, co już znam. Tak więc, jeżeli nie czytaliście jeszcze "Nowej Ziemi", "Przez burze ognia" pewnie Wam się spodoba i stwierdzicie, że jest to coś nowego, chociaż akcja jest łatwa do przewidzenia, ale jeżeli mieliście już okazję czytać tamtą książkę, nastawcie się na taką małą powtórkę z rozrywki, bo książki są do siebie naprawdę podobne.


Za możliwość przeczytania "Przez burze ognia" dziękuję serdecznie wydawnictwu Otwarte!

piątek, 26 kwietnia 2013

Czas najwyższy na stosik. Dawno tutaj żadnego nie było a już jakiś czas temu przygotowałam zdjęcia. Jakoś tak wyszło, że przeleżały na karcie pamięci, ale wreszcie możecie zobaczyć, co niedawno dołączyło do mojej biblioteczki ;)


Od lewej:
1) Przez burze ognia, Veronica Rossi (Otwarte) - jutro recenzja ;)
2) Gwiazd naszych wina, John Green (Bukowy Las) - RECENZJA
3) Strażnicy historii, Nadciąga burza, Damian Dibben (Egmont) - RECENZJA
4) Królestwo łabędzi, Zoe Marriott (Egmont) - RECENZJA
5) Strażnik podłego miasta, Daniel Polanksy (Bukowy Las) - RECENZJA
6) Pretty Little Liars. Olśniewające (Otwarte) - RECENZJA
7) Look, Sophie Bennett (Egmont) - RECENZJA
8) Pocztówka z Toronto, Dariusz Rekosz (Egmont) - RECENZJA
9) Dreszcz, Jakub Ćwiek (Fabryka Słów) - RECENZJA - książka znalazła już nowy dom ;)
10) W dżungli podświadomości, Beata Pawlikowska (G+J) - RECENZJA
11) Egipt i Turcja, Anna i Krzysztof Kobusowie (G+J) - RECENZJA

Od prawej:
1) Poznaj miasta w 48 godzin (G+J) - RECENZJA
2) Zew krwi, Patricia Briggs (zakup na allegro)
3) Więzy krwi, Patricia Briggs (zakup na allegro)
4) Pocałunek żelaza, Patricia Briggs (zakup na allegro)
5) Znak kości, Patricia Briggs (zakup na allegro)
6) Zrodzony ze srebra, Patricia Briggs (zakup na allegro)
7) Pozaświatowcy. Świat bez bohaterów, Brandon Mull (wymiana na LC)
8) Złomiarz, Paolo Bacigalupi (MAG)
9) Nakręcana dziewczyna, Paolo Bacigalupi (MAG) - RECENZJA

W stosiku zabrakło jedynie "Delirium", które powędrowało do mojej babci i nie załapało się na zdjęcie (RECENZJA).


czwartek, 25 kwietnia 2013

Czytacie książki Otwartego wydawanego przez Moondrive? Ja nie miałam jeszcze okazji zapoznać się ze wszystkimi, ale te co znam to uwielbiam. Jeszcze kilka tytułów przede mną, ale serię "Pretty Little Liars" (link), "Delirium" (link) czy "Wybranych" (link)  mam już za sobą i z niecierpliwością wyczekuję, aż na moich półkach pojawią się ich kontynuacje! Podobno już niedługo ma się pojawić drugi tom "Wybranych" co mnie bardzo ucieszyło, bo jestem po prostu ciekawa co będzie dalej. Ostatnimi czasy interesuje mnie również seria "Klątwa tygrysa". Dużo się o niej mówi i generalnie zbiera pozytywne opinie, więc również mam zamiar po nią sięgnąć! Ostatnio głośno się zrobiło o dwóch książkach Moondrive'a, czyli:


Requiem
Autor: Lauren Oliver
Tłumaczenie: Monika Bukowska

Ostatni tom bestsellerowej trylogii [delirium]

Rewolucja rozlewa się na cały kraj, oddziały rządowe śledzą i brutalnie tępią grupy Odmieńców. Jako członkini ruchu oporu Lena znajduje się w samym centrum konfliktu. Rozdarta między Aleksem i Julianem walczy o swoje życie i prawo do miłości.

W tym samym czasie Hana prowadzi bezpieczne, pozbawione miłości życie u boku narzeczonego – nowego burmistrza Portland. Wkrótce drogi dziewczyn znów się zejdą, a ich spotkanie doprowadzi do bolesnej konfrontacji.

Czy można wybaczyć zdradę? Czy mury wreszcie runą?




Klątwa tygrysa

Przeznaczenie
Autor: Colleen Houck
Tłumaczenie: Martyna Tomczak
Czwarty tom bestsellerowej sagi, która podbiła serca czytelników na całym świecie!

Za Kelsey, Renem i Kishanem już trzy misje wyznaczone przez boginię Durgę. Przed nimi największe wyzwanie: pełna niebezpieczeństw podróż w poszukiwaniu ostatniego daru bogini, ognistego sznura, ukrytego w pobliżu Zatoki Bengalskiej. Bohaterów czeka wyścig z czasem i konfrontacja ze złym czarownikiem Lokeshem.

Zobacz, jak zło ściera się z dobrem, a miłość z lojalnością i dowiedz się, jakie jest prawdziwe przeznaczenie tygrysa.



Czytaliście którąś z tych serii? Macie już "Requiem" za sobą i polujecie na "Przeznaczenie"? A może dopiero planujecie zacząć przygodę z tymi seriami. Ja zapoznałam się na razie tylko z "Delirium" i serię na pewno dokończę a wtedy przyjdzie czas na "Klątwę tygrysa", która niesamowicie mnie fascynuje! :)